Gdyby takie się pojawiło, lepiej żeby było :

środa, 20 czerwca 2012

29. Z górki ?


Stałam w drzwiach nie ruszając się.
-Co Ty tu robisz?-powiedziałam cicho ale wyraźnie.
-Nie cieszysz się ?
-A dlaczego miałabym ?
Cała zaczelam sie trzasc. Mialam ochote przytulic ją, ale nie...Jej słowa wciąż mnie bolały.
-Nie rozumiem.-zrobila glupia mine. Spojrzalam na nia jak na wariatke.
-Nie ? -prychnelam- Taka byłaś nawalona, że nie pamietasz?
Zamurowalo ją. Nie wiedziala co powiedzieć.
-Kate...Jak ty sie do mnie odzywasz ?
-Myslalas,ze rzuce sie na ciebie? Ze bede zadowolona, ze wrocilas ? Po tym jak...jak stwierdzilas,że jestem najgorszym co Cie w zyciu spotkalo ?  Ze tylko cierpisz przeze mnie ? Po tym jak chcialas,
zebym znow sprobowala ze soba skonczyc ale tym razem ze skutkiem ?-chcialam plakac ale nie mialam juz czym.
-Ja naprawde...Kate, przepraszam.-wydusila z siebie.
-Przepraszasz? TY PRZEPRASZASZ ?! Nie masz pojecia jak sie czulam ! Moja wlasna matka , chciala mojej smierci ! Jak moglas cos takiego powiedziec ?
Nie odzywała się. Zatrzasnelam drzwi i osunelam sie na podloge.                                          
Co ja mam robić. Dlaczego wszystko znow sie tak komplikuje ?  Może ktoś rzucił na mnie klątwe ?  A już było idealnie, eh...przecież to nie bajka.
Otworzyłam oczy, leżałam skulona pod drzwiami. Musiałam zasnąć,nie spałam od kilku dni. Wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do okna. Było ciemno a zza chmur probował wydostać się jasny księżyc. 
Spojrzałam na zegarek wiszący nad biurkiem. Pokazywał trzecią w nocy. No nieźle. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Starałam się robić to bardzo cicho. Usłyszałam kroki, schowałam się za drzwiami. 
Wychyliłam trochę głowe i ujrzałam Josha. Wychodzi na to, że wrócił z matką. Spoko. Gdy już zniknął z pola widzenia, poszłam do kuchni. Zdziwiłam się sama sobie ale miałam ochote coś zjeść. 
Wyciagnelam bulke z szafki i siadlam przy stole. Pochlonelam ja w kilka sekund, wzielam butelke wody mineralnej i po prostu wrocilam do pokoju. Mialam jakies cztery godziny, rozpoczecie na ósmą. 
Ustawiłam budzik i...padłam na łóżko.


