Gdyby takie się pojawiło, lepiej żeby było :

sobota, 27 października 2012

31.Historia,ktora sie konczy ale nadal trwa...


On the days I can't see your eyes
I don't even want to open mi
On the days I can't see your smile
Well I'd rather sit and wait the while
For the days I know you'll be near
'Cause a day without you just isn't fair
See the days I can hear your voice
I'm left without a choice

Miłość nie znika z dnia na dzień.
Równo złożyłam kartke i wrzuciłam ją do pudełka, ktore wyciagnelam spod łożka. Założyłam na siebie bluze i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Poczułam na ciele zimne krople deszczu, naciagnelam kaptur i puscilam sie biegiem przed siebie. Jako iż przez deszcz nic nie widziałam, po chwili na kogoś wpadłam.
-Kate, co jest ?-to był Harry.
-Pokłociłam się z mama i...-westchnelam- Przepraszam ale teraz musze coś zrobić.
-Jest w studio.-powiedzial jakby czytajac mi w myslach. Poslalam mu usmiech i zniknelam.
Nie zwracalam na nic uwagi, pewnie pobilam jakis rekord predkosci. Cala zdyszana i mokra dotarlam pod studio. Było ciemno, weszłam do srodka. Zaczelam go szukac...i znalazlam. Siedzial w prawie calkowitej ciemnosci z gitarą.
-Niall -szepnelam. Szybko odwrocil sie w moja strone. Zauwazylam łze na jego policzku ale szybko ją wytarł.
-Kate...-odłożył instrument i wstał.-Co Ty tu robisz ?-zapytał.
-Nial, ja chciałam...Przeprosić.-powiedziałam cicho a on sie rozesmial.
-Nie masz za co mnie przepraszać.-podszedł do mnie i przytulił.-To wszystko nie miało najmniejszego sensu.
-Zachowaliśmy się jak dzieciaki, nie robmy tego więcej. Nie kłóćmy się.-mowilam przez łzy.
-Jesteś dla mnie wszystkim. Nie wyobrazam sobie zycia bez Ciebie Kate.-spojrzał mi w oczy i pocałował. Gdy poczułam jego usta rozpłynęłam się. Tego mi brakowało przez te dni. Nie chce go stracić.
-Maliny.-wyszeptal.

'Cause I get weak in my knees
Fall head over heels baby
And every other cheesy cliche
Yes,I'm swept off my feet
Oh,my heart skips a beat
But there's really only one thing to say

-Kocham Cie-powiedzial wyraźnie-i nigdy nie przestane.
Scisnelam jego dloń, poczułam ulge. Moje serce waliło jak oszalałe-Ja Ciebie też- to z miłości.

