Gdyby takie się pojawiło, lepiej żeby było :

środa, 30 maja 2012

27.To nie tak jak myślisz.


NIALL
Chciałem załagodzić sytuacje, i co z tego wyszło ? Gówno, jedno wielkie gówno.
-Horan do cholery , co jest ?!-do salonuwpadł Styles. Wzialem gleboki oddech.
-Rany,dzwoniła matka Kate. Zaczela gadac głupoty. Powiedziała dość okropne rzeczy, nie
wiem czy ona była nachlana czy co ale wszystko na to wskazuje.
-Co mówiła ?-zapytał powoli.
-Nie wiem dokładnie, wszedłem w połowie rozmowy. Słyszałem jak krzyczała do Kate, że
ona ja tylko rani, ma przez nia same kłopoty i , że nie chce już takiej córki. Mówiła, że
wszystko byłoby lepsze, gdyby Kate zniknęła z jej życia.
-Pojebało ją ?!
-Na koniec dodała "idź skocz jeszcze raz, mam nadzieje,ze tym razem Ci się
uda".-skonczylem i ukrylem twarz w dloniach. Co za kretyn ze mnie. Pozwoliłem jej iść
samej. Co jeśli zrobi coś głupiego ?!
-Musz ją znalezc.-powiedzialem.
-Ide z Toba.-oznajmil Harry wstajac z łóża.
-Nie. Czekaj w domu, może wroci.-kiwnal głową.-Jak coś to dzwon.-zlapalem bluze i
wybieglem.

Biegłem przez długą uliczke, na nieszczescie zaczal padac deszcz. Wysil mózg Horan,
gdzie ona może być ? Miałem na myśli TO miejsce ale jakoś się bałem.  O czym ty myślisz ?
Zakręciłem i pobiegłem w stronę klifu. Zacisnalem powieki, przyblizylem sie do krawedzi i
spojrzałem w doł. Pusto. Krecilem sie wokol wlasniej osi i wolalem ją. Nagle cos mi wpadlo
do glowy. Zrobilem kilka krokow do przodu, odwrocilem sie i zrzucilem moje nogi za skarpę.
Po chwili na cos natrafilem. Puscilem sie i wyladowalem na skalnej półce. Miałem racje.
Siedziała na kamieniu w jaskini. Można nazwac ją wyjątkowym dla Nas miejscem. Pamiętam
jak patykiem wypisała na piasku swój numer telefonu. Byłem wtedy dla niej troche oschły.
Kto by pomyślał, że wszystko tak sie potoczy ?
-Kate -zawołałem cicho. Odwróciła się. Jej twarz była zalana łzami.
-Daj mi spokój.-powiedziała.
-Jesteś cała przemoczona !-zdjalem bluze i zarzucilem jej na ramiona.-W
porzadku?-zapytalem po chwili.
-W porządku ? Jak moze byc w porzadku, gdy wlasna matka pragnie...twojej
śmierci?-przytulila sie do mnie i zaczela plakac.
-Błagam Cię, gdy płaczesz moje Zserce rozpada sie na milion kawałeczków. Nie rób
tego.-objalem ja jeszcze mocniej. Troche sie uspokoila.-Twoja matka była pijana.
-To zadne usprawiedliwienie.  Dlaczego ona udawała ?! Myślałam, że się zmieniła a
tymczasem...to była dla niej zwykła zabawa.
-Nie mów tak !-Chwycilem jej twarz i spojrzałem w oczy.-Przecież ona Cię kocha !
-Kocha ? Wrociła tylko dlatego, ze bylo wokol mnie dość głośno. To tylko ze wzgledu na jej
kariere. Teraz gdy ma przy sobie taka szyche jak Josh, ma mnie w dupie !
-Ale...-zaczalem. Niestety nie wiedzialem co powiedziec.
-Widzisz ? Wychodzi na to, ze znow zostane sama.
-Nigdy nie zostaniesz sama. Masz przyjaciol. Chlopakow, Jess, Claudie, Anabell no i mnie !
Kate, tylko prosze daj szance matce wytłumaczyć to wszystko.
-Dobrze.-powiedziała po chwili namysłu.-Zadzwonie do niej jutro.
-Ciesze się. A teraz chodzmu juz do domu. Bedziesz chora.-zlapalem ja za reke i
opuscilismy jaskinie.

****
Wrociliśmy do domu. Wszyscy siedzieli w salonie. Gdy pokazalam sie w drzwiach , wstali.
-Juz w porzadku-powiedzialam-Przepraszam za zamieszanie.
-Glupia jestes !-krzyknal Liam.
-Wiem, a teraz pojde sie przebrac i chodzmy do tego klubu.
-Jestes pewna ?-zapytal Niall.
-Tak, musze odreagować. Zaraz wracam-cmoknelam go w policzek i wbieglam po
schodach do mojego pokoju. Zamknelam drzwi i odetchnelam z ulga. Zrzucilam z siebie
bluze Nialla oraz mokre ciuchy i wzielam szybki prysznic. Dobra, co tu założyć ?
Otworzyłam szafe. Gówno, nie mam nic. Wzielam pierwsza lepsza sukienke i wpakowałam
się w nią. Obcasy, lekki makijaż, rozczesałam włosy i zeszłam spowrotem na dół.
-Gotowi ?-zapytałam.
Niall przytulił mnie od tyłu-Wspaniale wygladasz.-usmiechnelam sie tylko i wyszlismy za resztą.
-To gdzie idziemy ?-obok mnie pojawiła się Jessica.
-Może Zayn nas gdzies zaprowadzi ?
-A chętnie,chętnie. Więc...jeśli ja wybieram, to zaraz bedziemy.
-Musimy oblać sukces Claudii !-krzyknela Anabell.
-A o swojej jutrzejszej wystawie już zapomniałaś, słoneczko?-zapytał Louis.
-Więc podwójna okazja ! To sobie popijemy !-ucieszył się loczek.
-Tylko się pilnujcie, teraz każdy ma aparat-wtracil sie Liam.
Nagle coś mi się przypomniało.
-Liam ! Gdzie Carla ? Jeszcze jej nie poznałam !
-Bedziesz miała okazje, przyjdzie do klubu-powiedział zadowolony.
-Wspaniale ! Czemu Ty ja tak ukrywasz?
-Nie ukrywam. Po prostu była na wakacjach z rodzicami.
-Chyba, ze tak.-usmiechnelam sie do niego.
Szlismy chwile, jakies piec minut. Malik zaprowadzil nas do klubu na rogu. Mnie i Anabell nie
chcieli wpuscic, powiedzieli, ze wygladamy gora na 17 lat. Zawsze spoko.  Udalo nam sie
ich przekonac.
Ledwo co weszliśmy a już Horan porwał mnie do tańca. Przetanczylismy dwie piosenki, po
czym podeszlam do Liama, ktory wital sie z Carlą.
-Cześć !-powiedziałam wesoło.
-Ty pewnie jestes Kate? Liam mi duzo o tobie opowiadał.-uscisnela mnie.
-Naprawde ?-zaskoczyło mnie to. W sumie o niej samej, Liam nie mówił  nic.-Ciesze sie,ze
Li znalazł w końcu kogoś wyjątkowego.-w tym samym momencie nachylil się i namiętnie
pocałował Carle.-Dobra, to ja Wam już nie przeszkadzam. Znajde Jess.Bawcie sie dobrze !
Zaczelam obszukiwac pomieszczenie. Jessica gdzie jesteś ?  Siedziała przy barze z
Zaynem. Usiadłam przy nich i zamówiłam drinka.
-Jak tam ?-zapytała przyjaciółka.
-Całkiem nieźle.
-Kate, co dokładnie..
-Nie bede mowic Ci o tym tutaj.-przerwalam jej.
-Wiec wyjdzmy na zewnatrz.
-NIE ! -zaprotestowalam.-Nie chce teraz sie tym dolowac, daj mi sie zabawic. A poza
tym..nie mam z kim tańczyć.
-Zatańcz ze mną !-Tommo pojawił się obok nas.
-Pozycze twojego faceta-powiedzialam do Anabell, ktora  zajęła moje miejsce .