JESSICA

Jest siodma. O rany, nie pamietam kiedy wstalam ostatnio o tej godzinie. Przydalby sie jeszcze jeden miesiac wakacji. Ciekawe czy Kate juz sie obudziła. Wpadne po nia jakies pietnascie minut przed.
Wczoraj gdy wrocila Caroline z Joshem , juz jej nie widzialam. Nie wychodzila z pokoju. Mam nadzieje, ze sie trzyma.
Do polnocy rozmawialam z Zaynem na skypie. Jest cos , co mnie cholernie ucieszylo. Mieli jakas afere i wreszcie Horan idiota, zrozumial co tak naprawde sie stalo. To wszystko bylo bez sensu, chociaz nie
jestem pewna co zrobi Kate w tej sytuacji. Bo przeciez Niall jej nie zaufal, a to jest najwazniejsze. Dobra, bedzie dobrze i tego sie trzymam. Wracajac...chlopcom odwolali mase koncertow i jak wszystko 
dobrze pojdzie, to za piec dni beda spowrotem. Ciesze sie jak nie wiem, ale nie powiem nic Kate. Niech to bedzie niespodzianka. 
Telefon. O wilku mowa.
-Kate ? Jestes juz gotowa ?-zapytalam.
-Czesc, dobrze a u Ciebie ? -uslyszalam w sluchawce.
-Ohh, witaj, jak sie czujesz ?
-Juz wiesz. Bede za pol godziny, pasuje ?
-Pewnie. Czekam.-rozlaczylam sie.
Spojrzalam na siebie. Nie, nie pasuje. Jestem w piżamie, bez śniadania i ogolem nieogarnieta. Zerwalam sie, wzielam szybki prysznic, ubralam czarne rurki, białą koszule, buty na obcasie i zrobilam delikatny
makijaż. Przejzalam sie w lustrze. No, niezle Jess.
Zlecialam na dol, wypilam herbate i w tym samym momencie zadzwonil dzwonek. Co jak co ale punktualna jest. Otworzylam drzwi. Wow. Kate miala na sobie czarna sukienke, i byla...usmiechnieta ?
-Co Ci ?-zapytałam.
-Nic, co ma mi być ?  Wyspałam się,najadłam, czuje sie znakomicie. Tyle.-przytulilam ją z calej sily. Wreszcie.
Wsiadlam do auta , ona zrobila to samo.
-Musze wreszcie zdobyc prawko-mruknela a ja sie zasmialam.
-Na co czekasz ?-wystawila mi jezyk i ruszylysmy. Wlaczylam radio na maksa, leciala jakas piosenka Ne-Yo, ktora Kate odrazu zaczela spiewac. Tuz po niej, w glosnikach uslyszalysmy One Thing.
Odwrocilam sie do Kate z przepraszajacym wyrazem twarzy.
-W porzadku-powiedziala z usmiechem ale i tak widzialam, ze cos sie w niej poruszylo. Nie wylaczylam ale przyciszylam muzyke.
-Kate?
-Nie pytaj.-powiedziala czytajac mi w myslach.
-Kochasz Nialla ?
-Prosilam...
-Kochasz?-powtorzylam.
-Nie, nie kocham , wiesz. Uczucie nie znika od tak w kilka minut. Boli mnie to, ze mi nie zaufal ale mimo tego, chce zeby wrocil. Staram sie funkcjonowac bez niego, bez jego obecnosci, głosu, dotyku,
czułosci ale to jest trudne. Najszczesliwsza bylam przy nim.
-usmiechnelam sie w duchu. Teraz juz wiedzialam, ze wszystko bedzie dobrze.

***
Matka znow miala mnie gdzieś, od samego rana. Wale na to.
Do szkoly dotarlysmy dziesiec minut przed osmą. Pierwszy raz od dluzszego czasu, bylam w pelni sił.
Wszscy sie na mnie gapili. Szlam przez korytarz jak pod lupa. To bylo okropne.  Nie wiedziałam o co chodzi.
-Nie mam pojecia ale podejrzewam, ze to ma jakis zwiazek z chlopcami-powiedziala spokojnie Jessica.
-Rany, jaka ja glupia.-zasmialam sie.
Przeszlam do sali, gdzie mialo odbyc sie uroczyste rozpoczecie. Gdy mialam siadac, rzucila sie na mnie cala moja klasa. Krzyczeli, ze tesknili, pytali jak sie czuje, jak spedzilam wakacje, mowili, ze przykro im

