Gdyby takie się pojawiło, lepiej żeby było :

piątek, 24 sierpnia 2012

30. I Need Love


Kompletnie odechciało mi się tej imprezy. Anabell namawiała mnie, mówiła , że muszę się
odciągnąć od myśli o Niallu. Oni wszyscy myślą, że to jest takie łatwe ale cholera jasna-nie
jest.  Gdy dziewczyny miały już wychodzić zgodziłam się, żeby nie siedzieć sama.
Zauważyłam wyraźne zadowolenie na ich twarzach. W drodze one rozmawiały i śmiały
się a ja szłam cicho.Spojrzałam na wyświetlacz komórki, było przed 19. Westchnęłam i
rozejrzałam się dookoła. Słońce już zachodziło , zrobiło się chłodno. Dostałam gęsiej skórki,
co gorsze byłam w krótkim rękawku a nie miałam żadnej bluzy.
-Kate !-usłyszałam głos Claudii.
-Co jest ?-zapytałam zdezorientowana.
-Wchodzisz czy zostajesz ?
Bez słowa weszłam za nimi do domu Justina. Odrazu podszedł do nas i zaczął witać.
-Czujcie się jak u siebie, wiekszosc towarzystwa jest na zewnatrz przy ognisku.
-Dzięki-powiedziałam cicho a on odszedł.
-To co robimy ? -zapytała Carla
-Ja to bym ostroło popiła.-odpowiedziała Anabell.
-Mi pasuje-ruszyłam w strone stolika i z alkoholem. Bez zastanowienia chwycilam szklanke
i cala jej zawartosc wlalam sobie do ust, tak samo z druga i trzecia. Gdy humor mi sie
poprawil, wyszłam na zewnatrz pogadać troche ze starymi kumplami, kompletnie
zapominajac o dziewczynach.

~NIALL~

Nie wysiedze tyle czasu w samolocie, nie ma bata. Chce już być przy Kate, chce ją
przeprosić i chce,zeby mi wybaczyla. Winilem za to wszystkich, tylko nie siebie, teraz
wiem, ze to wylacznie moja wina.
-Bedzie dobrze-powiedział Liam widzac moja zamyśloną mine.
-Mam taką nadzieje.-odparłem.
-Myslisz,ze Kate nie teskni za Toba ? Napewno sie ucieszy -wychrypial Zayn, ktory
wczesniej udawal, ze spi. Pokiwałem głową i probowalem zajac sie czyms, byle ten lot
minal jak najszybciej.
 *
Co za ulga odetchnąć świeżym powietrzem i wyprostować kości. Najchetniej pobieglbym
teraz prosto do jej domu ale jest 4 nad ranem. No nic, troche odpoczne a nastepnie
zobacze co dalej.
-Niall! Idziesz czy nie ?-Harry krzyczal do mnie z auta.
-Tak juz , sorry zamyslilem sie.
-Wyluzuj troche-Lou usmiechnal sie do mnie, odwzajemnilem gest i wsiadlem do auta.