Po tańcowaniu z Lou, kompletnie nie miałam już siły. Opadłam na skórzane siedzenia w
rogu. Caludia rozmawiała z Carlą, natomiast Hazza, Liam i Horan głośno się śmiali.
-A Wam co tak do śmiechu ?
-Harry za duzo wypil, i gada głupoty.-wydusil Niall przez śmiech.
-Harry zawsze gada głupoty.
-Gdy z Tobą spałem też gadałem głupoty , prawda Kate ?-głośno się zaśmiał.
Przypomniałam sobie, jak w Stanach odbyliśmy przyjacielską pogawędke na temat Claudii.
Styles zasnął w moim łóżku.-No dokładnie-zgodziłam się ze śmiechem. Dopiero po chwili
dotarło do mnie, jak to zabrzmiało. Odwróciłam się przestraszona w strone Nialla.
-Jak to z nim spałaś ?-powiedział głośno i wyraźnie z lękiem.  Nie wiedziałam czy mam się
śmiać czy może zacząć płakać.
-To nie tak-niepewnie sie usmiechnelam.
-Więc jak ?-uniósł się.
Otworzyłam usta ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Kate, co z Tobą ! Przecież nic
do cholery nie zrobiłaś ! Jednak gdy spojrzałam na Nialla i zauwazyłam ból w jego oczach,
odebrało mi mowe.
-Więc jak pytam !-krzyknął.
-Po prostu...-zaczelam ale nie mogłam nic dalej powiedzieć.
-Krótka piłka Kate, spałaś z nim?-zapytał.
-Harry tylko...-probowalam mu wyjasnic.
-SPAŁAŚ Z NIM ?!
-Tak ale...
-To mi wystarczy.-stracił ręka szklanke ze stołu, ktora sie rozbila i wyszedł. Siedziałam jak
sparaliżowama a z moich oczu ciekły łzy.
-Kate-Harry oprzytomniał-ja mu to wytłumacze, przeciez to nie o to chodzi !
-Ja wiem, i Ty wiesz-mowilam przez płacz.-Ale Niall...on myśli ,że go zdradziłam.
-Dlatego z Nim porozmawiam.
-Nie, ja to zrobie.-wstalam i wybieglam z nadzieja iz go dogonie. Podazalam biegiem wzdluz
ciemnej ulicy. Zrzucilam buty i boso biegłam po ciepłym asfalcie.  Dotarłam do domu. Światło
było zapalone. Wleciałam do środka. Niall stał tyłem do mnie.
-Niall !-odwrocil sie, po jego policzku ciekła łza.
-Daj mi wytłumaczyć !-powiedziałam przybliżając sie do niego. Odepchnął mnie.
-Nie ma czego tłumaczyć. Kate, kocham Cię jak nikogo innego, jestes moim całym
światem-uśmiechnełam się, chcialam go przytulic ale sie odsunal.-Ale zranilas mnie.
Zdradzilas z najlepszym przyjacielem. Nie zniose tego.
-Przeciez to nie tak jak myślisz ! Usiadz, powiem Ci jak było !-rozplakalam sie na dobre.
-Nie mam zamiaru tego sluchac...-zlapal swoja torbe- To koniec-pokrecil glowa i przetarł
oczy.-Żegnaj Kate.-przeszedl obok mnie i trzasnal drzwiami. Szybko je otworzyłam.
-NIALL !-krzyknelam -NIALL ! -opadlam na schody.-Niall...-zaczelam wolac.Skulilam sie i
plakalam, co chwile wypowiadajac jego imie.


__
jestem na dnie, beznadzieja. jeszcze troche i koniec. przepraszam ale nie mam pomyslow. dajcie mi natchnienie . komentujcie, oceniajcie, to wazne dla mnie szczegolnie teraz. love ya x

piątek, 25 maja 2012

26.Z górki i pod górkę.


DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ

Jest znakomicie, Claudia i Anabell okazały się wspaniałymi dziewczynami. We czwórkę 
chodzimy na zakupy, do kina i tym podobne. Zaprzyjaźniłyśmy się, tak to prawda. Na 
dodatek Anabell jest z Louisem, to już oficjalnie. Tworzą idealną pare. Obydwoje są pełni 
energii, zabawni, dusze artystyczne. Anabell maluje, i to nie byle jak. Za tydzień ma się 
odbyć wystawa jej dzieł. Wszyscy jesteśmy dumni ale Lou chyba najbardziej. Ostatnio gdy 
wróciłam od Nialla, cały pokój łącznie z nimi był w farbach. Cóź, nowe doświadczenia a 
zdjęcia wyszły fantastyczne. Claudia i Harry ciągle są na drodze, która prowadzi ich do 
jednego. W sumie to nie mam pojęcia na co oni czekają. Dziś po obiedzie wybieramy się by 
podopingować Claudii na zawodach. Nigdy nie widziałam kogoś, kto tak znakomicie pływa, 
wygraną ma w kieszeni, poza tym z taką ekipa nie ma co się martwić. Prawie bym 
zapomniała ! Niall uczy mnie grać na gitarze, doczekałam się. Średnio mi idzie ale to 
początki. Właśnie na niego czekam i przypominam sobie czego mnie nauczył.
-Gotowa na lekcje ?-zapytał wchodząc do mojego pokoju . Pocałował mnie w policzek, 
usiadł na fotelu i wyciagnal swoją gitare.
-Zawsze jestem gotowa.
Pokazał mi jakiś nowy chwyt, powtórzyłam go dokładnie.
-Źle-powiedział i wstał.
-Jak to źle ? Zrobiłam dokładnie to co Ty !-zbulwersowałam się.
-Jeszcze raz.
Powtórzyłam chwyt. Pokrecil przeczaco głową, stanal za mna i nakierował moje dłonie na 
odpowiednie progi.-Widzisz ?
-Przecież tak było !-spojrzałam na niego. Zrobiło mi się gorąco od blasku bijącego z jego 
oczu.-Rzućmy to i chodźmy się całować.-powiedziałam a on zrobił zaskoczoną mine.
-Ale co...-zaczął lecz nie dokończył, ponieważ wpiłam się w jego usta jak wampir. 
Popchnęłam go na łóżko nie odrywając się od niego. Zrzucił z siebie koszulke, gładziłam 
palcami jego lekko wyrzeźbiony tors.
-Kate....-wymruczał. Wplótł ręce w moje kasztanowe włosy, co mnie okropnie podnieciło. 
Cicho jęknęłam , Niall złapał mnie za pupe i przyciagnal do siebie. Zaprzestał pocałunków, 
zbliżył się do ucha idelikatnie je przygryzł.-Pragnę zobaczyć Cię teraz, tak jak Pan Bóg Cię 
stworzył.Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć.Wstałam z łóżka i pociągnęłam go za 
ręke do łazienki. Rozebraliśmy się i weszliśmy pod prysznic. Tam już nie szczędziliśmy 
sobie pieszczot.Po tym malym zajsciu ubralismy sie i wrocilismy do pokoju.
W tym momencie drzwi się otworzyły i do środka wpadł Hazza.-Długo jeszcze mamy 
czekać?
-Ale na co?-zapytalam zdezorientowana.
-Claudia, pływanie, zawody, mówi Wam to coś?
-Przepraszamy, już idziemy ale...-zaczał Niall.
-Dobra, nie chce wiedziec. Tylko juz chodzcie !
Ulozylam gitary w bezpieczne miejsce, poprawilam z grubsza łóżko i wyszlam za 
chlopakami. 
-Gdzie dziewczyny ?-zapytałam Louisa  ktory trzymal Hazze, bo ten prawie zemdlał z 
wrażenia.
-Czekaja na zewnatrz.-odpowiedział a ja opuscilam dom. Usmiechnelam sie do Jess i 
Anabell, ktore o czyms rozmawialy.
-Harry wariuje.-skomentowalam.
-Właśnie dlatego nie jestesmy w srodku.-poinformowala mnie Jess.
-Wiecie co-wtracila Anabell-moze chodzmy i sie do nich nie przyznawajmy, hmm?
-Dobry pomysl ! Poza tym z Nimi nie bedziemy miala chwili wytchnienia, zaraz zleca się 
fanki !
-Dokladnie. To wsiadajcie.-Jessica otworzyła nam drzwi samochodu.
-Ja z przodu !-krzyknela Ana i rzucila sie na miejsce obok kierowcy. 
-Bede miala wiecej miejsca tam z tylu ! Samotna...-obie sie zasmialy . Jess odpaliła auto i 
ruszylysmy. Po 5 minutach drogi zadzwonil telefon Anabell.
-Lou krzyczy, że pojechałyśmy same. Peszek-schowala telefon do kieszeni.
-Jeszcze dłuzej mogli sie szykowac !
-Jess spokojnie bo zaraz nas tu zabijesz ! Skup sie na drodze.
-Kate, my już jesteśmy...
Wyjrzałam przez okno. Rzeczywiście. Zatrzymałyśmy się pod ogromnym 
budynkiem.Chwycilam aparat i odrazu zrobilam zdjecie. Tak na początek. Wszystkie trzy 
weszlysmy na trybuny i szukalysmy Claudii, ktora właśnie wychodziła z wody. Dostrzegła 
nas i pomachała. Unioslam dwa kciuki do gory a Jess wraz z Anabell zaczely sie drzec.
-JESTEŚ NAJLEPSZA MAŁA ! WYGRASZ TO !-no, coś w tym stylu., ważne tylko ,że jakieś 
pięćset par oczu skierowane były na nas. Zakryłam się trobą i śmiałam a Claudia odwróciła 
się i wyszła .
-Debilki !-wyzwałam je.
-Oj tam, fajnie jest !-zgodziły się.
Nagle zauwazylam tlum ludzi przy wejsciu. Ah tak, nasze gwiazdy przyszly.Po chwili 
usiedli kolo nas.
-Przepraszam, znamy się ? -Jessica zwróciła się do Malika.
-Nie, raczej nie, więc pozwól , że pojde i klapne sobie koło tej blondynki , co siedzi dwa 
rzedy wyżej.
-Siedź tu głupku !-powiedziala i pacnela go w ramie.
-A gdzie Louis ?-zapytała Ana. 
-Tu jestem !-uslyszalam glos za nami. Lou nachylil się i cmoknal dziewczny w 
policzek.-Siedze tu z tylu i pilnujego tego nienormalnego czlowieka.
-I slusznie.-powiedziałam.-Zaczyna sie-szepnelam do Nialla , ktory przysiadl na krzeselku 
obok mnie.  Jakis gosciu przedstawil po kolei kazda zawodniczke. 
-Claudia Evol, 18 lat- wszyscy zgodnie zaczelismy drzec ryje. Claudia prawie zesikala sie 
na kafelki, ale okey. 8 uczestinczek ustawilo sie na brzegu i na wystrzal wskoczyly do 
wody. Widownie poderwala sie z miejsc u dopingowala swoich,jednak najbardziej bylo 
slychac Stylesa. Tak podskoczyl , ze jego aparat wyslizgnal sie mu z rak i upadl na glowe 
jakiejs kobiecie. Nawet nie przeprosil, tylko przepchnal sie na sam dol i darl jak opętany. Z 
takim dopingiem, wygrana ma w kieszeni.
Jeszcze tylko kilka metrow ale jest druga, NO DAAAAALEJ CLAUDIA ! KONIEC !
-Kto wygrał ?-zapytałam zdenerwowana Anabell.
-Ciężko stwierdzić ale myśle , że...
-CLAUDIA EVOL ZWYCIĘŻCZYNI !-uslyszalam w glosnikach. Rzucilam sie na Nialla i 
wszyscy cieszylismy sie z sukcesu Claudii. Już po wszystkim,nawet nie ogarnelam kiedy 
zostalismy sami , czekajac na Claudie. Wyszla zameczona z szatni z pucharem i medalem.
-NASTEPNY DO KOLEKCJI!-krzyknela. Harry podbiegl do niej, wzial na rece i... pocałował.
-O cholera-mruknelam.
-No niezle.-powiedzial Niall.
-NARESZCIE ! -krzyknela Ana a Jessica zaczela wiwatowac.