z powodu ojca oraz zyczyli szczescia w ekhem, zwiazku.
-Też za Wami tesknilam debile !-troche sie wzruszylam, pociekla mi pojedyncza łza.
-Kate !-usluszalam znajomy glos. Odwrocilam sie.
-Justin !-zawolalam i rzucilam mu sie na szyje. Justin jest moim szkolnym przyjacielem. Zawsze spedzalismy ze soba ogrom czasu.
-Ale Ty sie zmienilas ! Wypieknialas, milosc Ci sluzy.-widzac moja wine zmienil temat.-Robimy dzis ognisko, wiesz z okazji rozpoczecia roku czy jak kto woli zakonczenia wakacji. Wpadniesz z Jessica ?
-No pewnie, jeszcze pytasz ! A moge zabrac ze soba trzy osoby ?
-O ile to są dziewczyny.
-Tak, dziewczyny, niestety wszystkie zajete.
-Cholera. Jakos przezyje. Brakowalo mi Ciebie.-usmiechnal sie.
-No i wzajemnie.-usiedlismy na krzeslach.
Katem oka dostrzeglam...Anebell i Claudie ?
Okazało się, że beda chodzic do tej samej szkoły ! Troche szkoda, bo do innej klasy. Gdybym tylko wiedziala. Ale i tak to wspaniala wiadomosc.
Dyrektorka gadala, gadala,gadala i dopiero po dwoch godzinach wyszlismy  ze szkoly.
-Tak przy okazji, idziemy na ognisko wieczorem.
-Co za ognisko?-zapytala Anabell.
-Dostalam zaproszenie od kolegi, i juz mu oznajmilam, ze zabieram trzy dodatkowe osoby.
-A duzo bedzie chlopakow ?-wtracila sie Claudia, po czym Jessica palnela ją w ramie.
-Debilko, przecież masz Hazze !-pisnela Anabell.
-Taki tylko żart, no .
-Na ktora idziemy ? -zagadnela Jess.
-Na...ee, o kurde. Nie wiem.-wszystkie zaczely sie smiac.-Ale smieszne. An, podejdz do tego chlopaka w czarnej koszuli i zapytaj.
-A no dobrze, dobrze. Ale dlaczego ja ? W sumie...No okey, ide. Jeśli mnie zgwałci, widzimy sie w sadzie !
-Oj tam, nie chcesz takiego bachorka ?
-Chce, ale wiesz, wolalabym...
-ZAMKNIJ SIE I IDZ JUZ.-krzyknela Claudia. Prychnela i poszla.
-Dobra-powiedzialam-Claudia dzwon do Carli. Powiedz, ze o siedemnastej u mnie.
-Spoko.-wyciagnela telefon z kieszeni i odeszla kawaleczek. Anabell do nas dolaczyla.
-Powiedzial, ze mozemy przyjsc kiedy chcemy ale nie wczesniej niz czwarta.
-Mi pasuje.-powiedziala zadowolona Jessica.
-No i nie zapomnial dodac, ze mam fajne cycki. To mu przywalilam. W buzke. Ma odcisniete palce.
-Anabell, mowisz powaznie ? -zaczelysmy zwijac sie ze smiechu.
-Tak, niech uwaza gdzie sie gapi !
-Jestes stuknieta !-wyszczerzyla sie Jessica-dobra, chodzcie jedziemy.-powiedziala i ruszylysmy w strone auta.

* * HARRY * *
Wyjasnilem wszystko Niallowi. Pierwszy raz widzialem go w takim stanie. Gada, ze to wszystko jego wina, ze wszystko zniszczyl, ze Kate mu nie wybaczy.
Jestem przeciwnego zdania, przeciez kocha go, a milosc zwyciezy wszystko.
Ciesze sie, ze miedzy nami juz wszystko w porzadku, a gdy wrocimy tak sobie bedzie miedzy nim  a Kate. Mam nadzieje.
Wczoraj dosc dlugo rozmawialem z Claudia. Byla to dosc nietypowa rozmowa, w sumie, wole o tym nie mowic. Tak to jest jak idioci maja telefon.
Poinformowalem ją też, że wracamy wczesniej , tylko nie chcialem zeby Kate cos wiedziala, obiecywala ,ze nie powie.Po rozmwie nie moglem spac cala noc. Ciagle o niej myslalem. Chcialbym juz byc w domu przy niej, przytulic ją,pocalować, powiedzieć jak mi na niej zależy.
-Wszystko w porzadku ?-zagadnal mnie Louis.
-Taaa, slyszales co robila dzis twoja dziewczyna?
-Jaka dziewczyna ?
-No nie udawaj już, przecież wszyscy widzimy.
-Nic nie udaje, to nie moja dziewczyna, tylko żona-rzucil sie na kanape.
-Jestes głupi.
-Dlatego do niej pasuje. I tak, slyszalem co zrobila. Bardzo dobrze, nikt nie ma prawa spogladac na jej dekolt , nie liczac mnie oczywiscie. Tommo moze wszystko.
-Tommo może dostac w ten piekny ryj.-powiedzialem zlosliwie.
-Piekny? Przynajesz, ze piekny?
Tak, ale nie piekniejszy od mojego.-zażartowałem. Pokiwał głową, opuscił ją po czym szybko się podniósł i zaatakował mnie poduszka.
-CO WY ROBICIE ?!-do pokoju wparował Liam.-Za dziesiec minuy wychodzimy na scene !
-Em, no wlasnie idziemy.-powiedzial Lou.
-Widze.-pokrecil głową.-Z Niallem wszystko ok ?
-Ta, siedzi z Zaynem w wc.-odpowiedzialem.
-O cholera, nie wnikam. - zasmial sie i oboje ucieklismy z pokoju.