* * *
Obudzilam sie ze strasznym bólem głowy. Spojrzałam na moją komórke, 6:47 i dwie
wiadomosci. Od Carli i Jess, beda u mnie za godzine. Zaciekawilo mnie dlaczego maja
zamiar przyjsc do mnie o 8 rano ale po chwili przypomnialam sobie, ze dzis pierwszy dzien
szkoly. No coz, trzeba żyć. Wstałam i z trudem zeszłam do kuchni po tabletke
przeciwbólową.
-Nie truj sie-uslyszalam glos i az podskoczylam.
-Moja sprawa co robie, jesli jeszcze pamietasz, jestem pełnoletnia.-odpowiedziałam matce i
otworzyłam lodówke z zamiarem zrobienia jakiegoś śniadania. Na widok jedzenia poczułam
się gorzej, więc zrezygnowałam. Nalałam kawy do kubka i usiadłam przy stole.
-Gdzie jest Josh?-powiedziałam zanim zdazylam ugryzc sie w jezyk.
-Pojechał do szkoły.-odpowiedziała krótko z nadzieja,ze bede pytac dalej.
-Mhm-mruknelam.
-Dostal posade dyrektora w twojej szkole, dlatego wrocilismy.
-Co?! Specjalnie to zrobilas ?-krzyknelam do niej.
-O czym Ty mowisz ?-zdziwila sie.
-Zrobiliscie to, zebys mogla mnie kontrolowac ! -trzasnelam kubkiem i wyszlam z kuchni. Wrocilam do pokoju, wzielam szybki prysznic. Ubralam na siebie jasne jeansy i ciemna
koszulke, wrzucilam do torby pare zeszytow, dlugopis , wlozylam trampki i wyszlam z
domu. Przywitaly mnie promienie sloneczne, mimowolnie na mojej twarzy pojawil sie
usmiech. Napisalam do Jess, ze do szkoly pojde pieszo, wlozylam sluchawki i ruszylam.
Nie ogladalam sie, jednak po chwili cos przyciagnelo moj wzrok a mianowicie brak
czarnego auta Hazzy, zaparkowanego przy chodniku. Zdziwilam sie, przeciez oni są w
USA , a kto procz niego mialby jezdzic jego autem ? Było 20 po siodmej. Skrecilam w prawo
na szeroka sciezke prowadzaca do drzwi Stylesa. Zapukalam ale nikt nie otworzyl.
Odwrocilam sie na piecie i wpadłam na kogoś.
-Harry !-rzuciłam mu się na szyje.
-Czesc Kate-powiedzial wesolo i pocalowal mnie w policzek.
-Ale co Ty tu robisz ! Przeciez...
-Odwolali nam kilka koncertow i jestesmy wczesniej.-usmiechnal sie szeroko.
-Tak sie ciesze-przytulilam go kolejny raz.
-Reszta tez jest tutaj, zobacz właśnie idą.
Przekrecilam glowe i ujrzalam rozesmianego Zayna, Liama, Louisa i...Nialla.
-Przepraszam, spoznie sie do szkoly. Do zobaczenia Harry- poprawilam torbe na ramieniu i
minelam ich posylajac sztuczny usmiech.
-Kate! -zdazyl chwycic mnie za nadgarstek.- Co jest ?
-Nic- sklamalam- po prostu zaraz zaczynam lekcje.
-Masz pol godziny, odwioze Cie.-zaproponowal.
-Nie czuje sie najlepiej,wolalabym zrobic sobie spacer . Dziekuje za checi.
-Jestes pewna?
-Tak, spotkamy sie po poludniu.
-Trzymam Cie za slowo. Pa.-puscil moja reke.
Odetchnelam z ulga, wlaczylam muzyke i poszlam.
Do szkoły doszłam dziesiec minut przed dzwonkiem. Jess,Claudia,Annabel i Carla siedzialy
razem na schodach.
-Wszystkie po szkole idziecie do mnie, musze Wam cos pokazac !-juz na wstepie oznajmila
Carla.
-Przepraszam, nie moge. Umowilam się z Harrym.
-Harrym?-zapytala Claudia.
-No z Harrym.
-Przeciez...-zaczela.
-A no wlasnie ! Wiecie, ze chlopcy wrocili dzis rano ?spotkalam ich po drodze.
-No to jeszcze lepiej ! Oni tez przyjda !-ucieszyla sie Carla.