HARRY 


Tak cholernie byłem dumny.  Gdy zobaczyłem ją uśmiechnięta jak wychodzila z szatni , 
podbieglem , wzialem na rece i po prostu pocalowalem. Byla zaskoczona to fakt, jednak to 
uczucie nie do opisania.
-Co to było?-zapytala oblizujac wargi.
-Nie mam zamiaru dluzej czekac. Kocham Cie....Kocham...SŁYSZYCIE? -wykrzyczałem- 
KOCHAM CLAUDIE EMME EVOL I NIKT ANI NIC TEGO NIE ZMIENI !-uslyszalem smiechy  
towarzystwa.
-Wariacie !-popchnela mnie delikatnie.-Tez Cie kocham Harry, ciesze sie, ze wszystko 
sobie wyjasnilismy.-wyznala mi, po czym nasze usta znow się zlaczyly.
-Musimy uczcic zwyciestwo.-oznajmilem gdy reszta byla juz kolo nas.
-Chodzmy...na impreze ! Przetanczmy całą noc !-zaproponowal Malik. Zgodzilismy sie.
Dziewczyny wrocily osobno autem Jessici a my moim. Claudia postanowila troche 
odpoczac, wiec staralismy sie byc dosc cicho. Uslyszalem krzyk dochodzacy z kuchni.
To Kate.
-Co sie dzieje ?-zapytalem probujac ja uciszyc.
-Nie przejmuj się tym tak ! Może miała jakiś powod, zeby to powiedziec albo po prostu nie 
miala  tego na mysli ?-uslyszalem Nialla.
-Bedziesz teraz jej bronil ? Przeciez slyszales co powiedziala ! Poza tym nie wiem jak 
mozesz myslec, ze bylo w tym chodz troche prawdy !-krzyczala- Niall przeciez wiesz jaka 
jestem ! Nigdy bym jej nie sprawiła przykrości !-Blondyn nie odzywal sie.
-Ah tak.-powiedziala cicho.-Musze stad iść.-wyszla wpadajac na mnie. W jej oczach 
zauwazylem łzy. Czekalem az Niall wytlumaczy mi co sie stalo ale on tylko pokrecil glowa i 
wyszedl z kuchni. Wybieglem na zewnatrz rogladajac sie za nią ale na marne. Cholera,Kate.




___


dziewczyna pisze niesamowicie, pełny luz, tak fajnie sie czyta.
SAMI SPRAWDZCIE !
Moja kochana Martyna, i nastepny hit ! SO CLOSE BUT STILL SO FAR

_
czyta 60 osob? moze udowodnicie ? xD
_
nie podoba mi sie,krotki i wgl nudno tu juz, wszystko zmierza ku koncowi.
_
dlaczego uwazacie, ze  powinnam znow pisac z Niallem w roli glownej ?

piątek, 18 maja 2012

25. Normalnie.


Okazało się, że tylko Harry i Louis wiedzieli o tym "spisku". Liam nieźle ochrzanił Hazze, a 
Jessica jak Jessica uznała, że jest idiotą. W pewnym sensie muszę się zgodzić. No nic, już 
i tak za późno. Postanowiłam nie spędzać jak narazie z nimi czasu, dlatego też zamknęłam 
się w pokoju . Towarzystwo bawiło się beze mnie, widać, że wolą moje nowe lokatorki. 
Mieli się cieszyć ,że wróciłam  a tymczasem mają mnie gdzieś.  Powróciłam do czytania 
pamietnika. Otworzyłam zeszyt na następnym wpisie


"Szlaban na miesiąc. Nie przez to, że upiłem się jak świnia ale dlatego ,że dom był w 
ruinach. Matka wpadła w szał, tacie już przeszło, bo przecież sam pamięta jak był 
nastolatkiem. Przyznaje jednak ,że warto było. Świetnie dogadywaliśmy się z Caroline, 
nawet zdobyłem się na odwage i zaprosiłem ja do tańca. Czuje sie przy niej tak wspaniale, 
mam nadzieje, że ze wzajemnością. Podsumowując, ten dzień zapamiętuje jako najlepszy 
dzień mojego życia. No, i jestem pełnoletni !  A."

Uśmiechnęłam się mimowolnie. Jesteśmy w tym samym wieku, tato. Cicho się zaśmiałam, 
przewróciłam strone i w tym samym czasie ktoś wszedł i naruszył moją prywatność.
-Czemu do nas nie zejdziesz ?-podszedł wolnym krokiem i usiadł na łóżku obok mnie.
-Nie mam ochoty. Jestem zmęczona,  poza tym-wręczylam Niallowi zeszyt -czytam.
-Co to jest ?-zapytał  i zaciekawieniem ogladal zeszyt.
-Pamiętnik. A dokładniej pamiętnik mojego ojca.
Wczytał się w pierwsze zdania. Widziałam jak z sekundy na sekunde uśmiech na jego twarzy staje sie coraz większy.
-Gdzie go znalazłaś ?
-Mama mi go dała .
Pokiwał głową i zaczał przewracać kartki. 
-Dziwne.-powiedzial po chwili.
-Ale co jest dziwne ?-nachylilam się nad zeszytem.
-Spojrz, dwa pierwsze wpisy są normalne a te następne..Jakby pisał to ktoś inny, takie 
bardziej wiesz...Nie opisują tego co się stało, tylko same przemyślenia Twojego ojca.
-Faktycznie- dopiero teraz to zauwazylam.- Tata zawsze był inny, to w sumie nic 
takiego.-zasmialam sie. 
-Ciesze się ,ze masz ten pamietnik. To ogromna pamiątka.
-Taaak,ogromna.-zabrałam mu zeszyt , położyłam głowe na jego kolanach i na głos 
zaczęłam czytać.


"Człowiek czasem może się zauroczyć. Ciągła bieganina, starania a później okazuje się, że 
to nie jest TO. Niepotrzebne kłopoty . Ale zakochanie. Zakochanie jest czymś zupełnie 
innym. Poznajesz kogoś czując obojetnosc. Wkrótce, po wielu godzinach spędzonych z tą osobą , wiesz ,że się zakochałeś.  Tutaj dzieje się magia i nikt ani nic temu nie przeszkodzi., bo przecież magia jest niezniszczalna, miłość jest niezniszczalna "

Nie wyobrażam sobie ,że ojciec mówi takie rzeczy. Wyśmiałabym go, on nie potrafił być 
poważny. Spojrzałam na Nialla.
-Twój ojciec musiał być wspaniały.-powiedział cicho.
-Był i dla mnie zawsze będzie.
-Kocham Cię.-delikatnie mnie pocałował.
-Ja Ciebie też i nigdy nie przestane. 
-Miłość jest niezniszczalna.
-Zdecydowanie.-szepnęłam i zamknęłam oczy. Niall bawił się moimi włosami, więc po 
chwili zasnelam jak małe dziecko.