____
nie podoba mi sie. do dupy. -.-

RANY, DZIEKUJE ZA TYLE KOMENTARZY POD OSTATNIM ! *__* ORANY, PRAWIE 30 ! UWIELBIAM WAS ! CHOCIAZ...MAM NADZIEJE, ZE UDA SIE PRZBIC TEN WYNIK !
LOVE YA X

poniedziałek, 18 czerwca 2012

~*~


Niall czy to TY?
Tak, już na zawsze tylko MY!
Przecież mi nie ufałeś?
Bezczelnie emocjom ponieść się dałeś!
Byłem idiota, szczeniakiem, gówniarzem,
że nie wierzyłem, zrezygnowałem z marzeń.
Wiem że nic się nie stało, bo przecież mnie kochasz?
Kocham jak idiotka! Ale to TY się fochasz!
Nie dałeś nic powiedzieć sam lepiej wiedziałeś!
Dlaczego w taką trudna gierkę ze mną zagrałeś?!
Usycham z tęsknoty, bólu bo mi nie wierzysz,
Niall wszystko wiedzący. Tak wysoko już mierzysz?!
Bo myślałam, że wyżej niż w moim sercu to już się nie da.
Przyszedłeś powiedzieć że zrywasz? WYJDŹ, ZGODA!?
Kate przestań, ja Cię kocham, przyszedłem przeprosić.
Teraz TY nie dajesz sobie nic powiedzieć i każesz wychodzić!
Zrozumiałem swój błąd. Harry to przecież mój brat,
Jak mogłem być tak głupi? Oboje cierpimy, widzi to świat.
Niall, Ciii. Już dobrze. Zapomnijmy... 
Niech będzie jak dawniej, choć trochę się wysilmy.
Czyli mi wybaczasz?!
Tak. Wybaczam, Ty mój głuptasie.
Umarłabym bez Ciebie po pewnym czasie.
Kate, ja już umarłem z tęsknoty do Ciebie!
Pierdolisz?!
Spójrz na mnie, a potem na siebie.
Niall, dlaczego się rozmywasz?! WRACAJ! JA CI WYBACZAM!
Proszę, bez Ciebie powoli się staczam.
Dlaczego jesteśmy tacy głupi i dziecinni?!
Kiedyś byliśmy całkiem inni...
Kate już nie ma odwrotu, ja nie istnieje...
Więc skocze z tego okna! Niech się co chce dzieje!
Chce być na zawsze z Tobą! Bo, po drugiej stronie tak będzie?
Kochanie, ja zawsze będę w Twoim sercu. Będę wszędzie.
Proszę nie odchodź, nie rób mi tego!
Choć panicznie się boję i cała trzęsę,
Skaczę! Bo chce być przy Tobie.
Przyjdę do ciebie we śnie, w tej błękitnej sukience.
Zabiła nas miłość.
Jak Romea i Julię.
Kate? SKOCZYŁAŚ! 
Tak, w imię uczucia którym darzę Ciebie.
Już na zawsze razem. Na zawsze w niebie... 


KOMENTARZ NAPISANY PRZEZ -  @zayline_
Cudowny, dziekuje bardzo ! x
__
Przepraszam, ze nic nie dodaje ale... eh, po 1. nie moge NIC kompletnie napisac ;< po 2. nie mam czasu. poprawianie ocen, zapierdziel pod koniec roku a do tego bierzmowanie jutro. 
OBIECUJE, że w srode najdalej dodam kolejny rozdzial.
Pozdrawiam ! x

czwartek, 7 czerwca 2012

28."Będzie dobrze"