God damn you're beautiful to me
You're everything, yeah that's beautiful, Yes to me. *
*
Otworzyłam zmęczone oczy.- Sen ? To wszystko to był sen?-wymamrotałam. Poczułam czyjeś wargi na swoich.
-Zaden sen-uslyszalam głos Nialla.
-Jak dobrze.-podnioslam glowe. Leżeliśmy na kanapie przed telewizorem. -Ktora godzina ?
-Jest dziesiąta !-krzyknal Louis z kuchni.
-Wieczorem ?-zapytalam.
-Rano-powiedzial Zayn siedzacy na fotelu, patrzac na mnie dziwnie.
-Nie wrocilam na noc do domu ?-teraz wszyscy przylaczyli sie do mulata.-Musze leciec.
-Odwioze Cie.-Harry zlapal kluczyki i wlozyl buty. Blondyn nie mial zachwyconej miny.
-Do zobaczenia-powiedzialam do niego i pocalowalam na pozegnanie-PA !-krzyknelam na wyjsciu do pozostalych. Szybko wsiadlam do auta.-Matka mnie zabije.
-Spokojnie-loczek probowal mnie uspokoic.-Tylko nie dostac szlabanu. Ani nie rob planow na wieczor.-dorzucil.
-A bo co?-zapytalam zdezorientowana.
-Zobaczysz-usmiechnal sie do siebie i ruszyl.
*
Odrazu poszlam do swojego pokoju. Moze nie zauwazyla, ze mnie nie ma ? Kilka godzin pozniej zwolala mnie na obiad, i tyle. Nic nie mowila, dziwne jak na nią.
-Jak w szkole?-zapytal Josh.
-Od kiedy zostales dyrektorem nie za dobrze.
-Nie martw sie, niedlugo wracam do siebie.
Mama wstala od stolu. Czyzby sie poklocili ?
-Co jest ?-chcialam sie dowiedziec.
-Moze Caroline powiesz jej ?
W tym samym momencie zadzwonil moj telefon.
-Przepraszam-rzucilam i wyszlam z kuchni.
-Slucham-powiedzialam do glosnika.
-Co powiesz na kolacje ?-to Niall. Jego głos dziwnie drżał.
-Wszystko w porzadku ?
-Tak. Przyjade o siodmej, moze byc?
-Pewnie.
-Do zobaczenia.
-Pa-rozlaczylam sie. Przynajmniej nie bede przejmowac sie ich problemem. Siodma...mam cztery godziny, trzeba cos ze soba zrobic.
Wzielam dluga goraca kapiel, nastepnie wysuszylam wlosy i podkrecilam. Siegnelam do szafy, wyjelam sukienke, ktora dostalam od dziewczyn na urodziny.
Na chwile przenioslam sie w czasie do tego dnia .Prawdopodobnie najlepszy dzien w moim zyciu.
Ubralam sie, zrobilam delikatny makijaz i bylam gotowa, co prawda mialam jeszcze godzine ale cóż...
-Wybierasz się gdzieś ?-do pokoju weszła mama.
-Niall zaprosil mnie na kolacje.
-W takim razie porozmawiamy później. -chciala wyjsc ale odwrocila sie na chwile-Slicznie wygladasz-powiedziala i tym razem wyszla.
Przedzwonilam do kazdej z dziewczyn, umowilysmy sie na jutro do kina. Nawet dostalam sms od Justina, z zapytaniem jak się czuje.
Uslyszalam dzwonek do drzwi. Wybila siodma. Zalozylam szpilki i zeszlam na dół. Niall stal w drzwiach w garniaku. Na moj widok usmiechnal sie.
-Wychodze-krzyknelam.
-Jestes piekna-podarowal mi cudna róże i pocalowal.
-Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka.
Pol godziny pozniej siedzielismy juz w pieknym miejscu.
Na stole stala jedna duza swieczka, wokol zawieszone byly lampki i lampiony. Kawalek dalej bylo oczko wodne, ktore swiecilo sie na fioletowo. Jakby dopelnieniem tego wszystkiego byla pelnia ksiezyca, ktora bylo widac idealnie. Zastanawialo mnie, dlaczego nie bylo tu ludzi.
-Jestesmy tu sami ?
-Tak.
To bylo jedyne slowo, ktore wypowiedzial w ciagu calego wieczoru. Mialam ochote wyjsc, dlaczego tak sie zachowywal ?
Dochodzila juz dziewiata a mi bylo glupio. Kelner przyniosl kolejna butelke wina.
-Niall, o co chodzi ?
Wypil zawartosc swojego kieliszka i zaczal mowic.
-Przepraszam ,ze sie tak zachowuje ale...nie chce nic zepsuc.
-Co mozesz zepsuc ?
Przysunal sie do mnie i zlapal za reke.
-Kate...Przez te dni...Te, gdy bylem tak daleko od Ciebie, ja zrozumialem cos.  Wiem, już teraz wiem, że nie chce żyć bez Ciebie. Zawsze gdy rano wstaje, mysle tylko o tym kiedy Cie zobacze, na kazdym koncercie łudze sie, ze zobacze Cię gdzieś w tłumie, każda piosenka ,ktora napisalem jest dla Ciebie, a gdy spiewam, wszystko dedykuje Tobie. To nie jest zauroczenie, zadna szczeniacka miłość. To jest zaawansowane uczucie, ktorym darzy sie tylko jedną osobe. Jesteś nią Ty. Jestem pewien,ze nigdy nie pokocham zadnej dziewczyny tak jak Ciebie, chyba że...naszą córke.-łzy zaczely splywac po moich policzkach, odebralo mi mowe a serce chyba przestało bić. Wiedziałam co się zaraz wydarzy . Nie pomylilam się, Niall odsunal krzeslo, ukleknal przede mną, z kieszeni wyjął małe czarne pudełeczko. Drżącymi rękami je otworzył.
-Kate Dallas, kocham Cię i jestem pewien, że chcę spędzić z Tobą resztę życia. Wyjdziesz za mnie ?-spojrzał na mnie zaszklonymi oczami, pełne były obawy, może nawet strachu ale też miłości.
Nie mogłam wydusić słowa, tego jednego , które miałam na języku. Blondyn dalej kleczal z sekundy na sekunde coraz to bardziej zdenerwowany.
-T-tak..-wymamrotałam.
-Co ?-zapytal.
-Tak Niall, powiedziałam TAK .-rozpłakałam się jak małe dziecko.
-Nie wierze...-wsunal mi pierscionek na palec, wstał podniosł mnie i zakrecił. Czulam sie jak krolewna, w tych wszystkich bajkach. One zawsze spotykaja swojego jedynego i żyją z nim długo i szczesliwie. Nie lubilam tych bajek ale teraz wiem, ze to sie zdarza.Krzyki wyrwaly mnie z tego świata, przestraszeni stracilismy rownowage i wyladowalismy w...oczku wodym.
Odgarnelam Horanowi mokre wlosy z czoła i namietnie pocalowałam. Nie mogło być lepiej.
-Czyli powiedziala tak-uslyszalam Harrego.
-Albo nie, i rzucila sie do wody.-dopowiedział Zayn.
-Albo to on rzucil sie do wody, a ona chciala go ratowac.-tym razem Louis.
-Idioci ! Zgodzila się !-to była Jessica.
Oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem.
-Skad oni sie tu wzieli ?-zapytal Niall. Harry,Liam,Louis,Zayn,Jessica,Claudia,Carla i Anabell. WSZYSCY stali i przygladali sie nam.
-No, gratulacje !-krzyknal Liam i wystrzelil w nas szampanem.- I tak jestescie mokrzy.
Całe towarzystwo zaczelo nam gratulowac a ja nie bylam pewna, czy to wszystko dzieje się naprawde. Niall oswiadczyl mi się...Kiedyś bedziemy miec dzieci, wspolny dom, pozniej wnukow. Razem bedziemy przezywac rozne kryzysy ale tez sukcesy. Razem bedziemy tego doświadczać, razem się zestarzejemy i RAZEM bedziemy do konca naszych dni.
Ale to kiedyś a teraz... LIVE WHILE WE'RE YOUNG !