~*~ HARRY ~*~
Czuje się winny tej całej aferze. Kate teraz siedzi sama, pewnie ma do mnie żal. Sam nie 
wiem czemu nie zapytałem jej o zgode.Mam nadzieje, że wszystko bedzie w porządku.
-Co jest Harry ?-zapytała Claudia wchodzac do salonu.
-Nic, tylko wiesz, głupio mi z tym wszystkim.
-Rozumiem, mi w sumie też ale przecież Kate się zgodziła, więc uśmiechnij się. No już, 
duży uśmiech dla mnie !-wystarczyło pare słów i szczerzyłem się jak chomik.
-To mi się podoba.-skomentowała .
Nic nie powiedziałem. Wziąłem głębokki oddech i...
-Co oglądamy ?-do salonu wpadł Lou z Anabell na rękach, poprawka, z wrzeszcząca 
Anabell na rękach. Claudia wybuchnęła głośnym śmiechem, zrobiłem to samo i już za 
chwile nie było nic słychać a na dodatek huczał telewizor.
-ZAMKNIJCIE SIE !-uciszył nas rozwścieczony Horan.-U siebie jesteście ? Kate właśnie 
zasnęła i chyba jej się należy prawda ?-wszyscy momentalnie się uciszyli. Niall stał 
patrząc na każdego z nas po kolei.
-Em, więc..Anabell, chodźmy na spacerek dziecinko.-pierwszy odezwał się Lou.
-Z Tobą ? Boje sie !-zaprotestowała.
-Użyje innych metod-dziewczyna spojrzała na Horana potem na Louisa.
-Wychodzimy !-oznajmiła ciągnac go. Niall pokrecil glowa i usiadl na fotel. Panowala 
niezreczna cisza.
-Wiecie co chłopcy, ja już pójdę do pokoju. Nie czuje się najlepiej a jutro mam trening. Śpijcie 
dobrze.-wstała i wyszła.
-To przeze mnie ?-zapytał blondyn.
-Nie wiem, raczej nie. Ale wiesz jaka jest sytuacja.-powiedzialem.
-Wiem, głupio mi teraz troche .
Poklepałem go po ramieniu i udałem sie do kuchni. Zrobiłem gorącej herbaty z cytryną i 
wszedłem na piętro. Tylko spokojnie, co moze się stać ? Przecież nie potkniesz sie i nie 
wylejesz na nią wrzątku. Prawie uderzyly mnie otwierajace sie drzwi z ktorych wyszla 
nieprzytomna Kate. Poslalem jej usmiech a ona tylko zmierzyla mnie wzrokiem i poszla.
Zapukalem do drzwi i gdy uslyszalem "prosze" otworzylem je.
-Przynioslem herbate, skoro zle sie czujesz...moze pomoze.-polozylem kubek na szafce 
obok lozka.
-Dziekuje.
-Nie ma sprawy.-usiadlem naprzeciwko niej na fotelu.-Claudia, czy Ty masz do mnie żal o 
to wszystko ?
-Nie, chyba nie ale ta sytuacja z Kate jest ehh...denerwuje mnie. Widać, że ona nas nie 
polubiła.
-Mylisz sie, bedzie dobrze.
-Wiesz, my chyba jednak wyprowadzimy sie.
-CO ?-zdziwilem sie-Nie ma mowy, poczekajcie, zobaczycie, ze to sie zmieni. Claudia nie 
rób mi tego.-powiedzialem w pospiechu.
-Tobie ? -spojrzała na mnie.
-Eee, no tak...
-Dlaczego Tobie ?
-No bo...no wiesz, tak jakby przywiazalem sie do Ciebie i nie chce zebys mieszkala 
niewiadomo gdzie. Chce Cie miec blisko.
-Naprawde ?-zapytała.
Pokiwałem głową , wstałem i przytuliłem jąz całych sił-Zależy mi na Tobie.
-Wreszcie to powiedziales!-usmiechnela sie i po chwili poczulem jej wargi na swoich.
Odwzajemniłem pocałunek. Wplotła rece w moje loki, podnieciło mnie to jak cholera.
Nie wiem ile to trwało ale gdy spojrzałem jej w oczy zauwazylem zadowolenie.
-Wow...to było...WOW.-wydusiłem.-Nie spodziewałem sie.
-Czekalam tylko az bede przekonana co do twoich uczuc.
W tym momencie, byłem najszczęsliwszym człowiekiem na ziemi.


~*~
Obudziły mnie hałasy, próbowałam zasnąć ale nie dałam rady. Zeszłam na dół wypić troche mleka, najwyżej coś zjeść. W kuchni siedział Niall.
-Jednak Cie obudzili ?-zapytał.
-Chyba tak. Gdzie oni są ?
-Liam poszedł na randke z Carlą, Zayn u Jessici, Lou zabrał Anabell na spacer po tym jak 
na nich nakrzyczałem a Claudia musiała odpocząc bo jutro ma trening.
-Ok ale mam kilka pytań. Kto to Carla ? Gdzie jest Harry ? Czemu wszyscy nie przyszliście i 
jaki trening ?-usiadlam przy stole a Niall podal mi szklanke z mlekiem. 
-Carla to dziewczyna Liama. W twoim wieku, mieszka niedaleko. Spotykali się już dawno 
ale nic nie mówił , żeby nie zapeszać.
-Czyli dowiaduje się ostatnia.-powiedziałam bardziej do siebie.
-Nie miej mu tego za złe.Harry poszedł do Claudii,zaniesc jej herbate. Claudia pływa,wiesz 
zawody , olimpiady i tak dalej. Ponoć jest całkiem dobra.
-Musze to zobaczyć-powiedziałam.
-A nie przyszliśmy wszyscy, żeby nie robić zbyt dużego zamieszania. -odpowiedzial na 
kolejne pytanie.
-Ja wlasnie tego chcialam. ZAMIESZANIA. Nie widzialam sie z Wami tyle czasu...I jakieś 
dwie laski to psują.-zdenerwowałam się i wywróciłam szklanke w mlekiem.
-A więc o to chodzi ?-zapytał.
-Tak o to. -powiedziałam zbierając szkło.
-Zostaw, skaleczysz sie.
-Wracam do domu po długiej nieobecności-kontynuowałam nie zwracając uwagi na słowa 
Nialla- a wsyscy mają mie gdzieś, zajęci są innymi ważnymi sprawami. Niby tak tesknili a 
cala uwage poswiecaja Claudii i Anabell.
-Chca zebys troche odpoczęła. Kate uwierz , jesteśmy przyjaciółmi więc napewno myślą o Tobie.
-Może i masz racje. Zobaczymy jutro. CHOLERA !-krzyknelam.
-Co sie stalo ? Mówiłem żebyś to zostawiła ? Chodź-złapał mnie za ręke i pociągnął do łazienki.
-Niall to tylko małe rozcięcie.-mówiłam gdy polewał mi rane wodą utlenioną.
-Nie ważne. -przykleił mi plaster na palca.
-Supermanie ty mój.- sprzedałam mu całusa.
-Tylko Twój.-objął mnie i w tym samym momencie zadzwonił jego telefon. Usiadłam na brzegu wanny i czekałam aż skończy rozmawiać.
-To mama. Pytała czy wszystko w porzadku. Mowiła że wpadnie jutro zobaczyć jak z twoim zdrowiem.
-Nie ma problemu.-powiedziałam.
-A ja zostaje na noc.
-Serio ?-ucieszyłam się.
-Pewnie, sama nie zaśniesz.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Chyba raczej z Tobą nie zasne.
-Nie martw się, bede grzeczny.
-Trzymam Cie za slowo. Ide zrobie jakis popcorn , ogladniemy film.-oznajmiłam blondynowi.
-Dobra, ja wybiore . Tylko szybko.
Zeszłam spowrotem do kuchni w której siedziała Anabell.
-Cześć !-przywitała mnie z uśmiechem.
-Cześć. Gdzie Louis ?-zapytałam wsadzajac torbke do mikrofali.
-Wrócił już do domu.
-Szybko.
-Był troche zmeczony po locie.-powiedziala.
-Nie tylko on.-mruknelam.-Jak wam sie tu mieszka ?
-Wspaniale. Wielkie dzieki, ze sie jednak zgodzilas. Rodzice wracaja dopiero pod koniec wakacji i wtedy beda szukac domu.
-Nie ma sprawy.-popcorn gotowy-Musze isc. -stanelam w drzwiach , odwrocilam się-Śpij dobrze.
-Oh, Ty też Kate.
Po drodze do swojego pokoju, zauwazylam uchylone drzwi u ojca. No chyba Claudia nie mieszka tam ? Ona w pokoju taty? Nie pozwole na to. Otworzyłam drzwi, nikogo nie było.
Przynajmniej tak mi się zdawało. Claudia już spała. Gdy zobaczyłam ją w TYM łóżku, cała złość uleciała ze mnie jak z balonika. Zrobilo mi sie cieplo na sercu. Dlaczego ja taka jestem? Ona nie jest niczemu winna. Stop, od jutra postaram się to naprawić. Skoro Harry ją wybrał, musiał mieć powody, zaufam mu. 
Cicho zamknęłam drzwi i wpadłam do swojego pokoju. Walnęłam się na podłodze,gdzie Niall poustawiał poduszki.
-Co to za film ?-zapytalam otwierajac paczke z popcornem.
-Nie mam pojecia, zobaczymy.-powiedzial i objal mnie ramieniem. Pól godziny, godzina...Nie potrafie skupić się na tym filmie. Jego zapach mnie rozprasza, czuje jego dotyk i mam dreszcze. Jednak on jest wpatrzony w ten telewizor i nic nie widzi poza nim. Nie bede mu przeszkadzac. Położę się na jego kolanach, o tak i postaram się ogladac , a co mi szkodzi, najwyzej usne. 


__
taki tam rozdzial. Ciekawe ile osob ze mna zostalo, hmm? ( ; xx


czwartek, 17 maja 2012

24.Poczekamy, zobaczymy.