KILKANAŚCIE DNI PÓŹNIEJ
Jest źle, bardzo źle. Chłopcy wyjechali w trase po Ameryce. Niall nie ma ochoty nikogo
słuchać, zasłania się tym, że musi skupić się na koncertach. Wrócą dopiero za jakiś miesiąc
a ja nie wytrzymam psychicznie. Boje się ,że już nie bedzie jak dawniej, najgorsze jest to,
że tak naprawde nic nie zrobiłam.To było głupie nieporozumienie, on nawet nie chciał mnie
wysłuchać. W pewnym sensie zawiodłam się na nim, przecież powinien pozwolić mi
wyjaśnić, skoro mi ufa, skoro mnie kocha... Wiem,ze kocha , powiedzial to a poza tym
miłość nie gaśnie od tak. Wiec czemu nie dal mi szansy?Anabell i Cludia maja teraz niezly zapierdziel. Rodzice wrócili, kupili dom, wiec malo sie widujemy. Z matka nadal sie nie skontaktowalam,nie odbieram gdy dzwoni,nie odpisuje jej na sms. Jessica jest przy mnie non stop, nawet Carla coraz czesciej tu przesiaduje. Niestety do mnie nic nie dociera. Jestem nieobecna, zamyślona. Jutro zaczyna sie nowy
rok szkolny. Nie mam pojecia jak sobie poradze. Szczerze, to teraz mam nawet ochote
wybaczyć to mojej matce, po prostu jej potrzebuje ale nie mam odwagi powiedziec jej tego.
-Jak spałaś?-do mojego pokoju weszła Jessica. Siedziałam na parapecie przy otwartym
oknie.
-Nie spałam.-odpowiedziałam krótko. Podała mi kubek herbaty i usiadła na krześle przy
biurku.
-Kate, nie możesz...-zaczęła.
-Mogę.-przerwałam jej. Westchnęła.
-Carla poszła po jakieś zakupy, zrobimy zapiekanke . Uwielbiasz ją.
-Nie mam ochoty.
W tym samym momencie zadzwonił telefon ale nie mój.
-Cześć jak przed koncertem ?-powiedziała cicho odchodząc kawałek.-Kate bez zmian. Tak,
wiem. A co z Niallem?-na dźwięk tego imienia wzdrygnelam sie i lzy naplynely mi do oczu.
Zatkalam uszy zeby nie slyszec dalszej rozmowy. Na kolana wskoczył mi Eddy.  Był już
dwa razy większy, szybko rośnie. Wzielam go na rece i glaskalam.
-Idziemy na spacer.-powiedzialam Jessice i wyszlismy z domu. Eddy radosnie szczekal i
biegal po trawniku. Ruszyłam w strone parku. Chmurzyło się, pewnie zacznie padać. Tak
akurat na koniec sierpnia. Przed bramą dostrzegłam małą budke. Podeszłam i kupiłam to co
chciałam.
-Zmiana planów.-powiedziałam do Eddy'ego i zapielam mu smycz. Wolnym krokiem szłam
wzdłuż ulicy. Po cwhili byłam na miejscu. Znalazłam grób ojca, pomodliłam sięi i przysiadłam
na ławce. Eddy ułozył się pod nią i machał ogonem. Kwiaty były świeże, do palących się
świeczek dołożyłam swoją, która kupiłam. Kto mógł tu być ? Przecież matka jest w
Ameryce...Może Sue ? W sumie tata miał wielu przyjaciół, więc co się dziwie.
Spojrzałam na jego zdjęcie na pomniku. Uśmiechał się.
-Dlaczego mnie zostawiłeś ?-szepnęłam i spojrzałam w niebo.-Potrzebuje Cie, nawet nie
wiesz jak bardzo. Chce abyś mnie przytulił, doradził...Oddałabym wszystko za kilka minut
spędzonych z Tobą. Ale nie...jestem sama, dokładnie tak się czuje. -łzy zaczeły cieknąć mi
po policzkach - Mówiłeś , że zawsze będziesz przy mnie...Nie ma Cię, i nie będzie.-Eddy
cicho szczeknął- Tato...wróć do mnie, błagam.- padłam na kolana , oparłam głowe na
zimnym kamieniu i zaniosłam się płaczem. W tym samym momencie poczułam dreszcz na
całym ciele, spowodowany przez lodowate krople deszczu.  Nie przejelam się tym, to nie
jest ważne. Po kilku minutach trwania w tej samej pozycji zaczelam trzasc sie z zimna. Pies
doczołgał się do mnie i tracał małym, wilgotnym noskiem. Podniosłam głowe, jego oczy
wydawały się być smutne. Wreszcie z trudem wstałam, zdjęłam bluze, okryłam go i
odeszłam. Chwile po tym gdy spojrzałam na niego, spał. Usmiechnelam sie mimowolnie, i nie
spieszac sie, szlam w tej ulewie w strone domu.
-Kate dziecko !-uslyszalam za soba. Odwróciłam się, to była Sue.-Kochanie, jesteś cała
przemoczona !-powiedziała z troską trzymając nade mną parasol.-Chodź.-złapałam mnie
pod reke i pociągnęła.