-To dzwon do nich.-powiedzialam i w tym samym momencie zadzwonil dzwonek.
Powolo ruszylysmy do klasy. Jako pierwsza lekcja matematyki. Siadlam na samym koncu w
jednej lawce z Jessica. Po chwili wszedl nauczyciel, pan Bones. Czterdziestolatek, dość
wysoki, odrazu zaczal sprawdzac obecnosc, gdy to skonczyl rozdal nam kartki.
-Co to jest ?-zapytałam spogladając na wypisane na niej słowa.
-Sprawdze co pamiętacie a czego nie. -odpowiedział nauczyciel-Zapewne wakacje nie
wyszły wam na dobre, a zwlaszcza tobie, Kate.
-Że niby dlaczego ?-zdenerwowałam się. Bones usiadl na krześle i spojrzał na mnie
zdziwiony.
-Jak to dlaczego ? Ostatnio dość głośno jest o Tobie. Zapusciłaś się , a wszystko przez złe
towarzystwo.
Cała klasa siedziała cicho przysłuchując się naszej wymianie zdań.
-Towarzystwo ?-wstałam z miejsca- Skąd pan wie, jacy są ludzie z ktorymi przebywam?
-Kate, daj spokoj-szepnela Jess ciagnac mnie za ramie. Nie zwrocilam na nia uwagi.
-To są gwiazdy, nic dobrego z tego nie wynika-skomentowal.
-Nadal nie rozumiem-pokrecil glowa- Niech pan nie wtyka swojego dlugiego nochala w
sprawy innych ludzi.Gówno pana obchodzi co ja robie i z kim!
-Dallas !-krzyknal.-Nie rozmawiasz z kolega !
Prychnelam, chwycilam torbe i ruszylam w strone wyjscia.
-Wroc tutaj !-zawolał za mną Bones.
-Wal się człowieku.-wyszlam z klasy trzaskajac drzwiami.
Przyspieszyłam kroku, prawie biegłam. Chciałam jak najszybciej opuścić szkołe. Z całej siły
kopnęłam kubeł na śmieci, stojacy przy schodach. Troche mi ulżyło. Wyleciałam z budynku
jak strzała, prosto w czyjeś ramiona.
-Ej,ej dziewczyno, gdzie Ci się tak spieszy ? -to był Justin. Uwaznie mi się przyjzał.-Co się
stało ?
Nie miałam siły mu odpowiedzieć, bałam się , że zaczne płakać.
-Odwiezc Cię do domu ?-kiwnęłam głową.-Chodź-pociagnal mnie w strone auta.
Otworzyl mi drzwi a nastepnie sam wsiadl.  Odjechalismy z piskiem opon. Nie odzywalismy
sie przez cala droge.
-Prosze,zebierz mnie stąd...-jeknelam gdy zobaczylam auto matki pod domem.
-Dobra,jedziemy do mnie.-tym razem droga zajela troche wiecej czasu. Moj telefon dzwonil
dwa razy.
-Nie odbierzesz?-zapytał Justin.
-Nie ma takiej potrzeby.
-Okey, jesteśmy.
Weszlismy do domu, był pusty. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, zrobił dwie herbaty.
-Nie musisz wracać do szkoły ?
-Przeciez nie zostawie Cie tu samej, jeszcze mi cos ukradniesz.
Cicho się zaśmiałam i upiłam łyk z mojego kubka.
-Jak tam po wczorajszym ?- zagadnal po chwili.
-Strasznie chce mi sie spac, na dodatek moja głowa pęka.
-Jeśli chcesz, możesz się przespać. Przyniose Ci jakieś proszki-zaoferowal.
-Nie,nie, już brałam tabletke. Nie chce się truć.-westchnelam.-Ale co do spania, to bardzo
chetnie.-rozlozylam sie na jego lozku, bylo bardzo wygodne.
-W takim razie, ja pojde ogarnac salon. Spij dobrze.
Chcialam mu podziekowac ale wyszedl z tego tylko jakis jęk, poniewaz oczy szybko mi sie
zamknely i zaczelam zasypiac.
*
Z trudem otworzylam oczy, z poczatku troche sie wystraszylam ale po chwili wszystko
sobie przypomniałam. Wstałam z łóżka i na stoliku dostrzeglam jakas kartke.