Rankiem poczułam się jak nowo narodzona. Dawno tak sie nie wyspalam, chociaz dziwne bo przeciez zasnelam dosc pozno. Hazzy nie bylo, on nie lubi spać do południa.Chwile polezalam pod ciepłą kołdrą,wstałam, rozciagnelam się i wyszłam na balkon. Było przyjemnie,nie zimno, nie gorąco ale do tego zachmurzone niebo. Idealna pogoda by pożegnać to miejsce. Tak, wreszcie wracam do domu. Nic nie jest w stanie wyrazić tego, jak bardzo się ciesze. Chociaż znów zostawie tu dziewczyny, Matta no i Willa. Mimo , że nie znam ich długo przyznaje ,że fajnie przebywa się w ich towarzystwie.  A mówiąc o Willu...
-Co za styl.-odezwał sie ze swojego balkonu i spojrzał na moje spodenki i krótką koszulke do spania- Jak Cie spotkalem pierwszy raz, wygladalas identycznie.
-I rowniez czułam się głupio.-.uśmiechnęłam się do chłopaka. Nic nie powiedział, opuścił głowę zapiął zamek od bluzy i zaraz po tym, wyciagnal z niej telefon. - Więc...wracasz do siebie ?-zapytał nie patrzac na mnie.
-Tak, wracam. -odpowiedziałam krótko.
-Szkoda-  odwrocil sie w moja strone. - Zdazylem polubic Cię, Kate.
-Nie chce Was opuszczac ale tez nie chce tu zostawac. Przykro mi.
-Nie tylko Tobie.-kaszlnął i schował sie do mieszkania. Szlag, to miało wygladac zupelnie inaczej. Nigdy nie było nic mówione, że zostane tu na dłużej. Powiał chłodny wiatr, spojrzałam na miasto i już miałam znikać.
-Zaczekaj.-Will wrócił.-Możesz przyjść do mnie na chwile ?-kiwnęłam głową. Weszłam do salonu w którym siedział tylko Liam.
-Ile można spać !-powiedzial z usmiechem-Dochodzi dziesiata.
-Chłopcze, ja zawsze śpie do pierwszej. Reszta w kuchni ?-zapytałam .
-Tak,robia śniadanie więc lepiej żebyś tam poszła..-zrobił jakąś dziwaczną mine.
-Teraz musze isc. Zaraz wroce.
Uslyszalam jak mowil cos w stylu- nawet nie ubrana, dopiero wstalas bla , bla, bla.. Zaśmiałam się w duchu i wyszłam na zimny korytarz. O, nawet mam bose stopy, nie ma co. Weszłam bez pukania, Will stał w progu łazienki.
Złapał mnie za ręke i pociagnal do jego pokoju.
-Chce mieć pamiątke. Tak po prostu gdybysmy juz nie mieli sie nigdy spotkać.-powiedział i sięgnał po aparat, ktory stal na polce nad łóżkiem. 
-Jak ja wygladam ? Chcesz zdjecie z taką wiedźmą ?
-Tak, wlaśnie takie.
No cóż. Ustawił aparat na stojaku, wlaczyl samowyzwalacz i podszedl do mnie. Zaczal dusic mnie w swoich ramionach a gdy lampa blysnela sprzedal mi calusa w policzek. Spojrzalam na niego zdziwiona. Pokazal mi zdjecie. Idiotka w piżamie z idiotyczną miną i przystojny chłopak całujacy ja w polik. Podoba mi się.
-To bedzie stalo kolo mojego łóżka -powiedziałam.-Tylko musisz mi wysłać.
Pogadaliśmy jeszcze chwile przy herbacie. Był umówiony. Pożegnałam sie z nim , powiedzialam , ze moze przeciez dzwonic, jest jeszcze skype a jak bedzie chcial to zapraszam do siebie.Tak wieem, daleko ale coz, moze bedzie okazja. W nienajlepszym humorze wrocilam do siebie, do swojego pokoju. Spakowalam swoje rzeczy , zajelo mi to chwile. Przebralam sie w dres i chcialam polozyc na lozko a cos, a raczej ktos juz tam byl.
-cześć maleńki.-powiedzialam i wzielam psiaka na rece.-może najwyższy czas żeby cie nazwac? -pies zamerdał ogonkiem.-Hmm, to moze Max ? Niee, brzydko. Marcus ? fuuj..co by tu...Ed..
-dy-dokonczyl glos nade mna.
-Eddy. Podoba mi sie, aTobie piesku ?-szczeniak polizal mnie po twarzy.-Czyli tak. Wiec witaj w rodzinie Eddy.
-Porozmawiajmy w koncu..-Niall usiadł koło mnie.
- O czym ?-powiedziałam jakbym sama tego dobrze nie wiedziała.
-Kate spójrz na mnie.-zostawiłam Eddyego i wykonalam jego polecenie.-Nie sądzisz, że ta noc powinna nas do siebie zbliżyć jeszcze bardziej  ? Widzę, że jest odwrotnie.- położył dłoń na moim kolanie, chciałam coś powiedzieć ale uciszył mnie.- To zapewne moja wina,tak czuje, że po prostu ..ehm-zarumienił się- nie..no wiesz, nie zadowoliłem Cię. - zakryłam twarz i zaczęłam się śmiac.- To takie zabawne ?-zapytał zdziwiony.
-Nie po prostu...-odchrzaknelam- Jessica miała racje.
-Dotycząca czego ?
-Powiedziała, że oboje czujemy się winni.
-Serio czujesz się winna ? Bo wiesz, moim zdaniem nie mogło być lepiej-wyszczerzył zęby.
-Tak-zgodzilam sie- moim też. To było coś niesamowitego.
-Czyli to wszystko było niepotrzebne...-mruknął. Było wyraźnie widać , że jest szczesliwy. Rzucił się na mnie, zaczął całować a Eddy radośnie szczekał.


~*~JESSICA~*~
Dochodzi dwunasta. Samolot mamy chwile po drugiej a ta ksiezniczka nawet jeszcze nie wynurzyla się z pokoju. Mam tylko nadzieje, że jest spakowana i gotowa.
-Nigdy więcej nie ide z Tobą na lody - powiedział Zayn wchodząc do kuchni. 
-Po wczorajszym ? Daj spokój, było zabawnie.
-Zależy dla kogo.
-Dla mnie napewno-zaśmiałam się a on pokręcił głową- Jesteś już gotowy ?-zapytałam.
-Pewnie, że tak. Twoje rzeczy też spakowałem.
-Oh, dziękuje kochanie. Teraz jeszcze idź obudź tego śpiocha.
-Dla Ciebie wszystko-pocałował mnie w policzek i poszedł ale akurat zderzył się z Kate w drzwiach.- O proszę, wstała ! Bardzooo wcześnie - powiedział do niej.
-Wstałam już przed dziesiąta ale musiałam coś zrobić. Poza tym sam lubisz długo spać! - tłumaczyła się Kate.
-On potrafi czasem przespać cały dzień-wtraciłam się.-Kate za dwie godziny samolot. Wszystko ogarnęłaś.
-Oczywiście, chcialabym zeby mama zdazyla wrocic, musze sie pozegnac. 
A gdzie reszta towarzystwa?
-Wyszli. Zagwarantowali , że beda na lotnisku. Gdzie macie psiaka ?-przypomniała mi się ta włochata kulka.
-Niall się z nim bawi , aaa i od teraz to jest Eddy.
-Niezły pomysł - skomentował Zayn.- Mamy jeszcze jakąs godzine, to co robimy? 
-Możecie posprzątać- do mieszkania weszła Caroline z Joshem.
-No wiesz, ja dzis wyjezdzam a ty mowisz, ze mam sprzatac ?-oburzyla się Kate na żarty.
-Taka rola córki.
-Oj chodź Kate, pomozemy Ci.-zlapala ja za reke. Niechetnie mi ulegla. Przez te kilka dni zdazylismy zrobic tu niezly balagan.-HORAN-wykrzyczalam- ŁAP ZA SZMATKE I SPRZATAĆ !-skonczyło się na tym, że nasza czwórka czyściła kuchnie, salon, pokoje i łazienke a Lou,Liam i Hazza bawili się gdzieś w najlepsze. Niech jeszcze tylko spróbują się spóźnić, to zabije . 


Minęło jakieś czterdzieści minut, Kate zniknęła żeby jeszcze pogadać z mamą i Joshem. Wiecie, pożegnać się i takie tam, Caroline pewnie robiła jej wykład. Próbowałam wygładzić koc na łóżku gdy ktoś mnie na nie popchnął.-Zayn ! Dopiero co meczyłam się z tym !
-Sam to poprawie-powiedział i zaczął mnie całować.
-Rzeczywiście, mamy kupe czasu !-odepchnęłam go. Wyraźnie niezadowolony zrzucił mnie na podłoge i poprawił to głupie łóżko. Eddy zaczal okazywac mi milosc skaczac mi na brzuch i szrpiąc za koszulke. Wiem, ze mnie uwielbia.
-Nie widzieliście...-Niall wszedl do pokoju.
-Tu jest-powiedzialam biorac psa na rece.
-Nie, nie , chodzi mi o walizki Kate.-spojrzalł pod łóżko-O tu są ! Chodźcie już zakochańce.
-Odezwał się.-powiedzial Zayn i pacnąl Nialla poduszką. Po chwili obydwoje leżeli koło mnie obok łózka.
-Debile-skomentowalam i wyszłam. Tak jak myślałam, matka mówiła Kate co ma robić a czego nie. Gdy mnie ujrzały skończyły rozmowe i zaczęły się zbierać.
-Bede...bedziemy tesknic za toba.-powiedziala Caroline i przytulila córkę.
-Mamo to tylko miesiąc.
-Uważaj.
-Wiem.
Chłopcy wyszli, wszyscy się pożegnaliśmy , najwyzszy czas by jechac na lotnisko.  
-Chce już być w domu-szepnelam Zaynowi na ucho.
-Ja też. Jak wrócimy, urządze Ci kolacje przy świecach.-powiedział.
-Po co ?-zapytałam a on spojrzał na mnie zdziwiony.-Nie musiałeś mówić ,to mogła być niespodzianka. Ale to nie znaczy, że nie chce.-usmiechnal sie, pocalowal mnie w policzek i wsiedlismy do taksowki.~


~*~
Ledwo co zdazylismy przez tych debili. Lou godzine wybierał okulary przeciwsłoneczne. No jak można ? Na szczęscie jesteśmy już w samolocie i zmierzamy do domu. Gdy tylko wejde rzuce się na łóżko, albo nie, wypije 10 litrów kakao. 