* * *
Zayn

Za trzy godziny gramy kolejny koncert. Niall udaje twardego ale wszyscy dobrze wiemy
jaki on jest. Nie rozmawia z nami prawie wcale, zawsze ma identyczna wymówke 'musze
skupic się na muzyce' . A Harry...cóż tu powiedzieć, czuje się po prostu winny.
Wytłumaczył nam jak to było, ani my ani Claudia nie maja do niego żalu, tylko Niall. Nie słucha
go, nie przebywa w jego towarzystwie, zachowuje sie jakby Styles nie istniał.
Mam ochote podejść i mu po prostu przywalić. Przecież nic sie nie wydarzyło, nic a nic.
Ale jak mu to powiedzieć skoro zaszywa sie gdzies sam i ma wszystkich w dupie ?
-Coś nowego ? -zapytał Harry gdy skończyłem rozmawiać z Jessica.
-Nie. Dalej tak samo, one sie o nia cholernie martwią. Jess powiedziała, że nie śpi, prawie
nic nie je i nie pije.-Hazza schowal twarz w dloniach-Ciagle siedzi sama, nieobecna ,
wpatrzona nie wiadomo gdzie.
-Cholera.-mruknal.
Do pokoju wszedł Liam.- Gdzie Niall ?-zapytał.
-Nie mam pojęcia-powiedział Lous z kanapy.
-Mam tego dość ! To juz za duzo. -jak na zawołanie do pokoju wszedł Horan.
-Widzieliście...-zaczął ale nie dokończył. Payne podszedł do niego i wymierzył mu cios w
policzek.-NIALL ! OGARNIJ SIE W KONCU ! CZY TY NIE POTRAFISZ ZROZUMIEC, ŻE NIC,
NIC ! SIE NIE WYDARZYŁO !?-wszyscy łacznie z blondynem byliśmy w szoku.
-IDIOTO JEDEN !  KOCHASZ KATE A NAWET NIE DAŁEŚ JEJ SZANSY ! LEPIEJ WSZYSTKO
WIEDZIAŁEŚ, TAK ? POZA TYM HARRY TO TWOJ PRZYJACIEL ! NIGDY BY SIE TAK NIE
ZACHOWAL ! CHYBA JEDNAK NIE MASZ ROZUMU, SKORO MYSLISZ ZE NAJBLIZSZE CI
OSOBY MOGLYBY ZROBIC COS TAKIEGO !-odsunal sie kawalek i probowal uspokoic.- Kate jest na skraju wyczerpania, wariuje...-mówił już spokojnie-Mam nadzieje,ze jestes zadowolony.-wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Niall stał pod ściania i nie wiedzial co zrobic. Zlapal sie na wlosy i usiadl pod nią. Panowała niezręczna cisza. Odwrocilem sie w strone Louisa. Pokiwał głową, wstalismy i opuscilismy pokoj, zostawiajac Hazze i Nialla sam na sam.
-Mam nadzieje, ze krew sie nie poleje.- Tomlinson spojrzał na mnie i zaczal sie smiac.
-Głupek, no głupek !-odpowiedzialem z usmiechem na twarzy.

* * *
Sue zaprosiła mnie do siebie abym sie wysuszyła i napiła gorącej herbaty. Eddy zajal sie
pileczka tenisowa, smieszny widok. Sczekal na nia, biegal wokół i delikatnie tracal łapą.
-Mogłabym dac Ci moj dres na przebranie ale lepiej jak poszukam czegos u
Nialla.-powiedziala stawiajac herbate za stolik.
-Wolalabym jednak cos twojego.
Kiwnela glowa, poszla do pokoju a po chwili wrocila z ciuchami.
-Mozesz wziac prysznic.
-Dziekuje-poslalam jej szczery usmiech.
Weszlam do lazienki, zamknelam drzwi i zrzucilam mokre ciuchy. Odkrecilam goraca wode.
Stanelam pod strumieniami i zaczelam sie rozkoszowac.