_______
Naprawde nameczylam sie,zeby dodac ten ...OSTATNI rozdzial. Nie mam pojecia jak to wyglada,mam tylko nadzieje ,ze jestescie w stanie przeczytac.
Przepraszam,mialam zastoj,brak czasu i brak internetu...KONIEC taaak,kiedys to musialo nadejsc,zrozumcie. Mysle,ze jest zadowalajacy. Dodam jeszcze epilog :) love ya !

3 komentarze:

  1. On jest niesamowity bardzo mi się podoba <3 Kocham Cię normalnie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. baaaaaaardzo szkoda, że to już kociec ;c no ale tak, wszystko kiedyś musi się skończyć ;) kolejny rozdział dostarczał mi masę emocji, tak przyjemnych... dziękuję Ci za to opowiadanie, za każde słowo, za każde zdanie z osobna. To było coś pięknego. Cieszę się, że mogłam czytać teksty Twojego autorstwa. Świetnie, że był happy end <3 kocham cię : *

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG CUDOWNY!! <33333 PROSZĘ ZAŁÓŻ NOWEGO BLOGA!MASZ TALENT I SPRAWIASZ WSZYSTKIM OGROMNĄ RADOŚĆ SWOIM PISANIEM <333 KOCHAM CIĘ :**

    OdpowiedzUsuń