Zaczelam szukac swojej torby, znalazlam wyciagnelam laptopa, zalogowalam sie na twittera i z radoscia oznajmilam ,że wracam. Ogarnęłam kilka tweetów , nawet znalazl sie jeden urodzinowy, ktory mi o czyms przypomnial, a mianowicie o paczce od mamy. Nestety jest pewnie gdzieś w walizkach, obym tylko znow nie zapomniała.




*
Podróż minęła dość spokojnie, nie licząc sprzeczki małżeńskiej Hazzy i Lou. Zaczeli halasowac na cały poklad, szkoda , że nikt ich nie wyrzucil na zewnatrz. Co tam, troche by sobie polatali. Odetchnelam z ulga gdy wyszlismy na swieze powietrze. Oczywiscie zaraz zaatakowal nas tlum fanek, ja i Jess zdazylysmy uciec a chlopcy rozdali autografy i zrobili mnostwo zdjęć. Teraz tylko dojechać na nasze osiedle.
-Dasz sobie rade ?-zapytał Niall całując mnie w czoło.
-Oczywiście, możecie przyjechać pod wieczór, jeśli chcecie.
-Chcemy. To do wieczora-pożegnał się i wszyscy poszli. Dobrze, ze pomogl mi wniesc walizki niestety do pokoju zaciagnelam je sama.  Miałam ochote na długą odprężająca kąpiel ale byłam głodna aż tak , że czułam kurczaka. Zaraz,zaraz...naprawde czuje kurczaka. Powoli zeszłam na dół do kuchni. Stanęłam przy wejściu i wychyliłam głowe. Myślałam, że padne na zawał. Weszłam do pomieszczenia i nie wiedziałam co zrobić.
-Cholera..-wydukałam.-Co Wy robicie w moim domu ?
Przy stole siedziały dwie dziewczyny, jedna wysoka ,druga troche drobniejsza i śmiały się w najlepsze.
-Jak w Twoim domu ?-zdziwiła się ta wyższa.
-Co tu się dzieje ?
W tym momencie nie wiedziałam nic.
-Em, możesz jużwyjsc-powiedziała ta sama.
-Ja mam wyjść ? Mam wyjść z mojego własnego domu ? Czy ty sie dobrze czujesz dziewczyno ? A może ktoś Cię w głowe uderzył?-juz mialam zamiar siegac po telefon  zglosic włamanie gdy obok mnie pojawil sie zdyszany Hazza.
-Jak Ty pilnujesz moich kluczy, skoro jakies dwie wariatki siedzau mnie w
 kuchni !-krzykelam do niego.
-Harry dlaczego ona mowi , ze tu mieszka ?!-zdenerwowala sie jedna z nich.
-Spokojnie Anabell, zaraz wszystko wyjaśnie.-powiedzial.
-Ty wyjaśnisz ? Czyli to Twoja wina ? -zapytalam.
-Tak moja. Teraz badzcie cicho. -spojrzal w moją strone. -Kate, to jest Claudia i Anabell. Pozwoliłem im zatrzymać się tu do końca wakacji. 
-Jak to pozwolileś ? Jakim prawem ? Harry przeciez to nie jest Twoj dom a Ty nawet NIC mi nie powiedziałes ! Jesteśmy przyjaciółmi, przecież bym się zgodziła !
-Chciałem ale nie było kiedy...-powiedział cicho.
-Kiepskie wytlumaczenie, gdybys chcial, to znalazlbys czas.
Podrapal sie po glowie i zamilkł.
-I co teraz ?-zapytała, bodajże Anabell.
-Jak to co ?-prychnęłam-Macie się stąd wynieść.
-Ale Kate ..-zaczął Harry.
-Żadne ale ! Macie czas do wieczora -zwrocilam sie do dziewczyn-a na Tobie się zawiodłam.
Wrociłam spowrotem do swojego pokoju, usiadłam na łóżku i troche ochlonęłam.  Może nie zachowałam się prawidłowo ? Może jako przyjaciółka powinnam pozwolić im zostać ? Bo to przecież ta Claudia, o którą Harry się stara. Nie,nie,nie ! Stop Kate ! Nie bedziesz się obwiniać! To on nic Ci nie powiedział ! Ale w sumie i tak sama bede do końca wakacji. Cholera , co ja mam zrobić ? Prysznic, tak na dobry początek.
*
Poczułam ogromną ulge gdy weszłam pod strumienie zimnej wody. Owinęłam sięw ręcznik i wyciągnelam z walizki mój dres. Ubrałam go i zajelam sie wypakowywaniem ciuchów.
Podczas tego zajęcia natrafiłam na paczkę, paczkę od mamy. Rozerwałam papier a moim oczom ukazała się książka, przynajmniej tak mi się wydawało. Przewróciłam kilka kartek, wszystkie były zapisane troche krzywymale ładnym pismem. Na końcu znalazłam moje zdjęcie z ojcem. Miałam na nim 6 lat, mała dziewczynka ubrana w czerwoną sukienke z dwoma warkoczykami na rękach wysokiego, dość przystojnego mężczyzny. Pod zdjęciem widniał napis "Tego dnia Kate poprosiła abym nauczył ją grać na gitarze". Uśmiechnęłam się i wrócilam na początek zeszytu.  Nie było żadnej daty. 
" Stało się,jestem zakochany.Wiem byłem idiotą, flirtowałem z każdą ale teraz to jest coś innego. Caroline, Caroline,Caroline - piękne imie ale osoboa, ktora je nosi jeszcze piękniejsza. Jest młodsza, dwa lata ale mi to nie przeszkadza, bo wiek jest bez znaczenia. Andy i Caroline, pasuje jak ulał. Zaprosiłem ją na swoje osiemnaste urodziny, to już jutro , jestem podekscytowany. Kiedyś wyznam jej moje uczucia,wyznam ale jeszcze nie teraz "
Nie wierze, to pamiętnik ojca. Zaczął go pisać,kiedy miał osiemnaście lat. Siegnelam po telefon i wustykalam dwa słowa "Dziękuje Mamo". Mam teraz w rekach jego życie spisane na kartkach. Uroniłam kilka łez i schowałam zeszyt głeboko do szafki. 


Zeszłam na dół, cała trójka siedziała w salonie dyskutując. Wzięłam głęboki oddech.
-Nie wiem jak to bedzie, nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z dwójką dziewczyn, których kompletnie nie znam ale możecie zostać, Harry jest moim przyjacielem a ja dla przyjaciół zrobie wszystko. Dziękuje za uwage , dobranoc-dodalam zartobliwie i poszlam do kuchni cos zjesc. Tak jak sie spodziewalam wpadly tam dziewczyny. Przeprosily mnie za cala sytuacje,same byly nie bardzo tego świadome. 
-Zależy mi na Harrym, więc nie chce mieć na pienku z jego przyjaciółką.-powiedziała Claudia.
-Ciesze sie-odpowiedzialam tak troche na odwal sie, co mam ukrywac ? nie wydaje mi sie, zebym miala ją polubić.-A Ty ?-zapytalam drugą.
-Jesteśmy siostrami. Od jakiegoś czasu spotykam się z Louisem.
-Również się ciesze.-usmiechnelam sie do nich, zabralam talerz i ruszylam do Harrego.
-I jak ?-zapytał.
-Co jak ?
-No dziewczyny. Prawda, ze Claudia jest idealna ?
-Eeee,tak zdecydowanie. Obie sąfantastyczne a teraz daj mi spokoj chce zjesc zanim reszta przyjdzie.-przytaknal i opuscil pomiesczenie. Przyznam, ze Lou dobrze wybrał ale co do Claudii...eh, nie jestem pewna. Poczekamy, zobaczymy.


_
zdecydowalam się jednak skopiowac wszystkie rozdzialy...eh, zaczynam od zera.
Trudno, mam nadzieje, ze czytelnicy mnie nie opuszcza ( ; 
zostawiajcie twittery, @clooming  x

23.Miłość na kilka sposobów.


~*~NIALL~*~
Gdy sie obudzilem Kate jeszcze słodko spała. Ucałowałem ja w czoło, chwycilem bokserki i ruszylem pod prysznic. Miałem wyrzuty sumienia, dziwnie się czulem. To był jej pierwszy raz a co jesli nie bylem delikatny ? Co jeśli nie udało mi sie zadowolić Kate lub nie wygladalo to tak jak chciała ?Mam wrażenie , że wszystko zniszczyłem. Zakrecilem wode, wytarlem sie i ubralem . Chciałem zrobić jakieś śniadanie ale ktoś mnie uprzedził. Gdy tylko wszedłem do kuchni szeroko sie usmiechnela, podeszla do mnie zarzucila rece na moja szyje i pocalowala.
-Jak sie spało ? -zapytałem.
-Wspaniale.-odpowiedziała i spojrzała mi w oczy.-Wszystko w porządku ?
-Tak-spuscilem wzrok.
-Niall, co jest ?-domagała sie prawdy.
-Nic, po prostu chciałbym już wrócić.-wymyslilem.
-Na pewno ?
-Tak.
Usiadlem przy drewnianym stole i wzialem lyka cieplej kawy.
-Wiesz, jeśli chcesz jeszcze kilka dni tu zostać, ja moge..
-Nie,  naprawde. Mozesz zarezerwowac bilety jak bedziesz mial chwile.
-Zrobie to teraz.-powiedzialem. Zabralem swój kubek i zostawilem Kate w kuchni. Zaczalem szukac mojej torby. Lezala pod lozkiem. No super, przeciez nie zabralem laptopa.
-Kate, w mojej torbie mam dla Ciebie ciuchy-krzyknalem-ja wracam za jakies pol godziny. Nie uslyszalem odpowiedzi, wiec opuscilem pokój.