"Jestem w szkole, mamy mecz-wypadło mi to z głowy. Pod wieczór wpadne po klucze, 
Justin"

Zrobiło mi się ciepło na sercu, że mnie nie obudził. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 14.
Zabrałam wszystkie swoje rzeczy, zascielilam lozko i wyszlam. Dokladnie zamknelam
drzwi i spacerkiem ruszylam w strone szkoły.
Akurat trafiłam, mecz właśnie się skończył.
-WYYYYGRALIŚMY ! -ujrzałam krzyczącego Justina.
-Gratuluje !-z radości podnióśł mnie i zakręcił.
-Co tu robisz?
-Pomyslalam, ze sama przyniose Ci klucze .Nie dosc, ze zrzucilam Ci sie na glowe, to
jeszcze mialbys po nie przyjezdzac ?
-Żaden problem .-usmiechnal sie szeroko.-Kate, co robisz wieczorem ?
-Carla chciala zebym przyszla, niestety cos czuje ,ze przez najblizszy tydzien nigdzie nie
wyjde.
-Oh, szkoda. Daj znac, czy wszystko w porzadku.
-Pewnie,ze dam. A teraz juz bede wracala, matka pewnie czeka a mnie zapewne czeka
awantura. A, no i dziekuje.
-Juz mowilem, zaden problem. Do zobaczenia !-pobiegl w strone szatni, zeby sie przebrac.
Mialam o wiele lepszy humor, do czasu...do czasu az nie zobaczylam matki z Bones'em i
Joshem-dyrektorem, stojacych przy wejsciu.
-Cholera-mruknelam. Zauwazyli mnie. Postanowilam poczekac na nia. Po dziesieciu
minutach dotarla do mnie.
-Wsiadaj do auta.
Wykonalam jej polecenia. Nie spojrzala na mnie ani nic nie powiedziala, poki nie weszlysmy
do mieszkania.
-Mam dosc. Staram sie, naprawde staram, zeby bylo jak dawniej ale ty masz to w dupie.
Nie wiem, moze masz jakies problemy ze sobą. -rzucila klucze na stol- Ostatnio dzialo
sie...duzo. Zastanawiam sie, czy nie powinnas spotykac sie z jakims specjalista.
-CO ?! Sugerujesz, ze jestem nienormalna ?! -zlapalam sie za dalej bolaca glowe.- Mam
pomysl, moze w koncu zaczelabys interesowac sie mna, gdybys byla PRAWDZIWA
MATKĄ to wielu problemow by nie bylo. Ty mowisz ,ze masz dosc ? Nie ! To ja mam dość !
Chcialabym mieć kogos, kto by mnie wspieral, pomagal, kto poświęcałby mi troche czasu,
uwagi i serca.  Nigdy nie bylas taka osoba ale kiedyś, chociaż miałam ojca, wiec tego nie
zauwazalam ale teraz gdy go nie ma...Widze jaka jestes okropna. I nie, NIE potrzebuje
psychologa,  tylko....miłóści.-zrzucilam wazon i wbieglam po schodach na gore, do mojego
pokoju. Padlam na lozko i zaczelam krzyczec w poduszke. Nikt mnie nie rozumial, nikt nie
wiedzial co naprawde czuje, nawet moje 'przyjaciolki', ktore teraz mają mnie gdzieś. Mialam
wrazenie, ze tylko dwom osobom na mnie zalezy a mianowicie Harremu i Justinowi. Justin
zawsze był ze mna, tylko przez to , co sie dzialo nasze kontakty sie urwaly. Ciesze sie, ze
nie ma mi tego za zle i dalej moge na niego liczyc. Ale najpierw Harry. Poszukalam telefonu i
naspisalam do niego sms'a, nie mialam sily mowic.

'Proszę, przyjdź do mnie'

Po minucie otrzymałam odpowiedź:

'Jestem z Claudią, postaram się być jak najszybciej'

Zaczelam szybciej oddychac. Nie moge czekac !  Z nerwow cisnelam komórką w ściane, a
ta rozpadła się. Przez załzawione oczy dostrzegłam na poduszce koperte, ktorej
wczesniej nie zauwazyłam. Odruchowo odwrocilam sie i wzrokiem przeszukalam caly
pokoj. Pusto. Usiadłam na łóżku i chwyciłam ją. Nie było nic napisane. Rozerwałam papier,
w środku był list. Przetarłam oczy i zaczęłam czytać.