Poczułam się o wiele lepiej. Zrobiłam po sobie porządek i założyłam dres Sue. Wróciłam do
kuchni, siedziała przy stole i piła kawe z wysokiego kubka. Usiadłam i ujelam szklanke w dłonie.
-Jak się czujesz?-zapytała po chwili.
-A jak powinnam się czuć ?- odpowiedziałam nie patrząc na nią.
-Wiem,że nic nie zrobiłaś ale Niall...on jest wrażliwy i po prostu jak to usłyszał musiał być
zszokowany.
-Nie dał mi szansy wytłumaczyć, nie wysłuchał. Poza tym...powiniem mi ufać.
-Ale...
-Prosze przestań. Ten temat...to jest za ciężkie.-wzdrygnęłam się - Nie wyobrażam sobie
życia bez niego.
Nic nie powiedziała. Podeszła tylko i mnie przytuliła. Rozpłakałam się w jej ramionach, jak
małe dziecko.
-Będzie dobrze-szepnela mi do ucha.
-Sue, odwieziesz mnie do domu?-kiwnęła głową.
Eddy wariował, gdy weszłyśmy do domu pobiegł prosto do kuchni. Pewnie jest głodny.
-Musze mu dac cos do zjedzenia.
-Kate ! To Ty?-z kuchni wyleciała Jessica a za nią Carla.-Cholera, gdzie Ty byłaś ?!
Martwiłyśmy się ! O,cześć Sue.
-Chodź, zjesz coś-Carla pociagnela mnie za reke. W kuchni oślepiło mnie światło a do
mojego nosa dostał się wspaniały zapach. Zaraz po tym, poczułam odruch wymiotny.
-Nie będe jeść.-powiedziałam stanowczo.
-Kate, proszę...-zaczela Carla.
-Nie. Idę sie przespac.
Opuscilam wszystkich i weszlam na pietro do swojego pokoju. Nie mialam wcale ochoty
spać. Zamknelam drzwi na klucz i usiadlam przez zakurzonym laptopem. Wpisalam adres
portalu spolecznosciowego, o dziwo pokazał mi się taki wpis :

"One Direction dają z siebie wszystko na koncertach , a w szczególności Niall. Jeszcze 
nigdy fani nie byli tak zadowoleni. Czyżby to wszystko dzięki Kate, jego wybrance ?
Chyba nie. Irlandczyk odmawia odpowiedzi na pytania dotyczące Kate Dallas. Co się 
wydarzyło między dwójką,kochających się ludzi ?"

-Gówno, kurwa się wydarzyło !-krzyknęłam i zatrzasnęłam laptopa. Opadłam na łóżko.
Spojrzałam na wyświetlacz mojej komórki. 32 nieodebrane połączenia i 5 wiadomości.
Jedna od Anabell, druga od Claudii. Obie pytaja co ze mna. "Dobrze"-tyle im odpisalam.
Nastepne dwie od Jessici z zapytaniem gdzie sie podziewam i jedna od Harrego.

"Wszystko będzie dobrze, trzymaj sie".

Ha, zabawne. Już to słyszałam dziś. Niestety jakoś nie widze ,żeby coś było lepiej. Wrecz
przeciwnie. Połączenia, hmm, Harry, Liam,Zayn,Lou,Josh,Jessica,Carla,Anabell,Claudia i...mama?
Nie wierze. Ma zamiar mnie przepraszać ? Mogłaby ruszyć swój tyłek tutaj, a nie przez
telefon. Ktos zaczal dobijac sie do moich drzwi. Udawalam , ze spie ale gdy nie przestawal,
wkurzona podeszłam i je otworzyłam.
-CZEGO ?!-warknelam. Gdy zobaczyłam kto przede mną stał, nie wiedziałam czy je
zatrząsnąć, czy otworzyć jeszcze szerzej.

___
cześć, to znowu ja. nie macie już mnie dość ? :D
No, ocene pozostawiam Wam. A może...uda się pobić rekord 25(na onecie) komentarzy ? <prosiiii>
pozdrawiam i jeszcze raz zapraszam na Only When You Are Lonely , pierwszy rozdzial juz jest. love ya x

niedziela, 3 czerwca 2012

WAŻNE !

Udało się, w końcu mam nowego bloga. Postanowiłam,że bedzie to nowy adres, ponieważ 
NIE KOŃCZE JESZCZE LIFE SCENARIO ! 
Cieszycie się ? : D
W ankiecie wygrał Niall, zaraz po tym był Zayn więc...sami się przekonacie. Serdecznie zapraszam na 
Bohaterowie są już dodani.

Możecie, oczywiście zachęcam, dodać się do obserwatorów ! A jeśli chcecie zostawiajcie twittery w komentarzach.
W nowym  opowiadaniu, chłopcy NIE SĄ sławni, są tylko szkolnym zespołem, niektóre informacje różnią się, jak np. wiek no i charakter czy upodobania. 
To na tyle, biore sie za rodzial na LF , pozdrawiam .