~*~
Nie rozumiem co sie dzieje. Dlaczego Niall jest taki dziwny ? A może...może po prostu nie podobała mu sie ta noc ? Może byłam dla niego za bardzo nie doświadczona ? Chciałam, żeby to było coś niesamowitego...moim zdaniem było . Kocham go i tylko z Nim moglam to zrobic. Cóż powinnam była to przewidzieć. Tylko , że ja nie zniose takiej atmosfery miedzy nami. Ehh..bardzo dobrym pomysłem jest żeby już wrócić.
Dopiłam swoją kawe i ubrałam te ciuchy, ktore zabral dla mnie. Ogarnelam pokój i czekałam. W kieszeni poczulam wibracje. Spojrzałam na wyświetlacz - Harry.
-Cześć Hazziu.
-Hello Key ! Mam nadzieje, że nie przeszkodziłem?-usłyszałam jego głos.
-Nie, no coś Ty. W czym niby ?
-No tego to ja nie wiem-zasmial sie.-Jak tam Wam leci ? Probowalem dzwonic do Nialla ale..
-Zostawił swój telefon w pokoju.-powiedzialam.
-Ahh, dobra. Wiesz Kate...musze z Toba porozmawiac. W sumie to nie rozmowa na telefon.
-Nie martw sie, dzis jestesmy spowrotem.
-Jak to dzis ? Co sie stalo ?-zapytal
-Nic, tak po prostu chcemy wrocic. Niall wlasnie rezerwuje bilety.
-Oh, no okey. Nie przeciagam. Do zobaczenia Key.-powiedzial.
-Pa Harry.
Schowalam telefon i poszlam na taras. Naprawde tu pieknie ale chce byc juz w domu.
-Juz gotowa ?-Niall pojawil sie obok mnie.
-Tak, ile mamy czasu ?
-Godzina.
-Dobra.-powiedzialam i nie patrzac na niego wyszlam.

~*~JESSICA~*~
Leżałam na łóżku Kate, gdy uslyszalam pukanie do drzwi. To Zayn.Mysli, ze jestem zla.Ha, wcale tak nie jest ale niech sie troche pomeczy.
-Wyspałaś się ? -zapytał na wejściu.
-Pewnie.
-Kate i Niall dzis wracają.-powiedzial i usiadl kolo mnie.
-Co ? Jak to ? 
-Są juz w samolocie. Nie wiem czemu, nie pytaj mnie. Myślisz , że się poklocili czy cos ?
-Watpie...Moze po prostu im sie znudzilo ?-pomyslalam.
-Mozliwe. 
Dziwne. Dlaczego Kate nie zadzwonila do mnie ani nic ? Ciekawa jestem tylko, czy matka pozwoli jej wrocic do Londynu.
-Wiesz,może wybierzemy się na spacer ?-zapytał  Zayn.
-Nie mam jakos ochoty-powiedzialam specjalnie.
-Nie daj sie prosic.
-A moze wlasnie tego oczekuje ? -zasmialam sie.
-Prosze-podarowal mi całusa-proszę- nastepnego- proszę Jess- kolejnego- proooszę- ostatniego.
-Dobra,dobra ale przestan mnie juz calować !-zerwalam sie z lozka.
Szybko zamenilam dresy na krotkie spodenki i sanelam w drzwiach. Zayn mnie minal, zlapalam go za reke, przyciagnelam i namietnie pocalowalam.
-Ej, mowilas , ze mam Cie nie calowac !
-Ty nie ale ja tak.
-To mi odpowiada.
Pokrecilam glowa i zalozylam trampki. Zayn oznajmil , ze wychodzimy a po chwili juz bylismy na swiezym powietrzu.
-Cudowna pogoda.
-Idealna na loda.-Spojrzalam glupio na niego.-Co ? -zapytał.
-Jajeczko.
-Ale Ty jesteś głupia Jess.-powiedzial.
No niezle. Tego brakowalo zeby mnie wyzywal.
-Spadaj !
Zaśmiał sie i wzial mnie na rece- NIE RUSZAJ ! -krzyknelam.
-A bo co ? Jestem za silny dla Ciebie.
-Bede krzyczec !-ostrzeglam.
-Krzycz-wzruszyl ramionami. Chyba nie wierzyl , ze to zrobie.
-Jak sobie zyczysz... AAAA RATUNKU ! LUDZIE POOOMOCY ! ZBOCZENIEC ! ZBOCZENIEC ! NIECH MI KTOS POMOZE ! BLAAAGAM !
Zayn patrzyl na mnie oszolomiony ale dalej trzymal.
-Ty..-zaczal ale nie dokonczyl bo jakas staruszka zaczela okladac go torebką.
-Gnoju jeden ! -cios, postawil mnie i zakryl glowe rekami - Jak możesz !- cios- Młoda dziewczyna ! A Ty takie rzeczy -cios- Niewychowany, paskudny !-cios.
-Spokojnie, spokojnie ! To były tylko żarty.
-Ja ci dam spokojnie- cios- Ja ci dam żarty -cios - No już ! UCIEKAJ MI STAD ! -cios.
Przygladalam sie calej sytuacji duszac sie ze smiechu. 
-Wszystko w porzadku ? -zapytala staruszka.
-T-t-ttaaaak-powiedzialam przez łzy.-Dziekuje Pani bardzo.
-Nie ma za co dziekować, takich trzeba gnębić, uważaj na siebie.-poprawila chustke i poszła.
Ledwo co trzymalam sie na nogach, dobrze ,ze w poblizu byla ławka. Zayn stal dwadziescia metrow ode mnie i czekal az staruszka zniknie z pola widzenia..
-Co to było ! -skomentowal gdy juz znalazl sie przy mnie.
-Chciales, zebym krzyczala...-zanioslam sie smiechem.-Przepraszam kotku, nie pomyslalam, że..
-Przepraszam...Przepraszam?! Spojrz na moje wlosy !
Taaa były idealne jak zawsze.-Żartowałem. Wiesz...może lepiej chodźmy w drugą strone.
Nie odpowiedzialam. Ciagle sie smialam.
-To było lepsze niż lody.
-Zabawne...Serio sie wstraszylem.  Czyli co, nie idziemy na lody ?
-Jak nie jak tak ?-powiedzialam zlapalam go za reke i poszlismy.

~*~
-Niall, czemu nie odzywasz sie do mnie ?-zapytałam gdy znaleźliśmy sie juz na ulicy. Był późny wieczór. Znów nie odpowiedział tylko odwrocil głowę. Poczułam dziwny ucisk. Przekroczylismy prog mieszkania, towarzystwo siedzialo w kuchni z ktorej mozna bylo czuc wspanialy zapach. Spojrzalam na stol, ktory byl obladowany muffinkami.
-Niech zgadne...Harry ?-zapytałam a wszyscy podskoczyli. Ucieszyli sie, ze wrocilismy
-Przeciez wiesz, ze je kooocham ! -przytulil mnie na powitanie. -I Ty tez, wiec nie ma problemu.
Zaśmiałam się i chwyciłam jedną.
-Gdzie moja matka i Josh ?-zapytalam.
W tym samym momencie otworzyly sie drzwi i do mieszkania wparowal Zayn z Jessica.
-KATE ! -krzyknela.- Ojj czuje , ze bedziesz sie spowiadala.
-Nie jestem pewna czy jest z czego..-powiedzialam i spojrzalam na Nialla- przepraszam, ale pojde juz sie polozyc.
Zdziwieni pokiwali glowami. Wzielam szybki prysznic ubralam dresy i wyszlam na balkon. Wcale nie mialam ochoty spac, tylko dziwnie sie czulam siedzac z nimi.. Spojrzalam na prawo. Mialam nadzieje , że bedzie tam Will. Niestety ani śladu po nim. Wzielam kilka glebokich oddechow i wrocilam. Moj pokoj wygladal normalnie, poczulam jakbym cofnela sie w czasie i to wszystko sie nie wydarzylo. Wlaczylam muzyke ale cicho, zeby nikt nie uslyszal i polozylam sie na lozku. Tepo wpatrywalam sie w sufit. Dostrzeglam pajeczyne z ktorej zwisal pajaczek. Usmiechnelam
sie i pomachalam mu.  Drzwi sie otworzyly. Zamknelam oczy i udawalam , ze spie.
-Kate ?-uslyszalam cichy dziewczecy glos-Wiem, ze nie spisz.
-Tak, masz racje nie spie i nie mam zamiaru. O co chodzi ?
Jessica usiadla kolo mnie- To raczej ja powinnam o to zapytac.
-Nie chce o tym mowic.
-Jestes pewna ? -zapytala.
-Tak.
Wypuscila powietrze z ust-Więc...Hmm, tego ..no, cieszysz sie , ze wracasz z nami do Londynu ?
-Mhm..-mruknelam. Dopiero po chwili dotarlo do mnie co powiedziala.-CO?! 
-Co co ?-zapytala głupio.
-Wracam do Londynu ?-mimowolnie zaczelam sie cieszyc.
-O kurde, myslalam, ze matka Ci powiedziala...-walnela sie w glowe.
-Zadzwonie do niej.-znalazlam telefon i szybko wybralam jej numer.
Czyli tak, wracam do domu ! Na dodatek bez niej i Josha ! Zostana tu do konca wakacji , wroca jak bede zaczynala szkole. Wspaniale, bede mogla robic co mi sie bedzie podobalo.A tak przy okazji, oni są właśnie w ...ekhem, gdzies tam , nie uslyszalam nawet, bo co mnie to obchodzi ? 
-Bomba ! 
-Wiem , wiem ale nie bedziez bala sie sama siedziec w tym domu ?-zapytala Jessica.
-O tym nie pomyslalam...
-W sumie Niall chetnie zamieszka u Ciebie na caly miesiac ,prawda ?
Nie odpowiedzialam.
-Kate, do cholery co jest?!
Opowiedzialam jej wszystko , tak wszystko bylo mi troche glupio ale w koncu to moja przyjaciolka. Gdy skonczylam nastala cisza a po chwili uslyszalam glosny śmiech.
-Bawi Cie to ? -zdenerwowalam sie.
-I to jak !
Odwrocilam sie obrazona.
-Dobra, spokoj juz. Po pierwsze gratuluje Wam...woow Kate, podobalo Ci sie ?
-Przeciez powiedzialam Ci !
-Pewnie, ze tak i to jak ! Przechodzac do problemu...Debile z Was.
-Co?- zdziwilam sie.
-No debile. Niall jest dziwny , prawda ?-kiwnelam glowa- I nie zauwazylas , ze zachowuje sie podobnie jak Ty ?-zastanowilam sie nad tym...Moze i ma racje.
-Wiec ? -zapytalam.
-Wiec jestem pewna, ze myslicie tak samo. Ty ze go zawiodlas a on na odwrot. Moge z nim porozmawiac jeśli...
-NIE ! Wykluczone ! Takie sprawy załatwia sie sam na sam-powiedzialam szybko.
-Tylko nie czekaj za długo.
-Nie martw sie a teraz idz juz sobie.
-Ejj, mila jestes !
-Wiem-wyszczerzylam sie-Spij dobrze.
-Wzajemnie.
Ogolem, mysle, ze Jess ma racje.Moze uda mi sie pogadac z Niallem ale lepiej jak juz wrocimy do Londynu.

Zgasilam światło i wylaczylam muzyke. Polozylam sie i okrylam kołdrą. Spojrzalam w gore a pajaczka juz nie bylo. Żeby tylko nie wszedl mi do buzi , chociaz i tak pewnie juz nie jednego zjadłam. Przekrecilam sie na bok. Tyle sie zmienilo...W tak krotki czas zyskalam nowe zycie. Zdobylam najlepszych przyjaciół, znalazlam druga połowke, ha nawet byla masa tych przykrych spraw. Niestety ojca juz nie ma i nikt mi go nie zastapi ale Josh sie stara i doceniam to, poza tym mama jest szczesliwa ,rowniez sie zmienila. Poswieca mi wiecej czasu , dba o mnie. Co prawda nie jest idealnie jak za czasow dziecinstwa ale mysle , ze to kwestia czasu. Mam nadzieje.

*

Jeszcze troche, dasz rade ! Wyciagnij reke ! Kate postaraj sie ! Taak, juz to czujesz prawda ? Czujesz te skrzydelka ? Udalo sie ! Kolejny mecz Quidditcha wygrany dzieki tobie ! Już leci reszta druzyny by Ci pogratulowac ! I ten głos "KATE DALLAS ZŁAPAŁA ZNICZ ! GRYFFINDOR WYGRAŁ ! " W tym roku zdobedziemy Puchar Domow ! Jesteśmy na prowadzeniu !
Z tego jakże pięknego snu, wyrwał mnie czlowiek, ktory okazal sie Harrym.
-Mój znicz !-wymamrotałam głupio.-Ha..Harry...cholera, co Ty tu robisz ?
-Sorry Key , ze Cie obudzilem.-powiedzial.
-Nie ma sprawy ale wlasnie mialam wyslychiwac pochwal od samego Dumbledore'a...
-Co Ty? Śnisz o Hogwarcie ?
-Może-przetarłam oczy- o co chodzi?
Wpakował się do mojego łóżka.
-Miałem pogadac z Toba jutro ale watpie, ze bedzie okazja bo wracamy do domu a poza tym nie moge przez to spać.
Poprawiłam poduszke i spojrzałam na Hazze.
-Nie wiem czy Niall wspominał ale od jakiegoś czasu spotykam sie z pewna dziewczyna.
-Tak, mowil mi cos o tym.-przypomnialam sobie.
-Bardzo ja lubię ale mam pewien problem.
-Ty masz problem ?Nie żartuj.
-Kurde Kate. Wiem , ze z zreszta nie moge o tym pogadac bo wlasnie tak zareaguja, tylko Ty mi zostalas.
-Przepraszam, mow dalej. 
Zaczal opowiadac a moja reka powedrowala na jego loczki.Były takie miekkie az sie zdziwilam. Czułam się jak przy bracie, ktorego nigdy nie miałam.
-Zawsze gdy jestem przy niej...Nie jestem sobą. Nie potrafie powiedziec nic sensownego, zachowuje sie jak kompletny idiota. Ona patrzy na mnie i to mnie oniesmiela, wiesz...Jest jedna
z najpiekniejszych dziewczyn jakie widzialem. 
-Jak ona ma na imie ?-zapytałam. Harry połozył głowe na moich kolanach a ja dalej bawilam sie jego włosami.
-Claudia-poczułam jak sie wzdrygnął.
-Więc,Claudia.Jaka ona jest ?
Dostrzeglam, ze Harry zamknal oczy.-Jest szalona,strasznie szalona i chyba to lubie w niej najbardziej-usmiechnal sie - albo nie. Chyba to , że wydaje sie byc taka niesmiala a tak naprawde zrobilaby 
doslownie wszystko byle miec tylko troche frajdy z tego. Słucha mnie zawsze uwaznie..I jak palne coś glupiego to przymyka na to oko.
-Harry idioto, zakochałeś się.-podsumowałam na co on westchnął.-Tylko , ze nie rozumiem w czym problem .
-Key , czy Ty mnie słuchałaś ? Boje sie , ze nic z tego nie wyjdzie bo nie jestem soba przy niej.
-No to do cholery przełam sie. Jestes Harry Styles ! Masz miliony fanek, wystepujesz na zywo , udzielasz wywiadow a wstydzisz sie Claudi?
-Łatwiej powiedzieć.
-Dobra, rob dalej to co robisz a pomysli , ze jestes jakis ułomny.
-Ej..-oburzyl sie.
-Taka prawda, skoro nawet z nia nie porozmawiasz jak czlowiek z czlowiekiem.
-Dobra spróbuje.-powiedział.
-I to mi się podoba-ucieszylam się.
Nastala chwila, dluzsza chwila ciszy. Pomyslalam , ze zasnal ale pomylilam sie.
-Zobacz jak to jest-zaczal cicho. - Ty-podniosl głowe-jestes taka...taka...
-Taka?
-Taka ładna, mądra po prostu idealna -(zazdroszcze Niallowi) powiedzial pod nosem- a nie wstydzilbym sie zrobic przy Tobie niczego. Wytlumaczysz mi to ?
-Może dlatego, że nie jesteś we mnie zakochany ?
-Dlaczego tak uważasz ?-zapytał.
Spojrzałam na niego zdziwiona-Eee..bo tak jest ?
-Mylisz się.
-Harry co Ty wygadujesz ?
Zaśmiał się cicho-Key przecież ja Cię kocham.
-...
-Jak siostre ale kocham.-zauwazyl moja przestraszona twarz i zaczal sie smiac.-Żebyś widziala swoja mine.
-Ale Ty głupi jesteś. Moje serce to chyba na chwile stanelo.
-No przepraszam ale to było zabawne- spowrotem polozyl sie na moich kolanach.-Właśnie ! Na przykładzie Nialla. On nie miał z Toba takich problemów.
-Harry...On miał ze mną gorsze problemy ..
-Tak wiem ale nie mowy o tym. Pomyśl inaczej. Później jak juz zaczeliscie sie spotykac było dość gładko.
Oparlam sie o poduszke i zastanowilam .-Wiesz, po tym wszystkim bylismy juz dosc blisko wiec nie miał powodów by sie tak zachowywac. On starał sie i pokazywał, że
mu zależy nawet w najmniejszych gestach. Poza tym wiesz w jakiej bylam sytuacji gdy nasza znajomosc sie zaczęła. Wtedy bardziej skupil sie zeby mi pomoc, niz zeby mnie zdobyc czy cos.
To nie wygladalo tak jak powinno...randki i tak dalej, wiec mysle, ze przez to wszystko zaoszczedzilismy sobie tego, co przezywasz Ty.
Teraz jesteśmy razem, szczesliwi i mam nadzieje , ze na zawsze.
-Ja też....Key czy Ty żałujesz ?-zapytał.
-Czego mam żałować ?
-Że wasz zwiazek nie zaczal sie jak inne...Sama to powiedzialas, wiec zalujesz tego ?
-Nie Hazz, nie żałuje. Bo dzieki temu, więź między nami jest silniejsza.
-Powiedziałaś mu kiedyś to wszystko, co teraz powiedziałaś mi ?
-Nie muszę, uwierz mi , że on zdaje sobie z tego sprawe.
-Jesteście dla siebie stworzeni...Jeśli ktoś zaprzeczy nie recze za siebie.
To było ostatnie zdanie, ktore wypowiedział . Zaraz już spał.
Uśmiechnęłam się. Czuje to, Niall też...i wiem o tym.