'Wiem,ze zapewne bedziesz mnie teraz unikać. Zdecydowałem się,żeby napisać do Ciebie 
kilka słów. Proszę, przeczytaj to do końca, a następnie zrób co uważasz.Zachowałam się jak dziecko, teraz doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Okazałem brak zaufania do Ciebie, i do mojego najlepszego przyjaciela. Jestem idiotą, jak mogłem myśleć, 
że dwie najbliższe mi osoby, mogłyby zrobić coś takiego ? Doskonale wiem, że właśnie to 
boli Cię najbardziej,to że Ci nie zaufałem . Ja zawiniłem, jestem tego świadomy. Gdy 
wyjechaliśmy koncertować, nie byłem sobą. Cały czas siedziałem w kącie, do nikogo się 
nie odzywałem. To wszystko dlatego,że tęskniłem, nie mogłem bez Ciebie wytrzymać ale 
wiedziałem,że Ty nie chcesz mnie widzieć ani słyszeć. Nie miałem pojęcia jak to załatwić. 
Harry, on mi wszystko wytłumaczył i wtedy zrozumiałem jaki błąd popełniłem,zrozumiałem , 
że nie chcę Cię stracić, ponieważ jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. 
Przepraszam Kate, przepraszam za to i za wszystko co zrobiłem kiedyś źle. Kocham Cię i 
nigdy nie przestane i jestem pewien, że Ty też. Bo przecież miłość nie znika z dnia na dzień.
Na zawsze Twój, Niall'
______________________________________


przeeeeeeepraszam ! ale ...wakacje, nie chcialo mi sie kompletnie nic. musze przyznac, ze to chyba moje najgorsze wakacje. teraz jestem w stresie, ide do liceum, boje sie cholernie eh.
Mam nadzieje,ze ktos tu jeszcze zostal. To co, tak na powrot, dacie kilka komentarzy ? loveee ya ! <3

14 komentarzy:

  1. boże ile się naczekałam ale wartooo !
    świetny ! czekam na nn ♥♥ ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko naprawdę opłaciło się tyle czekać. ♥ Genialny rozdział!
    Dziewczyno masz ogromy talent, tylko pozazdrościć :P
    Pozdrawiam i czekam na next!
    @Kadi1504

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno odkryłam twojego bloga i jestem nim zachwycona. Rewelacyjnie się czyta! Już nie mogę się doczekać kolejnego wpisu.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. No to nieźle się czekał ; P
    Nowy rozdział jest świetny więc czekam na kolejny :)
    Ps. Powodzenia w liceum, ono nie jest takie straszne jak je sobie wyobrażamy. x

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo...jezuu jakie cuudowne :) czekałam na to tak długoo i ciesze się :) to takie piękne

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na nowy :) ten był suuper, nareszcie znowu będą razem !!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze,że wróciłaś!!Tęskniłyśmy :** A co do rozdziału jak zawsze zajebisty;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham twojego blog i to jak piszesz. Niedawno zaczęłam i chciałabym prosić się o zajrzenie i ocenienie mojego stylu itp. Nawet nie chodzi o komentarze ale chociażby reakcje :)

    http://love-life-love-yourself.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. dawaj kolejny rozdział, bo umieeram *,*
    powodzenia w nowej szkole. dasz radę ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg,kocham twojego bloga<3..nie przejmuj sie tez ide do nowej szkoly,do liceum..;-P rozdzial zajebisty,masz talent dziewczyno..prosze daj jak najszybciej nexta!!¡!

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham, kocham, kocham te opowiadanie ! <3 czekam na kolejny zajebisty rozdział :D xx

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo ciekawe opowiadanie! czytam od samego początku, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! zapraszam teżdo siebie xx http://smallchangeofplans.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Hjsdbndsjhga * ________*

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham twoje opowiadanie! zapraszam rowniez na http://unexpected0kisses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń