Gdyby takie się pojawiło, lepiej żeby było :

wtorek, 26 lutego 2013

POWROT? :)

widze,ze statystyka na blogu wciaz rosnie...ten blog jest moim sukcesem,mysle ze moge to tak nazwac. Co wy na to abym na niego wrocila? Oczywiscie do tej samej historii. O czym chcielibyscie czytac? Czekam na komentarze a pozniej bede potrzebowala troche czasu na przenyslenia :) love ya,@ clooming

sobota, 23 lutego 2013

czwartek, 1 listopada 2012

EPILOG


3 LATA PÓŹNIEJ
Zostało miesiąc do mojego ślubu. Mojego i Nialla. Co na to fani ? O dziwo cieszą się, chociaż są też niestety tacy, którzy życzą mi śmierci. Nic takiego.
Jesteśmy młodzi, w oczach innym ludzi wygląda to mniej więcej tak :PEWNIE WPADLI.
Nie przejmujemy się tym, kochamy się z każdym dniem coraz bardziej. Slub przekladalismy kilka razy, w końcu Niall jest sławny. Rozumiem to, ciągle go wspieram, go i pozostałych. Wszyscy staliśmy się nierozłączni a teraz, gdy One Direction zrobiło sobie przerwe w koncertowaniu, mamy czas na sprawy prywatne. Kupiliśmy ogromny dom, można go nazwać nawet willą. Zamieszkamy w nim dziesiątką.
Jeśli bedziemy chcieli powiekszyć rodzine, znajdziemy sobie własne miejsce na świecie, ale zdecydowaliśmy ,że jeszcze nie teraz. Teraz czas na przyjaciół i przygody, mimo tego ,że zostaniemy połączeni na wieki. Ale zaraz,zaraz...jak to dziesiątką ?! A no właśnie tak. W zespole nie ma już singla. Kto by pomyslal, ze wytrzymamy ze sobą tyle czasu ? Liam jest z Carlą i tego napewno nie zakonczą, Payne to rozsądny człowiek, są dla siebie stworzeni. Claudia i Harry mają dziecko. Synka o imieni Max. Spokojnie, to tylko owczarek niemiecki. Nienormalne jest,zeby uwaząc go za dziecko ale czy oni kiedyś byli normalni ? No właśnie. Jessica i Zayn, co z nimi ?  Zerwali ze sobą...ale nie na długo. To było wiadomo, kochali się, kochają i beda kochać. Nigdy o sobie nie zapomną....oboje zrobili takie same tatuaze, taak, udalo sie Malikowi namowić ją. No i Louis...Jak pamietacie rozwijał swoje relacje z Anabell, a jak jest teraz ? Co się dzieje z naszym wiecznie młodym chłopczykiem ? Jest szczesliwy, dalej z tą samą dziewczyną. Nie wyobrażam sobie inaczej, ponieważ jesteśmy zwiazane ze sobą. Powiem wam w tajemnicy, że Tommo chce oświadczyć się Anabell. A to niespodzianka, prawda ? Ciagle przesiaduje z nami, szuka otuchy, boi się chłopak. Trafił znakomicie, Anabell nie widzi świata poza nim, więc tak jak w naszym przypadku misja zakonczy sie powodzeniem. Wszyscy życzymy im powodzenia.

Ale wracając, dziesiatka idiotow w jednym miejscu...Wyniknie z tego jakieś reality show.
Może teraz troche o zespole ?
Chłopcy wydali trzy płyty plus krążek z piosenkami świątecznymi. To my ich do tego namowilysmy. Wszystkie okazaly sie ogromnym sukcesem. Byli na czterech trasach, w tym na trzech goscilam ja, a na jednej wszyscy. Była zabawa. Aktualnie nie ma miejsca na świecie, gdzie ludzie o nich nie słyszeli. Zespol ciagle sie rozwija i nie wiem co musialoby sie stac, aby przestal istniec. Nawet jesli kiedys to sie stanie i tak zostaniemy przyjaciolmi.

Teraz o takiej jednej sprawie...Dzień po tym jak Niall mi się oświadczył, matka wyjechała. Wyprowadziła się do stanów razem z Joshem. Nie pozegnala sie ze mna, może było to dla niej za ciężkie ? Albo po prostu nigdy tak naprawde na mnie jej nie zalezało...Nie wiem i sie nie dowiem, nie mamy ze sobą kontaktu, rozmawiam jedynie z Joshem. Po jej wyprowadzce wróciłam do domu gdzie mieszkaliśmy jeszcze za życia Taty. Znalazłam pamiętnik ten, ktory dostalam w dniu osiemnastych urodzin. Na ostatniej stronie tata pisał o swojej chorobie, napisał, że mam nie wracać do przeszłości, abym żyła chwilą i była szczęśliwa a on zawsze bedzie się mną opiekował. Wtedy zaakceptowałam fakt, że jego już nie ma i nie będzie. Nie zapomniałam i dalej tęsknie ale pogodziłam się z tym. Mieszkałam tam dwa lata razem z Niallem ale gdy pozostali zaczeli wprowadzać się (nawet bez naszej zgody) do wolnych pomieszczen, podjelismy decyzje o wspolnym mieszkaniu. Tak więc oba domy sprzedałam bez jakiejkolwiek zgody matki.

Teraz jestem najszczesliwszym czlowiekiem na Ziemi. Przeszlam duzo, wzmocniło mnie to.  Pozostało mi  czekac na dalszą część w Scenariuszu Mojego Życia.

____
Tak wiec konczy sie moja przygoda z Life Scenario. Ciezko mi zegnac sie z nim i z Wami ale coz...To bylo naprawde wspaniale przezycie. Zalozylam bloga nie majac pojecia,ze tyle osob bedzie go czytac. Wiem,ze czasem zawalilam i przepraszam ale tez dziekuje tym,co wytrwali z Kate,Niallem,Jessica i reszta do konca. KOCHAM WAS <3

__
Nie zapominajcie,ze prowadze drugiego bloga : www.only-when-you-are-lonely.blogspot.com :) zapraszam <3

sobota, 27 października 2012

31.Historia,ktora sie konczy ale nadal trwa...


On the days I can't see your eyes
I don't even want to open mi
On the days I can't see your smile
Well I'd rather sit and wait the while
For the days I know you'll be near
'Cause a day without you just isn't fair
See the days I can hear your voice
I'm left without a choice

Miłość nie znika z dnia na dzień.
Równo złożyłam kartke i wrzuciłam ją do pudełka, ktore wyciagnelam spod łożka. Założyłam na siebie bluze i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Poczułam na ciele zimne krople deszczu, naciagnelam kaptur i puscilam sie biegiem przed siebie. Jako iż przez deszcz nic nie widziałam, po chwili na kogoś wpadłam.
-Kate, co jest ?-to był Harry.
-Pokłociłam się z mama i...-westchnelam- Przepraszam ale teraz musze coś zrobić.
-Jest w studio.-powiedzial jakby czytajac mi w myslach. Poslalam mu usmiech i zniknelam.
Nie zwracalam na nic uwagi, pewnie pobilam jakis rekord predkosci. Cala zdyszana i mokra dotarlam pod studio. Było ciemno, weszłam do srodka. Zaczelam go szukac...i znalazlam. Siedzial w prawie calkowitej ciemnosci z gitarą.
-Niall -szepnelam. Szybko odwrocil sie w moja strone. Zauwazylam łze na jego policzku ale szybko ją wytarł.
-Kate...-odłożył instrument i wstał.-Co Ty tu robisz ?-zapytał.
-Nial, ja chciałam...Przeprosić.-powiedziałam cicho a on sie rozesmial.
-Nie masz za co mnie przepraszać.-podszedł do mnie i przytulił.-To wszystko nie miało najmniejszego sensu.
-Zachowaliśmy się jak dzieciaki, nie robmy tego więcej. Nie kłóćmy się.-mowilam przez łzy.
-Jesteś dla mnie wszystkim. Nie wyobrazam sobie zycia bez Ciebie Kate.-spojrzał mi w oczy i pocałował. Gdy poczułam jego usta rozpłynęłam się. Tego mi brakowało przez te dni. Nie chce go stracić.
-Maliny.-wyszeptal.

'Cause I get weak in my knees
Fall head over heels baby
And every other cheesy cliche
Yes,I'm swept off my feet
Oh,my heart skips a beat
But there's really only one thing to say

-Kocham Cie-powiedzial wyraźnie-i nigdy nie przestane.
Scisnelam jego dloń, poczułam ulge. Moje serce waliło jak oszalałe-Ja Ciebie też- to z miłości.

God damn you're beautiful to me
You're everything, yeah that's beautiful, Yes to me. *
*
Otworzyłam zmęczone oczy.- Sen ? To wszystko to był sen?-wymamrotałam. Poczułam czyjeś wargi na swoich.
-Zaden sen-uslyszalam głos Nialla.
-Jak dobrze.-podnioslam glowe. Leżeliśmy na kanapie przed telewizorem. -Ktora godzina ?
-Jest dziesiąta !-krzyknal Louis z kuchni.
-Wieczorem ?-zapytalam.
-Rano-powiedzial Zayn siedzacy na fotelu, patrzac na mnie dziwnie.
-Nie wrocilam na noc do domu ?-teraz wszyscy przylaczyli sie do mulata.-Musze leciec.
-Odwioze Cie.-Harry zlapal kluczyki i wlozyl buty. Blondyn nie mial zachwyconej miny.
-Do zobaczenia-powiedzialam do niego i pocalowalam na pozegnanie-PA !-krzyknelam na wyjsciu do pozostalych. Szybko wsiadlam do auta.-Matka mnie zabije.
-Spokojnie-loczek probowal mnie uspokoic.-Tylko nie dostac szlabanu. Ani nie rob planow na wieczor.-dorzucil.
-A bo co?-zapytalam zdezorientowana.
-Zobaczysz-usmiechnal sie do siebie i ruszyl.
*
Odrazu poszlam do swojego pokoju. Moze nie zauwazyla, ze mnie nie ma ? Kilka godzin pozniej zwolala mnie na obiad, i tyle. Nic nie mowila, dziwne jak na nią.
-Jak w szkole?-zapytal Josh.
-Od kiedy zostales dyrektorem nie za dobrze.
-Nie martw sie, niedlugo wracam do siebie.
Mama wstala od stolu. Czyzby sie poklocili ?
-Co jest ?-chcialam sie dowiedziec.
-Moze Caroline powiesz jej ?
W tym samym momencie zadzwonil moj telefon.
-Przepraszam-rzucilam i wyszlam z kuchni.
-Slucham-powiedzialam do glosnika.
-Co powiesz na kolacje ?-to Niall. Jego głos dziwnie drżał.
-Wszystko w porzadku ?
-Tak. Przyjade o siodmej, moze byc?
-Pewnie.
-Do zobaczenia.
-Pa-rozlaczylam sie. Przynajmniej nie bede przejmowac sie ich problemem. Siodma...mam cztery godziny, trzeba cos ze soba zrobic.
Wzielam dluga goraca kapiel, nastepnie wysuszylam wlosy i podkrecilam. Siegnelam do szafy, wyjelam sukienke, ktora dostalam od dziewczyn na urodziny.
Na chwile przenioslam sie w czasie do tego dnia .Prawdopodobnie najlepszy dzien w moim zyciu.
Ubralam sie, zrobilam delikatny makijaz i bylam gotowa, co prawda mialam jeszcze godzine ale cóż...
-Wybierasz się gdzieś ?-do pokoju weszła mama.
-Niall zaprosil mnie na kolacje.
-W takim razie porozmawiamy później. -chciala wyjsc ale odwrocila sie na chwile-Slicznie wygladasz-powiedziala i tym razem wyszla.
Przedzwonilam do kazdej z dziewczyn, umowilysmy sie na jutro do kina. Nawet dostalam sms od Justina, z zapytaniem jak się czuje.
Uslyszalam dzwonek do drzwi. Wybila siodma. Zalozylam szpilki i zeszlam na dół. Niall stal w drzwiach w garniaku. Na moj widok usmiechnal sie.
-Wychodze-krzyknelam.
-Jestes piekna-podarowal mi cudna róże i pocalowal.
-Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka.
Pol godziny pozniej siedzielismy juz w pieknym miejscu.
Na stole stala jedna duza swieczka, wokol zawieszone byly lampki i lampiony. Kawalek dalej bylo oczko wodne, ktore swiecilo sie na fioletowo. Jakby dopelnieniem tego wszystkiego byla pelnia ksiezyca, ktora bylo widac idealnie. Zastanawialo mnie, dlaczego nie bylo tu ludzi.
-Jestesmy tu sami ?
-Tak.
To bylo jedyne slowo, ktore wypowiedzial w ciagu calego wieczoru. Mialam ochote wyjsc, dlaczego tak sie zachowywal ?
Dochodzila juz dziewiata a mi bylo glupio. Kelner przyniosl kolejna butelke wina.
-Niall, o co chodzi ?
Wypil zawartosc swojego kieliszka i zaczal mowic.
-Przepraszam ,ze sie tak zachowuje ale...nie chce nic zepsuc.
-Co mozesz zepsuc ?
Przysunal sie do mnie i zlapal za reke.
-Kate...Przez te dni...Te, gdy bylem tak daleko od Ciebie, ja zrozumialem cos.  Wiem, już teraz wiem, że nie chce żyć bez Ciebie. Zawsze gdy rano wstaje, mysle tylko o tym kiedy Cie zobacze, na kazdym koncercie łudze sie, ze zobacze Cię gdzieś w tłumie, każda piosenka ,ktora napisalem jest dla Ciebie, a gdy spiewam, wszystko dedykuje Tobie. To nie jest zauroczenie, zadna szczeniacka miłość. To jest zaawansowane uczucie, ktorym darzy sie tylko jedną osobe. Jesteś nią Ty. Jestem pewien,ze nigdy nie pokocham zadnej dziewczyny tak jak Ciebie, chyba że...naszą córke.-łzy zaczely splywac po moich policzkach, odebralo mi mowe a serce chyba przestało bić. Wiedziałam co się zaraz wydarzy . Nie pomylilam się, Niall odsunal krzeslo, ukleknal przede mną, z kieszeni wyjął małe czarne pudełeczko. Drżącymi rękami je otworzył.
-Kate Dallas, kocham Cię i jestem pewien, że chcę spędzić z Tobą resztę życia. Wyjdziesz za mnie ?-spojrzał na mnie zaszklonymi oczami, pełne były obawy, może nawet strachu ale też miłości.
Nie mogłam wydusić słowa, tego jednego , które miałam na języku. Blondyn dalej kleczal z sekundy na sekunde coraz to bardziej zdenerwowany.
-T-tak..-wymamrotałam.
-Co ?-zapytal.
-Tak Niall, powiedziałam TAK .-rozpłakałam się jak małe dziecko.
-Nie wierze...-wsunal mi pierscionek na palec, wstał podniosł mnie i zakrecił. Czulam sie jak krolewna, w tych wszystkich bajkach. One zawsze spotykaja swojego jedynego i żyją z nim długo i szczesliwie. Nie lubilam tych bajek ale teraz wiem, ze to sie zdarza.Krzyki wyrwaly mnie z tego świata, przestraszeni stracilismy rownowage i wyladowalismy w...oczku wodym.
Odgarnelam Horanowi mokre wlosy z czoła i namietnie pocalowałam. Nie mogło być lepiej.
-Czyli powiedziala tak-uslyszalam Harrego.
-Albo nie, i rzucila sie do wody.-dopowiedział Zayn.
-Albo to on rzucil sie do wody, a ona chciala go ratowac.-tym razem Louis.
-Idioci ! Zgodzila się !-to była Jessica.
Oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem.
-Skad oni sie tu wzieli ?-zapytal Niall. Harry,Liam,Louis,Zayn,Jessica,Claudia,Carla i Anabell. WSZYSCY stali i przygladali sie nam.
-No, gratulacje !-krzyknal Liam i wystrzelil w nas szampanem.- I tak jestescie mokrzy.
Całe towarzystwo zaczelo nam gratulowac a ja nie bylam pewna, czy to wszystko dzieje się naprawde. Niall oswiadczyl mi się...Kiedyś bedziemy miec dzieci, wspolny dom, pozniej wnukow. Razem bedziemy przezywac rozne kryzysy ale tez sukcesy. Razem bedziemy tego doświadczać, razem się zestarzejemy i RAZEM bedziemy do konca naszych dni.
Ale to kiedyś a teraz... LIVE WHILE WE'RE YOUNG !

_______
Naprawde nameczylam sie,zeby dodac ten ...OSTATNI rozdzial. Nie mam pojecia jak to wyglada,mam tylko nadzieje ,ze jestescie w stanie przeczytac.
Przepraszam,mialam zastoj,brak czasu i brak internetu...KONIEC taaak,kiedys to musialo nadejsc,zrozumcie. Mysle,ze jest zadowalajacy. Dodam jeszcze epilog :) love ya !

piątek, 24 sierpnia 2012

30. I Need Love


Kompletnie odechciało mi się tej imprezy. Anabell namawiała mnie, mówiła , że muszę się
odciągnąć od myśli o Niallu. Oni wszyscy myślą, że to jest takie łatwe ale cholera jasna-nie
jest.  Gdy dziewczyny miały już wychodzić zgodziłam się, żeby nie siedzieć sama.
Zauważyłam wyraźne zadowolenie na ich twarzach. W drodze one rozmawiały i śmiały
się a ja szłam cicho.Spojrzałam na wyświetlacz komórki, było przed 19. Westchnęłam i
rozejrzałam się dookoła. Słońce już zachodziło , zrobiło się chłodno. Dostałam gęsiej skórki,
co gorsze byłam w krótkim rękawku a nie miałam żadnej bluzy.
-Kate !-usłyszałam głos Claudii.
-Co jest ?-zapytałam zdezorientowana.
-Wchodzisz czy zostajesz ?
Bez słowa weszłam za nimi do domu Justina. Odrazu podszedł do nas i zaczął witać.
-Czujcie się jak u siebie, wiekszosc towarzystwa jest na zewnatrz przy ognisku.
-Dzięki-powiedziałam cicho a on odszedł.
-To co robimy ? -zapytała Carla
-Ja to bym ostroło popiła.-odpowiedziała Anabell.
-Mi pasuje-ruszyłam w strone stolika i z alkoholem. Bez zastanowienia chwycilam szklanke
i cala jej zawartosc wlalam sobie do ust, tak samo z druga i trzecia. Gdy humor mi sie
poprawil, wyszłam na zewnatrz pogadać troche ze starymi kumplami, kompletnie
zapominajac o dziewczynach.

~NIALL~

Nie wysiedze tyle czasu w samolocie, nie ma bata. Chce już być przy Kate, chce ją
przeprosić i chce,zeby mi wybaczyla. Winilem za to wszystkich, tylko nie siebie, teraz
wiem, ze to wylacznie moja wina.
-Bedzie dobrze-powiedział Liam widzac moja zamyśloną mine.
-Mam taką nadzieje.-odparłem.
-Myslisz,ze Kate nie teskni za Toba ? Napewno sie ucieszy -wychrypial Zayn, ktory
wczesniej udawal, ze spi. Pokiwałem głową i probowalem zajac sie czyms, byle ten lot
minal jak najszybciej.
 *
Co za ulga odetchnąć świeżym powietrzem i wyprostować kości. Najchetniej pobieglbym
teraz prosto do jej domu ale jest 4 nad ranem. No nic, troche odpoczne a nastepnie
zobacze co dalej.
-Niall! Idziesz czy nie ?-Harry krzyczal do mnie z auta.
-Tak juz , sorry zamyslilem sie.
-Wyluzuj troche-Lou usmiechnal sie do mnie, odwzajemnilem gest i wsiadlem do auta.

* * *
Obudzilam sie ze strasznym bólem głowy. Spojrzałam na moją komórke, 6:47 i dwie
wiadomosci. Od Carli i Jess, beda u mnie za godzine. Zaciekawilo mnie dlaczego maja
zamiar przyjsc do mnie o 8 rano ale po chwili przypomnialam sobie, ze dzis pierwszy dzien
szkoly. No coz, trzeba żyć. Wstałam i z trudem zeszłam do kuchni po tabletke
przeciwbólową.
-Nie truj sie-uslyszalam glos i az podskoczylam.
-Moja sprawa co robie, jesli jeszcze pamietasz, jestem pełnoletnia.-odpowiedziałam matce i
otworzyłam lodówke z zamiarem zrobienia jakiegoś śniadania. Na widok jedzenia poczułam
się gorzej, więc zrezygnowałam. Nalałam kawy do kubka i usiadłam przy stole.
-Gdzie jest Josh?-powiedziałam zanim zdazylam ugryzc sie w jezyk.
-Pojechał do szkoły.-odpowiedziała krótko z nadzieja,ze bede pytac dalej.
-Mhm-mruknelam.
-Dostal posade dyrektora w twojej szkole, dlatego wrocilismy.
-Co?! Specjalnie to zrobilas ?-krzyknelam do niej.
-O czym Ty mowisz ?-zdziwila sie.
-Zrobiliscie to, zebys mogla mnie kontrolowac ! -trzasnelam kubkiem i wyszlam z kuchni. Wrocilam do pokoju, wzielam szybki prysznic. Ubralam na siebie jasne jeansy i ciemna
koszulke, wrzucilam do torby pare zeszytow, dlugopis , wlozylam trampki i wyszlam z
domu. Przywitaly mnie promienie sloneczne, mimowolnie na mojej twarzy pojawil sie
usmiech. Napisalam do Jess, ze do szkoly pojde pieszo, wlozylam sluchawki i ruszylam.
Nie ogladalam sie, jednak po chwili cos przyciagnelo moj wzrok a mianowicie brak
czarnego auta Hazzy, zaparkowanego przy chodniku. Zdziwilam sie, przeciez oni są w
USA , a kto procz niego mialby jezdzic jego autem ? Było 20 po siodmej. Skrecilam w prawo
na szeroka sciezke prowadzaca do drzwi Stylesa. Zapukalam ale nikt nie otworzyl.
Odwrocilam sie na piecie i wpadłam na kogoś.
-Harry !-rzuciłam mu się na szyje.
-Czesc Kate-powiedzial wesolo i pocalowal mnie w policzek.
-Ale co Ty tu robisz ! Przeciez...
-Odwolali nam kilka koncertow i jestesmy wczesniej.-usmiechnal sie szeroko.
-Tak sie ciesze-przytulilam go kolejny raz.
-Reszta tez jest tutaj, zobacz właśnie idą.
Przekrecilam glowe i ujrzalam rozesmianego Zayna, Liama, Louisa i...Nialla.
-Przepraszam, spoznie sie do szkoly. Do zobaczenia Harry- poprawilam torbe na ramieniu i
minelam ich posylajac sztuczny usmiech.
-Kate! -zdazyl chwycic mnie za nadgarstek.- Co jest ?
-Nic- sklamalam- po prostu zaraz zaczynam lekcje.
-Masz pol godziny, odwioze Cie.-zaproponowal.
-Nie czuje sie najlepiej,wolalabym zrobic sobie spacer . Dziekuje za checi.
-Jestes pewna?
-Tak, spotkamy sie po poludniu.
-Trzymam Cie za slowo. Pa.-puscil moja reke.
Odetchnelam z ulga, wlaczylam muzyke i poszlam.
Do szkoły doszłam dziesiec minut przed dzwonkiem. Jess,Claudia,Annabel i Carla siedzialy
razem na schodach.
-Wszystkie po szkole idziecie do mnie, musze Wam cos pokazac !-juz na wstepie oznajmila
Carla.
-Przepraszam, nie moge. Umowilam się z Harrym.
-Harrym?-zapytala Claudia.
-No z Harrym.
-Przeciez...-zaczela.
-A no wlasnie ! Wiecie, ze chlopcy wrocili dzis rano ?spotkalam ich po drodze.
-No to jeszcze lepiej ! Oni tez przyjda !-ucieszyla sie Carla.
-To dzwon do nich.-powiedzialam i w tym samym momencie zadzwonil dzwonek.
Powolo ruszylysmy do klasy. Jako pierwsza lekcja matematyki. Siadlam na samym koncu w
jednej lawce z Jessica. Po chwili wszedl nauczyciel, pan Bones. Czterdziestolatek, dość
wysoki, odrazu zaczal sprawdzac obecnosc, gdy to skonczyl rozdal nam kartki.
-Co to jest ?-zapytałam spogladając na wypisane na niej słowa.
-Sprawdze co pamiętacie a czego nie. -odpowiedział nauczyciel-Zapewne wakacje nie
wyszły wam na dobre, a zwlaszcza tobie, Kate.
-Że niby dlaczego ?-zdenerwowałam się. Bones usiadl na krześle i spojrzał na mnie
zdziwiony.
-Jak to dlaczego ? Ostatnio dość głośno jest o Tobie. Zapusciłaś się , a wszystko przez złe
towarzystwo.
Cała klasa siedziała cicho przysłuchując się naszej wymianie zdań.
-Towarzystwo ?-wstałam z miejsca- Skąd pan wie, jacy są ludzie z ktorymi przebywam?
-Kate, daj spokoj-szepnela Jess ciagnac mnie za ramie. Nie zwrocilam na nia uwagi.
-To są gwiazdy, nic dobrego z tego nie wynika-skomentowal.
-Nadal nie rozumiem-pokrecil glowa- Niech pan nie wtyka swojego dlugiego nochala w
sprawy innych ludzi.Gówno pana obchodzi co ja robie i z kim!
-Dallas !-krzyknal.-Nie rozmawiasz z kolega !
Prychnelam, chwycilam torbe i ruszylam w strone wyjscia.
-Wroc tutaj !-zawolał za mną Bones.
-Wal się człowieku.-wyszlam z klasy trzaskajac drzwiami.
Przyspieszyłam kroku, prawie biegłam. Chciałam jak najszybciej opuścić szkołe. Z całej siły
kopnęłam kubeł na śmieci, stojacy przy schodach. Troche mi ulżyło. Wyleciałam z budynku
jak strzała, prosto w czyjeś ramiona.
-Ej,ej dziewczyno, gdzie Ci się tak spieszy ? -to był Justin. Uwaznie mi się przyjzał.-Co się
stało ?
Nie miałam siły mu odpowiedzieć, bałam się , że zaczne płakać.
-Odwiezc Cię do domu ?-kiwnęłam głową.-Chodź-pociagnal mnie w strone auta.
Otworzyl mi drzwi a nastepnie sam wsiadl.  Odjechalismy z piskiem opon. Nie odzywalismy
sie przez cala droge.
-Prosze,zebierz mnie stąd...-jeknelam gdy zobaczylam auto matki pod domem.
-Dobra,jedziemy do mnie.-tym razem droga zajela troche wiecej czasu. Moj telefon dzwonil
dwa razy.
-Nie odbierzesz?-zapytał Justin.
-Nie ma takiej potrzeby.
-Okey, jesteśmy.
Weszlismy do domu, był pusty. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, zrobił dwie herbaty.
-Nie musisz wracać do szkoły ?
-Przeciez nie zostawie Cie tu samej, jeszcze mi cos ukradniesz.
Cicho się zaśmiałam i upiłam łyk z mojego kubka.
-Jak tam po wczorajszym ?- zagadnal po chwili.
-Strasznie chce mi sie spac, na dodatek moja głowa pęka.
-Jeśli chcesz, możesz się przespać. Przyniose Ci jakieś proszki-zaoferowal.
-Nie,nie, już brałam tabletke. Nie chce się truć.-westchnelam.-Ale co do spania, to bardzo
chetnie.-rozlozylam sie na jego lozku, bylo bardzo wygodne.
-W takim razie, ja pojde ogarnac salon. Spij dobrze.
Chcialam mu podziekowac ale wyszedl z tego tylko jakis jęk, poniewaz oczy szybko mi sie
zamknely i zaczelam zasypiac.
*
Z trudem otworzylam oczy, z poczatku troche sie wystraszylam ale po chwili wszystko
sobie przypomniałam. Wstałam z łóżka i na stoliku dostrzeglam jakas kartke.

"Jestem w szkole, mamy mecz-wypadło mi to z głowy. Pod wieczór wpadne po klucze, 
Justin"

Zrobiło mi się ciepło na sercu, że mnie nie obudził. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 14.
Zabrałam wszystkie swoje rzeczy, zascielilam lozko i wyszlam. Dokladnie zamknelam
drzwi i spacerkiem ruszylam w strone szkoły.
Akurat trafiłam, mecz właśnie się skończył.
-WYYYYGRALIŚMY ! -ujrzałam krzyczącego Justina.
-Gratuluje !-z radości podnióśł mnie i zakręcił.
-Co tu robisz?
-Pomyslalam, ze sama przyniose Ci klucze .Nie dosc, ze zrzucilam Ci sie na glowe, to
jeszcze mialbys po nie przyjezdzac ?
-Żaden problem .-usmiechnal sie szeroko.-Kate, co robisz wieczorem ?
-Carla chciala zebym przyszla, niestety cos czuje ,ze przez najblizszy tydzien nigdzie nie
wyjde.
-Oh, szkoda. Daj znac, czy wszystko w porzadku.
-Pewnie,ze dam. A teraz juz bede wracala, matka pewnie czeka a mnie zapewne czeka
awantura. A, no i dziekuje.
-Juz mowilem, zaden problem. Do zobaczenia !-pobiegl w strone szatni, zeby sie przebrac.
Mialam o wiele lepszy humor, do czasu...do czasu az nie zobaczylam matki z Bones'em i
Joshem-dyrektorem, stojacych przy wejsciu.
-Cholera-mruknelam. Zauwazyli mnie. Postanowilam poczekac na nia. Po dziesieciu
minutach dotarla do mnie.
-Wsiadaj do auta.
Wykonalam jej polecenia. Nie spojrzala na mnie ani nic nie powiedziala, poki nie weszlysmy
do mieszkania.
-Mam dosc. Staram sie, naprawde staram, zeby bylo jak dawniej ale ty masz to w dupie.
Nie wiem, moze masz jakies problemy ze sobą. -rzucila klucze na stol- Ostatnio dzialo
sie...duzo. Zastanawiam sie, czy nie powinnas spotykac sie z jakims specjalista.
-CO ?! Sugerujesz, ze jestem nienormalna ?! -zlapalam sie za dalej bolaca glowe.- Mam
pomysl, moze w koncu zaczelabys interesowac sie mna, gdybys byla PRAWDZIWA
MATKĄ to wielu problemow by nie bylo. Ty mowisz ,ze masz dosc ? Nie ! To ja mam dość !
Chcialabym mieć kogos, kto by mnie wspieral, pomagal, kto poświęcałby mi troche czasu,
uwagi i serca.  Nigdy nie bylas taka osoba ale kiedyś, chociaż miałam ojca, wiec tego nie
zauwazalam ale teraz gdy go nie ma...Widze jaka jestes okropna. I nie, NIE potrzebuje
psychologa,  tylko....miłóści.-zrzucilam wazon i wbieglam po schodach na gore, do mojego
pokoju. Padlam na lozko i zaczelam krzyczec w poduszke. Nikt mnie nie rozumial, nikt nie
wiedzial co naprawde czuje, nawet moje 'przyjaciolki', ktore teraz mają mnie gdzieś. Mialam
wrazenie, ze tylko dwom osobom na mnie zalezy a mianowicie Harremu i Justinowi. Justin
zawsze był ze mna, tylko przez to , co sie dzialo nasze kontakty sie urwaly. Ciesze sie, ze
nie ma mi tego za zle i dalej moge na niego liczyc. Ale najpierw Harry. Poszukalam telefonu i
naspisalam do niego sms'a, nie mialam sily mowic.

'Proszę, przyjdź do mnie'

Po minucie otrzymałam odpowiedź:

'Jestem z Claudią, postaram się być jak najszybciej'

Zaczelam szybciej oddychac. Nie moge czekac !  Z nerwow cisnelam komórką w ściane, a
ta rozpadła się. Przez załzawione oczy dostrzegłam na poduszce koperte, ktorej
wczesniej nie zauwazyłam. Odruchowo odwrocilam sie i wzrokiem przeszukalam caly
pokoj. Pusto. Usiadłam na łóżku i chwyciłam ją. Nie było nic napisane. Rozerwałam papier,
w środku był list. Przetarłam oczy i zaczęłam czytać.

'Wiem,ze zapewne bedziesz mnie teraz unikać. Zdecydowałem się,żeby napisać do Ciebie 
kilka słów. Proszę, przeczytaj to do końca, a następnie zrób co uważasz.Zachowałam się jak dziecko, teraz doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Okazałem brak zaufania do Ciebie, i do mojego najlepszego przyjaciela. Jestem idiotą, jak mogłem myśleć, 
że dwie najbliższe mi osoby, mogłyby zrobić coś takiego ? Doskonale wiem, że właśnie to 
boli Cię najbardziej,to że Ci nie zaufałem . Ja zawiniłem, jestem tego świadomy. Gdy 
wyjechaliśmy koncertować, nie byłem sobą. Cały czas siedziałem w kącie, do nikogo się 
nie odzywałem. To wszystko dlatego,że tęskniłem, nie mogłem bez Ciebie wytrzymać ale 
wiedziałem,że Ty nie chcesz mnie widzieć ani słyszeć. Nie miałem pojęcia jak to załatwić. 
Harry, on mi wszystko wytłumaczył i wtedy zrozumiałem jaki błąd popełniłem,zrozumiałem , 
że nie chcę Cię stracić, ponieważ jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. 
Przepraszam Kate, przepraszam za to i za wszystko co zrobiłem kiedyś źle. Kocham Cię i 
nigdy nie przestane i jestem pewien, że Ty też. Bo przecież miłość nie znika z dnia na dzień.
Na zawsze Twój, Niall'
______________________________________


przeeeeeeepraszam ! ale ...wakacje, nie chcialo mi sie kompletnie nic. musze przyznac, ze to chyba moje najgorsze wakacje. teraz jestem w stresie, ide do liceum, boje sie cholernie eh.
Mam nadzieje,ze ktos tu jeszcze zostal. To co, tak na powrot, dacie kilka komentarzy ? loveee ya ! <3

środa, 20 czerwca 2012

29. Z górki ?


Stałam w drzwiach nie ruszając się.
-Co Ty tu robisz?-powiedziałam cicho ale wyraźnie.
-Nie cieszysz się ?
-A dlaczego miałabym ?
Cała zaczelam sie trzasc. Mialam ochote przytulic ją, ale nie...Jej słowa wciąż mnie bolały.
-Nie rozumiem.-zrobila glupia mine. Spojrzalam na nia jak na wariatke.
-Nie ? -prychnelam- Taka byłaś nawalona, że nie pamietasz?
Zamurowalo ją. Nie wiedziala co powiedzieć.
-Kate...Jak ty sie do mnie odzywasz ?
-Myslalas,ze rzuce sie na ciebie? Ze bede zadowolona, ze wrocilas ? Po tym jak...jak stwierdzilas,że jestem najgorszym co Cie w zyciu spotkalo ?  Ze tylko cierpisz przeze mnie ? Po tym jak chcialas,
zebym znow sprobowala ze soba skonczyc ale tym razem ze skutkiem ?-chcialam plakac ale nie mialam juz czym.
-Ja naprawde...Kate, przepraszam.-wydusila z siebie.
-Przepraszasz? TY PRZEPRASZASZ ?! Nie masz pojecia jak sie czulam ! Moja wlasna matka , chciala mojej smierci ! Jak moglas cos takiego powiedziec ?
Nie odzywała się. Zatrzasnelam drzwi i osunelam sie na podloge.                                          
Co ja mam robić. Dlaczego wszystko znow sie tak komplikuje ?  Może ktoś rzucił na mnie klątwe ?  A już było idealnie, eh...przecież to nie bajka.
Otworzyłam oczy, leżałam skulona pod drzwiami. Musiałam zasnąć,nie spałam od kilku dni. Wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do okna. Było ciemno a zza chmur probował wydostać się jasny księżyc. 
Spojrzałam na zegarek wiszący nad biurkiem. Pokazywał trzecią w nocy. No nieźle. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Starałam się robić to bardzo cicho. Usłyszałam kroki, schowałam się za drzwiami. 
Wychyliłam trochę głowe i ujrzałam Josha. Wychodzi na to, że wrócił z matką. Spoko. Gdy już zniknął z pola widzenia, poszłam do kuchni. Zdziwiłam się sama sobie ale miałam ochote coś zjeść. 
Wyciagnelam bulke z szafki i siadlam przy stole. Pochlonelam ja w kilka sekund, wzielam butelke wody mineralnej i po prostu wrocilam do pokoju. Mialam jakies cztery godziny, rozpoczecie na ósmą. 
Ustawiłam budzik i...padłam na łóżko.


JESSICA

Jest siodma. O rany, nie pamietam kiedy wstalam ostatnio o tej godzinie. Przydalby sie jeszcze jeden miesiac wakacji. Ciekawe czy Kate juz sie obudziła. Wpadne po nia jakies pietnascie minut przed.
Wczoraj gdy wrocila Caroline z Joshem , juz jej nie widzialam. Nie wychodzila z pokoju. Mam nadzieje, ze sie trzyma.
Do polnocy rozmawialam z Zaynem na skypie. Jest cos , co mnie cholernie ucieszylo. Mieli jakas afere i wreszcie Horan idiota, zrozumial co tak naprawde sie stalo. To wszystko bylo bez sensu, chociaz nie
jestem pewna co zrobi Kate w tej sytuacji. Bo przeciez Niall jej nie zaufal, a to jest najwazniejsze. Dobra, bedzie dobrze i tego sie trzymam. Wracajac...chlopcom odwolali mase koncertow i jak wszystko 
dobrze pojdzie, to za piec dni beda spowrotem. Ciesze sie jak nie wiem, ale nie powiem nic Kate. Niech to bedzie niespodzianka. 
Telefon. O wilku mowa.
-Kate ? Jestes juz gotowa ?-zapytalam.
-Czesc, dobrze a u Ciebie ? -uslyszalam w sluchawce.
-Ohh, witaj, jak sie czujesz ?
-Juz wiesz. Bede za pol godziny, pasuje ?
-Pewnie. Czekam.-rozlaczylam sie.
Spojrzalam na siebie. Nie, nie pasuje. Jestem w piżamie, bez śniadania i ogolem nieogarnieta. Zerwalam sie, wzielam szybki prysznic, ubralam czarne rurki, białą koszule, buty na obcasie i zrobilam delikatny
makijaż. Przejzalam sie w lustrze. No, niezle Jess.
Zlecialam na dol, wypilam herbate i w tym samym momencie zadzwonil dzwonek. Co jak co ale punktualna jest. Otworzylam drzwi. Wow. Kate miala na sobie czarna sukienke, i byla...usmiechnieta ?
-Co Ci ?-zapytałam.
-Nic, co ma mi być ?  Wyspałam się,najadłam, czuje sie znakomicie. Tyle.-przytulilam ją z calej sily. Wreszcie.
Wsiadlam do auta , ona zrobila to samo.
-Musze wreszcie zdobyc prawko-mruknela a ja sie zasmialam.
-Na co czekasz ?-wystawila mi jezyk i ruszylysmy. Wlaczylam radio na maksa, leciala jakas piosenka Ne-Yo, ktora Kate odrazu zaczela spiewac. Tuz po niej, w glosnikach uslyszalysmy One Thing.
Odwrocilam sie do Kate z przepraszajacym wyrazem twarzy.
-W porzadku-powiedziala z usmiechem ale i tak widzialam, ze cos sie w niej poruszylo. Nie wylaczylam ale przyciszylam muzyke.
-Kate?
-Nie pytaj.-powiedziala czytajac mi w myslach.
-Kochasz Nialla ?
-Prosilam...
-Kochasz?-powtorzylam.
-Nie, nie kocham , wiesz. Uczucie nie znika od tak w kilka minut. Boli mnie to, ze mi nie zaufal ale mimo tego, chce zeby wrocil. Staram sie funkcjonowac bez niego, bez jego obecnosci, głosu, dotyku,
czułosci ale to jest trudne. Najszczesliwsza bylam przy nim.
-usmiechnelam sie w duchu. Teraz juz wiedzialam, ze wszystko bedzie dobrze.

***
Matka znow miala mnie gdzieś, od samego rana. Wale na to.
Do szkoly dotarlysmy dziesiec minut przed osmą. Pierwszy raz od dluzszego czasu, bylam w pelni sił.
Wszscy sie na mnie gapili. Szlam przez korytarz jak pod lupa. To bylo okropne.  Nie wiedziałam o co chodzi.
-Nie mam pojecia ale podejrzewam, ze to ma jakis zwiazek z chlopcami-powiedziala spokojnie Jessica.
-Rany, jaka ja glupia.-zasmialam sie.
Przeszlam do sali, gdzie mialo odbyc sie uroczyste rozpoczecie. Gdy mialam siadac, rzucila sie na mnie cala moja klasa. Krzyczeli, ze tesknili, pytali jak sie czuje, jak spedzilam wakacje, mowili, ze przykro im

z powodu ojca oraz zyczyli szczescia w ekhem, zwiazku.
-Też za Wami tesknilam debile !-troche sie wzruszylam, pociekla mi pojedyncza łza.
-Kate !-usluszalam znajomy glos. Odwrocilam sie.
-Justin !-zawolalam i rzucilam mu sie na szyje. Justin jest moim szkolnym przyjacielem. Zawsze spedzalismy ze soba ogrom czasu.
-Ale Ty sie zmienilas ! Wypieknialas, milosc Ci sluzy.-widzac moja wine zmienil temat.-Robimy dzis ognisko, wiesz z okazji rozpoczecia roku czy jak kto woli zakonczenia wakacji. Wpadniesz z Jessica ?
-No pewnie, jeszcze pytasz ! A moge zabrac ze soba trzy osoby ?
-O ile to są dziewczyny.
-Tak, dziewczyny, niestety wszystkie zajete.
-Cholera. Jakos przezyje. Brakowalo mi Ciebie.-usmiechnal sie.
-No i wzajemnie.-usiedlismy na krzeslach.
Katem oka dostrzeglam...Anebell i Claudie ?
Okazało się, że beda chodzic do tej samej szkoły ! Troche szkoda, bo do innej klasy. Gdybym tylko wiedziala. Ale i tak to wspaniala wiadomosc.
Dyrektorka gadala, gadala,gadala i dopiero po dwoch godzinach wyszlismy  ze szkoly.
-Tak przy okazji, idziemy na ognisko wieczorem.
-Co za ognisko?-zapytala Anabell.
-Dostalam zaproszenie od kolegi, i juz mu oznajmilam, ze zabieram trzy dodatkowe osoby.
-A duzo bedzie chlopakow ?-wtracila sie Claudia, po czym Jessica palnela ją w ramie.
-Debilko, przecież masz Hazze !-pisnela Anabell.
-Taki tylko żart, no .
-Na ktora idziemy ? -zagadnela Jess.
-Na...ee, o kurde. Nie wiem.-wszystkie zaczely sie smiac.-Ale smieszne. An, podejdz do tego chlopaka w czarnej koszuli i zapytaj.
-A no dobrze, dobrze. Ale dlaczego ja ? W sumie...No okey, ide. Jeśli mnie zgwałci, widzimy sie w sadzie !
-Oj tam, nie chcesz takiego bachorka ?
-Chce, ale wiesz, wolalabym...
-ZAMKNIJ SIE I IDZ JUZ.-krzyknela Claudia. Prychnela i poszla.
-Dobra-powiedzialam-Claudia dzwon do Carli. Powiedz, ze o siedemnastej u mnie.
-Spoko.-wyciagnela telefon z kieszeni i odeszla kawaleczek. Anabell do nas dolaczyla.
-Powiedzial, ze mozemy przyjsc kiedy chcemy ale nie wczesniej niz czwarta.
-Mi pasuje.-powiedziala zadowolona Jessica.
-No i nie zapomnial dodac, ze mam fajne cycki. To mu przywalilam. W buzke. Ma odcisniete palce.
-Anabell, mowisz powaznie ? -zaczelysmy zwijac sie ze smiechu.
-Tak, niech uwaza gdzie sie gapi !
-Jestes stuknieta !-wyszczerzyla sie Jessica-dobra, chodzcie jedziemy.-powiedziala i ruszylysmy w strone auta.

* * HARRY * *
Wyjasnilem wszystko Niallowi. Pierwszy raz widzialem go w takim stanie. Gada, ze to wszystko jego wina, ze wszystko zniszczyl, ze Kate mu nie wybaczy.
Jestem przeciwnego zdania, przeciez kocha go, a milosc zwyciezy wszystko.
Ciesze sie, ze miedzy nami juz wszystko w porzadku, a gdy wrocimy tak sobie bedzie miedzy nim  a Kate. Mam nadzieje.
Wczoraj dosc dlugo rozmawialem z Claudia. Byla to dosc nietypowa rozmowa, w sumie, wole o tym nie mowic. Tak to jest jak idioci maja telefon.
Poinformowalem ją też, że wracamy wczesniej , tylko nie chcialem zeby Kate cos wiedziala, obiecywala ,ze nie powie.Po rozmwie nie moglem spac cala noc. Ciagle o niej myslalem. Chcialbym juz byc w domu przy niej, przytulic ją,pocalować, powiedzieć jak mi na niej zależy.
-Wszystko w porzadku ?-zagadnal mnie Louis.
-Taaa, slyszales co robila dzis twoja dziewczyna?
-Jaka dziewczyna ?
-No nie udawaj już, przecież wszyscy widzimy.
-Nic nie udaje, to nie moja dziewczyna, tylko żona-rzucil sie na kanape.
-Jestes głupi.
-Dlatego do niej pasuje. I tak, slyszalem co zrobila. Bardzo dobrze, nikt nie ma prawa spogladac na jej dekolt , nie liczac mnie oczywiscie. Tommo moze wszystko.
-Tommo może dostac w ten piekny ryj.-powiedzialem zlosliwie.
-Piekny? Przynajesz, ze piekny?
Tak, ale nie piekniejszy od mojego.-zażartowałem. Pokiwał głową, opuscił ją po czym szybko się podniósł i zaatakował mnie poduszka.
-CO WY ROBICIE ?!-do pokoju wparował Liam.-Za dziesiec minuy wychodzimy na scene !
-Em, no wlasnie idziemy.-powiedzial Lou.
-Widze.-pokrecil głową.-Z Niallem wszystko ok ?
-Ta, siedzi z Zaynem w wc.-odpowiedzialem.
-O cholera, nie wnikam. - zasmial sie i oboje ucieklismy z pokoju.

____
nie podoba mi sie. do dupy. -.-

RANY, DZIEKUJE ZA TYLE KOMENTARZY POD OSTATNIM ! *__* ORANY, PRAWIE 30 ! UWIELBIAM WAS ! CHOCIAZ...MAM NADZIEJE, ZE UDA SIE PRZBIC TEN WYNIK !
LOVE YA X

poniedziałek, 18 czerwca 2012

~*~


Niall czy to TY?
Tak, już na zawsze tylko MY!
Przecież mi nie ufałeś?
Bezczelnie emocjom ponieść się dałeś!
Byłem idiota, szczeniakiem, gówniarzem,
że nie wierzyłem, zrezygnowałem z marzeń.
Wiem że nic się nie stało, bo przecież mnie kochasz?
Kocham jak idiotka! Ale to TY się fochasz!
Nie dałeś nic powiedzieć sam lepiej wiedziałeś!
Dlaczego w taką trudna gierkę ze mną zagrałeś?!
Usycham z tęsknoty, bólu bo mi nie wierzysz,
Niall wszystko wiedzący. Tak wysoko już mierzysz?!
Bo myślałam, że wyżej niż w moim sercu to już się nie da.
Przyszedłeś powiedzieć że zrywasz? WYJDŹ, ZGODA!?
Kate przestań, ja Cię kocham, przyszedłem przeprosić.
Teraz TY nie dajesz sobie nic powiedzieć i każesz wychodzić!
Zrozumiałem swój błąd. Harry to przecież mój brat,
Jak mogłem być tak głupi? Oboje cierpimy, widzi to świat.
Niall, Ciii. Już dobrze. Zapomnijmy... 
Niech będzie jak dawniej, choć trochę się wysilmy.
Czyli mi wybaczasz?!
Tak. Wybaczam, Ty mój głuptasie.
Umarłabym bez Ciebie po pewnym czasie.
Kate, ja już umarłem z tęsknoty do Ciebie!
Pierdolisz?!
Spójrz na mnie, a potem na siebie.
Niall, dlaczego się rozmywasz?! WRACAJ! JA CI WYBACZAM!
Proszę, bez Ciebie powoli się staczam.
Dlaczego jesteśmy tacy głupi i dziecinni?!
Kiedyś byliśmy całkiem inni...
Kate już nie ma odwrotu, ja nie istnieje...
Więc skocze z tego okna! Niech się co chce dzieje!
Chce być na zawsze z Tobą! Bo, po drugiej stronie tak będzie?
Kochanie, ja zawsze będę w Twoim sercu. Będę wszędzie.
Proszę nie odchodź, nie rób mi tego!
Choć panicznie się boję i cała trzęsę,
Skaczę! Bo chce być przy Tobie.
Przyjdę do ciebie we śnie, w tej błękitnej sukience.
Zabiła nas miłość.
Jak Romea i Julię.
Kate? SKOCZYŁAŚ! 
Tak, w imię uczucia którym darzę Ciebie.
Już na zawsze razem. Na zawsze w niebie... 


KOMENTARZ NAPISANY PRZEZ -  @zayline_
Cudowny, dziekuje bardzo ! x
__
Przepraszam, ze nic nie dodaje ale... eh, po 1. nie moge NIC kompletnie napisac ;< po 2. nie mam czasu. poprawianie ocen, zapierdziel pod koniec roku a do tego bierzmowanie jutro. 
OBIECUJE, że w srode najdalej dodam kolejny rozdzial.
Pozdrawiam ! x

czwartek, 7 czerwca 2012

28."Będzie dobrze"


KILKANAŚCIE DNI PÓŹNIEJ
Jest źle, bardzo źle. Chłopcy wyjechali w trase po Ameryce. Niall nie ma ochoty nikogo
słuchać, zasłania się tym, że musi skupić się na koncertach. Wrócą dopiero za jakiś miesiąc
a ja nie wytrzymam psychicznie. Boje się ,że już nie bedzie jak dawniej, najgorsze jest to,
że tak naprawde nic nie zrobiłam.To było głupie nieporozumienie, on nawet nie chciał mnie
wysłuchać. W pewnym sensie zawiodłam się na nim, przecież powinien pozwolić mi
wyjaśnić, skoro mi ufa, skoro mnie kocha... Wiem,ze kocha , powiedzial to a poza tym
miłość nie gaśnie od tak. Wiec czemu nie dal mi szansy?Anabell i Cludia maja teraz niezly zapierdziel. Rodzice wrócili, kupili dom, wiec malo sie widujemy. Z matka nadal sie nie skontaktowalam,nie odbieram gdy dzwoni,nie odpisuje jej na sms. Jessica jest przy mnie non stop, nawet Carla coraz czesciej tu przesiaduje. Niestety do mnie nic nie dociera. Jestem nieobecna, zamyślona. Jutro zaczyna sie nowy
rok szkolny. Nie mam pojecia jak sobie poradze. Szczerze, to teraz mam nawet ochote
wybaczyć to mojej matce, po prostu jej potrzebuje ale nie mam odwagi powiedziec jej tego.
-Jak spałaś?-do mojego pokoju weszła Jessica. Siedziałam na parapecie przy otwartym
oknie.
-Nie spałam.-odpowiedziałam krótko. Podała mi kubek herbaty i usiadła na krześle przy
biurku.
-Kate, nie możesz...-zaczęła.
-Mogę.-przerwałam jej. Westchnęła.
-Carla poszła po jakieś zakupy, zrobimy zapiekanke . Uwielbiasz ją.
-Nie mam ochoty.
W tym samym momencie zadzwonił telefon ale nie mój.
-Cześć jak przed koncertem ?-powiedziała cicho odchodząc kawałek.-Kate bez zmian. Tak,
wiem. A co z Niallem?-na dźwięk tego imienia wzdrygnelam sie i lzy naplynely mi do oczu.
Zatkalam uszy zeby nie slyszec dalszej rozmowy. Na kolana wskoczył mi Eddy.  Był już
dwa razy większy, szybko rośnie. Wzielam go na rece i glaskalam.
-Idziemy na spacer.-powiedzialam Jessice i wyszlismy z domu. Eddy radosnie szczekal i
biegal po trawniku. Ruszyłam w strone parku. Chmurzyło się, pewnie zacznie padać. Tak
akurat na koniec sierpnia. Przed bramą dostrzegłam małą budke. Podeszłam i kupiłam to co
chciałam.
-Zmiana planów.-powiedziałam do Eddy'ego i zapielam mu smycz. Wolnym krokiem szłam
wzdłuż ulicy. Po cwhili byłam na miejscu. Znalazłam grób ojca, pomodliłam sięi i przysiadłam
na ławce. Eddy ułozył się pod nią i machał ogonem. Kwiaty były świeże, do palących się
świeczek dołożyłam swoją, która kupiłam. Kto mógł tu być ? Przecież matka jest w
Ameryce...Może Sue ? W sumie tata miał wielu przyjaciół, więc co się dziwie.
Spojrzałam na jego zdjęcie na pomniku. Uśmiechał się.
-Dlaczego mnie zostawiłeś ?-szepnęłam i spojrzałam w niebo.-Potrzebuje Cie, nawet nie
wiesz jak bardzo. Chce abyś mnie przytulił, doradził...Oddałabym wszystko za kilka minut
spędzonych z Tobą. Ale nie...jestem sama, dokładnie tak się czuje. -łzy zaczeły cieknąć mi
po policzkach - Mówiłeś , że zawsze będziesz przy mnie...Nie ma Cię, i nie będzie.-Eddy
cicho szczeknął- Tato...wróć do mnie, błagam.- padłam na kolana , oparłam głowe na
zimnym kamieniu i zaniosłam się płaczem. W tym samym momencie poczułam dreszcz na
całym ciele, spowodowany przez lodowate krople deszczu.  Nie przejelam się tym, to nie
jest ważne. Po kilku minutach trwania w tej samej pozycji zaczelam trzasc sie z zimna. Pies
doczołgał się do mnie i tracał małym, wilgotnym noskiem. Podniosłam głowe, jego oczy
wydawały się być smutne. Wreszcie z trudem wstałam, zdjęłam bluze, okryłam go i
odeszłam. Chwile po tym gdy spojrzałam na niego, spał. Usmiechnelam sie mimowolnie, i nie
spieszac sie, szlam w tej ulewie w strone domu.
-Kate dziecko !-uslyszalam za soba. Odwróciłam się, to była Sue.-Kochanie, jesteś cała
przemoczona !-powiedziała z troską trzymając nade mną parasol.-Chodź.-złapałam mnie
pod reke i pociągnęła.

* * *
Zayn

Za trzy godziny gramy kolejny koncert. Niall udaje twardego ale wszyscy dobrze wiemy
jaki on jest. Nie rozmawia z nami prawie wcale, zawsze ma identyczna wymówke 'musze
skupic się na muzyce' . A Harry...cóż tu powiedzieć, czuje się po prostu winny.
Wytłumaczył nam jak to było, ani my ani Claudia nie maja do niego żalu, tylko Niall. Nie słucha
go, nie przebywa w jego towarzystwie, zachowuje sie jakby Styles nie istniał.
Mam ochote podejść i mu po prostu przywalić. Przecież nic sie nie wydarzyło, nic a nic.
Ale jak mu to powiedzieć skoro zaszywa sie gdzies sam i ma wszystkich w dupie ?
-Coś nowego ? -zapytał Harry gdy skończyłem rozmawiać z Jessica.
-Nie. Dalej tak samo, one sie o nia cholernie martwią. Jess powiedziała, że nie śpi, prawie
nic nie je i nie pije.-Hazza schowal twarz w dloniach-Ciagle siedzi sama, nieobecna ,
wpatrzona nie wiadomo gdzie.
-Cholera.-mruknal.
Do pokoju wszedł Liam.- Gdzie Niall ?-zapytał.
-Nie mam pojęcia-powiedział Lous z kanapy.
-Mam tego dość ! To juz za duzo. -jak na zawołanie do pokoju wszedł Horan.
-Widzieliście...-zaczął ale nie dokończył. Payne podszedł do niego i wymierzył mu cios w
policzek.-NIALL ! OGARNIJ SIE W KONCU ! CZY TY NIE POTRAFISZ ZROZUMIEC, ŻE NIC,
NIC ! SIE NIE WYDARZYŁO !?-wszyscy łacznie z blondynem byliśmy w szoku.
-IDIOTO JEDEN !  KOCHASZ KATE A NAWET NIE DAŁEŚ JEJ SZANSY ! LEPIEJ WSZYSTKO
WIEDZIAŁEŚ, TAK ? POZA TYM HARRY TO TWOJ PRZYJACIEL ! NIGDY BY SIE TAK NIE
ZACHOWAL ! CHYBA JEDNAK NIE MASZ ROZUMU, SKORO MYSLISZ ZE NAJBLIZSZE CI
OSOBY MOGLYBY ZROBIC COS TAKIEGO !-odsunal sie kawalek i probowal uspokoic.- Kate jest na skraju wyczerpania, wariuje...-mówił już spokojnie-Mam nadzieje,ze jestes zadowolony.-wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Niall stał pod ściania i nie wiedzial co zrobic. Zlapal sie na wlosy i usiadl pod nią. Panowała niezręczna cisza. Odwrocilem sie w strone Louisa. Pokiwał głową, wstalismy i opuscilismy pokoj, zostawiajac Hazze i Nialla sam na sam.
-Mam nadzieje, ze krew sie nie poleje.- Tomlinson spojrzał na mnie i zaczal sie smiac.
-Głupek, no głupek !-odpowiedzialem z usmiechem na twarzy.

* * *
Sue zaprosiła mnie do siebie abym sie wysuszyła i napiła gorącej herbaty. Eddy zajal sie
pileczka tenisowa, smieszny widok. Sczekal na nia, biegal wokół i delikatnie tracal łapą.
-Mogłabym dac Ci moj dres na przebranie ale lepiej jak poszukam czegos u
Nialla.-powiedziala stawiajac herbate za stolik.
-Wolalabym jednak cos twojego.
Kiwnela glowa, poszla do pokoju a po chwili wrocila z ciuchami.
-Mozesz wziac prysznic.
-Dziekuje-poslalam jej szczery usmiech.
Weszlam do lazienki, zamknelam drzwi i zrzucilam mokre ciuchy. Odkrecilam goraca wode.
Stanelam pod strumieniami i zaczelam sie rozkoszowac.

Poczułam się o wiele lepiej. Zrobiłam po sobie porządek i założyłam dres Sue. Wróciłam do
kuchni, siedziała przy stole i piła kawe z wysokiego kubka. Usiadłam i ujelam szklanke w dłonie.
-Jak się czujesz?-zapytała po chwili.
-A jak powinnam się czuć ?- odpowiedziałam nie patrząc na nią.
-Wiem,że nic nie zrobiłaś ale Niall...on jest wrażliwy i po prostu jak to usłyszał musiał być
zszokowany.
-Nie dał mi szansy wytłumaczyć, nie wysłuchał. Poza tym...powiniem mi ufać.
-Ale...
-Prosze przestań. Ten temat...to jest za ciężkie.-wzdrygnęłam się - Nie wyobrażam sobie
życia bez niego.
Nic nie powiedziała. Podeszła tylko i mnie przytuliła. Rozpłakałam się w jej ramionach, jak
małe dziecko.
-Będzie dobrze-szepnela mi do ucha.
-Sue, odwieziesz mnie do domu?-kiwnęła głową.
Eddy wariował, gdy weszłyśmy do domu pobiegł prosto do kuchni. Pewnie jest głodny.
-Musze mu dac cos do zjedzenia.
-Kate ! To Ty?-z kuchni wyleciała Jessica a za nią Carla.-Cholera, gdzie Ty byłaś ?!
Martwiłyśmy się ! O,cześć Sue.
-Chodź, zjesz coś-Carla pociagnela mnie za reke. W kuchni oślepiło mnie światło a do
mojego nosa dostał się wspaniały zapach. Zaraz po tym, poczułam odruch wymiotny.
-Nie będe jeść.-powiedziałam stanowczo.
-Kate, proszę...-zaczela Carla.
-Nie. Idę sie przespac.
Opuscilam wszystkich i weszlam na pietro do swojego pokoju. Nie mialam wcale ochoty
spać. Zamknelam drzwi na klucz i usiadlam przez zakurzonym laptopem. Wpisalam adres
portalu spolecznosciowego, o dziwo pokazał mi się taki wpis :

"One Direction dają z siebie wszystko na koncertach , a w szczególności Niall. Jeszcze 
nigdy fani nie byli tak zadowoleni. Czyżby to wszystko dzięki Kate, jego wybrance ?
Chyba nie. Irlandczyk odmawia odpowiedzi na pytania dotyczące Kate Dallas. Co się 
wydarzyło między dwójką,kochających się ludzi ?"

-Gówno, kurwa się wydarzyło !-krzyknęłam i zatrzasnęłam laptopa. Opadłam na łóżko.
Spojrzałam na wyświetlacz mojej komórki. 32 nieodebrane połączenia i 5 wiadomości.
Jedna od Anabell, druga od Claudii. Obie pytaja co ze mna. "Dobrze"-tyle im odpisalam.
Nastepne dwie od Jessici z zapytaniem gdzie sie podziewam i jedna od Harrego.

"Wszystko będzie dobrze, trzymaj sie".

Ha, zabawne. Już to słyszałam dziś. Niestety jakoś nie widze ,żeby coś było lepiej. Wrecz
przeciwnie. Połączenia, hmm, Harry, Liam,Zayn,Lou,Josh,Jessica,Carla,Anabell,Claudia i...mama?
Nie wierze. Ma zamiar mnie przepraszać ? Mogłaby ruszyć swój tyłek tutaj, a nie przez
telefon. Ktos zaczal dobijac sie do moich drzwi. Udawalam , ze spie ale gdy nie przestawal,
wkurzona podeszłam i je otworzyłam.
-CZEGO ?!-warknelam. Gdy zobaczyłam kto przede mną stał, nie wiedziałam czy je
zatrząsnąć, czy otworzyć jeszcze szerzej.

___
cześć, to znowu ja. nie macie już mnie dość ? :D
No, ocene pozostawiam Wam. A może...uda się pobić rekord 25(na onecie) komentarzy ? <prosiiii>
pozdrawiam i jeszcze raz zapraszam na Only When You Are Lonely , pierwszy rozdzial juz jest. love ya x

niedziela, 3 czerwca 2012

WAŻNE !

Udało się, w końcu mam nowego bloga. Postanowiłam,że bedzie to nowy adres, ponieważ 
NIE KOŃCZE JESZCZE LIFE SCENARIO ! 
Cieszycie się ? : D
W ankiecie wygrał Niall, zaraz po tym był Zayn więc...sami się przekonacie. Serdecznie zapraszam na 
Bohaterowie są już dodani.

Możecie, oczywiście zachęcam, dodać się do obserwatorów ! A jeśli chcecie zostawiajcie twittery w komentarzach.
W nowym  opowiadaniu, chłopcy NIE SĄ sławni, są tylko szkolnym zespołem, niektóre informacje różnią się, jak np. wiek no i charakter czy upodobania. 
To na tyle, biore sie za rodzial na LF , pozdrawiam .

środa, 30 maja 2012

27.To nie tak jak myślisz.


NIALL
Chciałem załagodzić sytuacje, i co z tego wyszło ? Gówno, jedno wielkie gówno.
-Horan do cholery , co jest ?!-do salonuwpadł Styles. Wzialem gleboki oddech.
-Rany,dzwoniła matka Kate. Zaczela gadac głupoty. Powiedziała dość okropne rzeczy, nie
wiem czy ona była nachlana czy co ale wszystko na to wskazuje.
-Co mówiła ?-zapytał powoli.
-Nie wiem dokładnie, wszedłem w połowie rozmowy. Słyszałem jak krzyczała do Kate, że
ona ja tylko rani, ma przez nia same kłopoty i , że nie chce już takiej córki. Mówiła, że
wszystko byłoby lepsze, gdyby Kate zniknęła z jej życia.
-Pojebało ją ?!
-Na koniec dodała "idź skocz jeszcze raz, mam nadzieje,ze tym razem Ci się
uda".-skonczylem i ukrylem twarz w dloniach. Co za kretyn ze mnie. Pozwoliłem jej iść
samej. Co jeśli zrobi coś głupiego ?!
-Musz ją znalezc.-powiedzialem.
-Ide z Toba.-oznajmil Harry wstajac z łóża.
-Nie. Czekaj w domu, może wroci.-kiwnal głową.-Jak coś to dzwon.-zlapalem bluze i
wybieglem.

Biegłem przez długą uliczke, na nieszczescie zaczal padac deszcz. Wysil mózg Horan,
gdzie ona może być ? Miałem na myśli TO miejsce ale jakoś się bałem.  O czym ty myślisz ?
Zakręciłem i pobiegłem w stronę klifu. Zacisnalem powieki, przyblizylem sie do krawedzi i
spojrzałem w doł. Pusto. Krecilem sie wokol wlasniej osi i wolalem ją. Nagle cos mi wpadlo
do glowy. Zrobilem kilka krokow do przodu, odwrocilem sie i zrzucilem moje nogi za skarpę.
Po chwili na cos natrafilem. Puscilem sie i wyladowalem na skalnej półce. Miałem racje.
Siedziała na kamieniu w jaskini. Można nazwac ją wyjątkowym dla Nas miejscem. Pamiętam
jak patykiem wypisała na piasku swój numer telefonu. Byłem wtedy dla niej troche oschły.
Kto by pomyślał, że wszystko tak sie potoczy ?
-Kate -zawołałem cicho. Odwróciła się. Jej twarz była zalana łzami.
-Daj mi spokój.-powiedziała.
-Jesteś cała przemoczona !-zdjalem bluze i zarzucilem jej na ramiona.-W
porzadku?-zapytalem po chwili.
-W porządku ? Jak moze byc w porzadku, gdy wlasna matka pragnie...twojej
śmierci?-przytulila sie do mnie i zaczela plakac.
-Błagam Cię, gdy płaczesz moje Zserce rozpada sie na milion kawałeczków. Nie rób
tego.-objalem ja jeszcze mocniej. Troche sie uspokoila.-Twoja matka była pijana.
-To zadne usprawiedliwienie.  Dlaczego ona udawała ?! Myślałam, że się zmieniła a
tymczasem...to była dla niej zwykła zabawa.
-Nie mów tak !-Chwycilem jej twarz i spojrzałem w oczy.-Przecież ona Cię kocha !
-Kocha ? Wrociła tylko dlatego, ze bylo wokol mnie dość głośno. To tylko ze wzgledu na jej
kariere. Teraz gdy ma przy sobie taka szyche jak Josh, ma mnie w dupie !
-Ale...-zaczalem. Niestety nie wiedzialem co powiedziec.
-Widzisz ? Wychodzi na to, ze znow zostane sama.
-Nigdy nie zostaniesz sama. Masz przyjaciol. Chlopakow, Jess, Claudie, Anabell no i mnie !
Kate, tylko prosze daj szance matce wytłumaczyć to wszystko.
-Dobrze.-powiedziała po chwili namysłu.-Zadzwonie do niej jutro.
-Ciesze się. A teraz chodzmu juz do domu. Bedziesz chora.-zlapalem ja za reke i
opuscilismy jaskinie.

****
Wrociliśmy do domu. Wszyscy siedzieli w salonie. Gdy pokazalam sie w drzwiach , wstali.
-Juz w porzadku-powiedzialam-Przepraszam za zamieszanie.
-Glupia jestes !-krzyknal Liam.
-Wiem, a teraz pojde sie przebrac i chodzmy do tego klubu.
-Jestes pewna ?-zapytal Niall.
-Tak, musze odreagować. Zaraz wracam-cmoknelam go w policzek i wbieglam po
schodach do mojego pokoju. Zamknelam drzwi i odetchnelam z ulga. Zrzucilam z siebie
bluze Nialla oraz mokre ciuchy i wzielam szybki prysznic. Dobra, co tu założyć ?
Otworzyłam szafe. Gówno, nie mam nic. Wzielam pierwsza lepsza sukienke i wpakowałam
się w nią. Obcasy, lekki makijaż, rozczesałam włosy i zeszłam spowrotem na dół.
-Gotowi ?-zapytałam.
Niall przytulił mnie od tyłu-Wspaniale wygladasz.-usmiechnelam sie tylko i wyszlismy za resztą.
-To gdzie idziemy ?-obok mnie pojawiła się Jessica.
-Może Zayn nas gdzies zaprowadzi ?
-A chętnie,chętnie. Więc...jeśli ja wybieram, to zaraz bedziemy.
-Musimy oblać sukces Claudii !-krzyknela Anabell.
-A o swojej jutrzejszej wystawie już zapomniałaś, słoneczko?-zapytał Louis.
-Więc podwójna okazja ! To sobie popijemy !-ucieszył się loczek.
-Tylko się pilnujcie, teraz każdy ma aparat-wtracil sie Liam.
Nagle coś mi się przypomniało.
-Liam ! Gdzie Carla ? Jeszcze jej nie poznałam !
-Bedziesz miała okazje, przyjdzie do klubu-powiedział zadowolony.
-Wspaniale ! Czemu Ty ja tak ukrywasz?
-Nie ukrywam. Po prostu była na wakacjach z rodzicami.
-Chyba, ze tak.-usmiechnelam sie do niego.
Szlismy chwile, jakies piec minut. Malik zaprowadzil nas do klubu na rogu. Mnie i Anabell nie
chcieli wpuscic, powiedzieli, ze wygladamy gora na 17 lat. Zawsze spoko.  Udalo nam sie
ich przekonac.
Ledwo co weszliśmy a już Horan porwał mnie do tańca. Przetanczylismy dwie piosenki, po
czym podeszlam do Liama, ktory wital sie z Carlą.
-Cześć !-powiedziałam wesoło.
-Ty pewnie jestes Kate? Liam mi duzo o tobie opowiadał.-uscisnela mnie.
-Naprawde ?-zaskoczyło mnie to. W sumie o niej samej, Liam nie mówił  nic.-Ciesze sie,ze
Li znalazł w końcu kogoś wyjątkowego.-w tym samym momencie nachylil się i namiętnie
pocałował Carle.-Dobra, to ja Wam już nie przeszkadzam. Znajde Jess.Bawcie sie dobrze !
Zaczelam obszukiwac pomieszczenie. Jessica gdzie jesteś ?  Siedziała przy barze z
Zaynem. Usiadłam przy nich i zamówiłam drinka.
-Jak tam ?-zapytała przyjaciółka.
-Całkiem nieźle.
-Kate, co dokładnie..
-Nie bede mowic Ci o tym tutaj.-przerwalam jej.
-Wiec wyjdzmy na zewnatrz.
-NIE ! -zaprotestowalam.-Nie chce teraz sie tym dolowac, daj mi sie zabawic. A poza
tym..nie mam z kim tańczyć.
-Zatańcz ze mną !-Tommo pojawił się obok nas.
-Pozycze twojego faceta-powiedzialam do Anabell, ktora  zajęła moje miejsce .

Po tańcowaniu z Lou, kompletnie nie miałam już siły. Opadłam na skórzane siedzenia w
rogu. Caludia rozmawiała z Carlą, natomiast Hazza, Liam i Horan głośno się śmiali.
-A Wam co tak do śmiechu ?
-Harry za duzo wypil, i gada głupoty.-wydusil Niall przez śmiech.
-Harry zawsze gada głupoty.
-Gdy z Tobą spałem też gadałem głupoty , prawda Kate ?-głośno się zaśmiał.
Przypomniałam sobie, jak w Stanach odbyliśmy przyjacielską pogawędke na temat Claudii.
Styles zasnął w moim łóżku.-No dokładnie-zgodziłam się ze śmiechem. Dopiero po chwili
dotarło do mnie, jak to zabrzmiało. Odwróciłam się przestraszona w strone Nialla.
-Jak to z nim spałaś ?-powiedział głośno i wyraźnie z lękiem.  Nie wiedziałam czy mam się
śmiać czy może zacząć płakać.
-To nie tak-niepewnie sie usmiechnelam.
-Więc jak ?-uniósł się.
Otworzyłam usta ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Kate, co z Tobą ! Przecież nic
do cholery nie zrobiłaś ! Jednak gdy spojrzałam na Nialla i zauwazyłam ból w jego oczach,
odebrało mi mowe.
-Więc jak pytam !-krzyknął.
-Po prostu...-zaczelam ale nie mogłam nic dalej powiedzieć.
-Krótka piłka Kate, spałaś z nim?-zapytał.
-Harry tylko...-probowalam mu wyjasnic.
-SPAŁAŚ Z NIM ?!
-Tak ale...
-To mi wystarczy.-stracił ręka szklanke ze stołu, ktora sie rozbila i wyszedł. Siedziałam jak
sparaliżowama a z moich oczu ciekły łzy.
-Kate-Harry oprzytomniał-ja mu to wytłumacze, przeciez to nie o to chodzi !
-Ja wiem, i Ty wiesz-mowilam przez płacz.-Ale Niall...on myśli ,że go zdradziłam.
-Dlatego z Nim porozmawiam.
-Nie, ja to zrobie.-wstalam i wybieglam z nadzieja iz go dogonie. Podazalam biegiem wzdluz
ciemnej ulicy. Zrzucilam buty i boso biegłam po ciepłym asfalcie.  Dotarłam do domu. Światło
było zapalone. Wleciałam do środka. Niall stał tyłem do mnie.
-Niall !-odwrocil sie, po jego policzku ciekła łza.
-Daj mi wytłumaczyć !-powiedziałam przybliżając sie do niego. Odepchnął mnie.
-Nie ma czego tłumaczyć. Kate, kocham Cię jak nikogo innego, jestes moim całym
światem-uśmiechnełam się, chcialam go przytulic ale sie odsunal.-Ale zranilas mnie.
Zdradzilas z najlepszym przyjacielem. Nie zniose tego.
-Przeciez to nie tak jak myślisz ! Usiadz, powiem Ci jak było !-rozplakalam sie na dobre.
-Nie mam zamiaru tego sluchac...-zlapal swoja torbe- To koniec-pokrecil glowa i przetarł
oczy.-Żegnaj Kate.-przeszedl obok mnie i trzasnal drzwiami. Szybko je otworzyłam.
-NIALL !-krzyknelam -NIALL ! -opadlam na schody.-Niall...-zaczelam wolac.Skulilam sie i
plakalam, co chwile wypowiadajac jego imie.


__
jestem na dnie, beznadzieja. jeszcze troche i koniec. przepraszam ale nie mam pomyslow. dajcie mi natchnienie . komentujcie, oceniajcie, to wazne dla mnie szczegolnie teraz. love ya x

piątek, 25 maja 2012

26.Z górki i pod górkę.


DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ

Jest znakomicie, Claudia i Anabell okazały się wspaniałymi dziewczynami. We czwórkę 
chodzimy na zakupy, do kina i tym podobne. Zaprzyjaźniłyśmy się, tak to prawda. Na 
dodatek Anabell jest z Louisem, to już oficjalnie. Tworzą idealną pare. Obydwoje są pełni 
energii, zabawni, dusze artystyczne. Anabell maluje, i to nie byle jak. Za tydzień ma się 
odbyć wystawa jej dzieł. Wszyscy jesteśmy dumni ale Lou chyba najbardziej. Ostatnio gdy 
wróciłam od Nialla, cały pokój łącznie z nimi był w farbach. Cóź, nowe doświadczenia a 
zdjęcia wyszły fantastyczne. Claudia i Harry ciągle są na drodze, która prowadzi ich do 
jednego. W sumie to nie mam pojęcia na co oni czekają. Dziś po obiedzie wybieramy się by 
podopingować Claudii na zawodach. Nigdy nie widziałam kogoś, kto tak znakomicie pływa, 
wygraną ma w kieszeni, poza tym z taką ekipa nie ma co się martwić. Prawie bym 
zapomniała ! Niall uczy mnie grać na gitarze, doczekałam się. Średnio mi idzie ale to 
początki. Właśnie na niego czekam i przypominam sobie czego mnie nauczył.
-Gotowa na lekcje ?-zapytał wchodząc do mojego pokoju . Pocałował mnie w policzek, 
usiadł na fotelu i wyciagnal swoją gitare.
-Zawsze jestem gotowa.
Pokazał mi jakiś nowy chwyt, powtórzyłam go dokładnie.
-Źle-powiedział i wstał.
-Jak to źle ? Zrobiłam dokładnie to co Ty !-zbulwersowałam się.
-Jeszcze raz.
Powtórzyłam chwyt. Pokrecil przeczaco głową, stanal za mna i nakierował moje dłonie na 
odpowiednie progi.-Widzisz ?
-Przecież tak było !-spojrzałam na niego. Zrobiło mi się gorąco od blasku bijącego z jego 
oczu.-Rzućmy to i chodźmy się całować.-powiedziałam a on zrobił zaskoczoną mine.
-Ale co...-zaczął lecz nie dokończył, ponieważ wpiłam się w jego usta jak wampir. 
Popchnęłam go na łóżko nie odrywając się od niego. Zrzucił z siebie koszulke, gładziłam 
palcami jego lekko wyrzeźbiony tors.
-Kate....-wymruczał. Wplótł ręce w moje kasztanowe włosy, co mnie okropnie podnieciło. 
Cicho jęknęłam , Niall złapał mnie za pupe i przyciagnal do siebie. Zaprzestał pocałunków, 
zbliżył się do ucha idelikatnie je przygryzł.-Pragnę zobaczyć Cię teraz, tak jak Pan Bóg Cię 
stworzył.Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć.Wstałam z łóżka i pociągnęłam go za 
ręke do łazienki. Rozebraliśmy się i weszliśmy pod prysznic. Tam już nie szczędziliśmy 
sobie pieszczot.Po tym malym zajsciu ubralismy sie i wrocilismy do pokoju.
W tym momencie drzwi się otworzyły i do środka wpadł Hazza.-Długo jeszcze mamy 
czekać?
-Ale na co?-zapytalam zdezorientowana.
-Claudia, pływanie, zawody, mówi Wam to coś?
-Przepraszamy, już idziemy ale...-zaczał Niall.
-Dobra, nie chce wiedziec. Tylko juz chodzcie !
Ulozylam gitary w bezpieczne miejsce, poprawilam z grubsza łóżko i wyszlam za 
chlopakami. 
-Gdzie dziewczyny ?-zapytałam Louisa  ktory trzymal Hazze, bo ten prawie zemdlał z 
wrażenia.
-Czekaja na zewnatrz.-odpowiedział a ja opuscilam dom. Usmiechnelam sie do Jess i 
Anabell, ktore o czyms rozmawialy.
-Harry wariuje.-skomentowalam.
-Właśnie dlatego nie jestesmy w srodku.-poinformowala mnie Jess.
-Wiecie co-wtracila Anabell-moze chodzmy i sie do nich nie przyznawajmy, hmm?
-Dobry pomysl ! Poza tym z Nimi nie bedziemy miala chwili wytchnienia, zaraz zleca się 
fanki !
-Dokladnie. To wsiadajcie.-Jessica otworzyła nam drzwi samochodu.
-Ja z przodu !-krzyknela Ana i rzucila sie na miejsce obok kierowcy. 
-Bede miala wiecej miejsca tam z tylu ! Samotna...-obie sie zasmialy . Jess odpaliła auto i 
ruszylysmy. Po 5 minutach drogi zadzwonil telefon Anabell.
-Lou krzyczy, że pojechałyśmy same. Peszek-schowala telefon do kieszeni.
-Jeszcze dłuzej mogli sie szykowac !
-Jess spokojnie bo zaraz nas tu zabijesz ! Skup sie na drodze.
-Kate, my już jesteśmy...
Wyjrzałam przez okno. Rzeczywiście. Zatrzymałyśmy się pod ogromnym 
budynkiem.Chwycilam aparat i odrazu zrobilam zdjecie. Tak na początek. Wszystkie trzy 
weszlysmy na trybuny i szukalysmy Claudii, ktora właśnie wychodziła z wody. Dostrzegła 
nas i pomachała. Unioslam dwa kciuki do gory a Jess wraz z Anabell zaczely sie drzec.
-JESTEŚ NAJLEPSZA MAŁA ! WYGRASZ TO !-no, coś w tym stylu., ważne tylko ,że jakieś 
pięćset par oczu skierowane były na nas. Zakryłam się trobą i śmiałam a Claudia odwróciła 
się i wyszła .
-Debilki !-wyzwałam je.
-Oj tam, fajnie jest !-zgodziły się.
Nagle zauwazylam tlum ludzi przy wejsciu. Ah tak, nasze gwiazdy przyszly.Po chwili 
usiedli kolo nas.
-Przepraszam, znamy się ? -Jessica zwróciła się do Malika.
-Nie, raczej nie, więc pozwól , że pojde i klapne sobie koło tej blondynki , co siedzi dwa 
rzedy wyżej.
-Siedź tu głupku !-powiedziala i pacnela go w ramie.
-A gdzie Louis ?-zapytała Ana. 
-Tu jestem !-uslyszalam glos za nami. Lou nachylil się i cmoknal dziewczny w 
policzek.-Siedze tu z tylu i pilnujego tego nienormalnego czlowieka.
-I slusznie.-powiedziałam.-Zaczyna sie-szepnelam do Nialla , ktory przysiadl na krzeselku 
obok mnie.  Jakis gosciu przedstawil po kolei kazda zawodniczke. 
-Claudia Evol, 18 lat- wszyscy zgodnie zaczelismy drzec ryje. Claudia prawie zesikala sie 
na kafelki, ale okey. 8 uczestinczek ustawilo sie na brzegu i na wystrzal wskoczyly do 
wody. Widownie poderwala sie z miejsc u dopingowala swoich,jednak najbardziej bylo 
slychac Stylesa. Tak podskoczyl , ze jego aparat wyslizgnal sie mu z rak i upadl na glowe 
jakiejs kobiecie. Nawet nie przeprosil, tylko przepchnal sie na sam dol i darl jak opętany. Z 
takim dopingiem, wygrana ma w kieszeni.
Jeszcze tylko kilka metrow ale jest druga, NO DAAAAALEJ CLAUDIA ! KONIEC !
-Kto wygrał ?-zapytałam zdenerwowana Anabell.
-Ciężko stwierdzić ale myśle , że...
-CLAUDIA EVOL ZWYCIĘŻCZYNI !-uslyszalam w glosnikach. Rzucilam sie na Nialla i 
wszyscy cieszylismy sie z sukcesu Claudii. Już po wszystkim,nawet nie ogarnelam kiedy 
zostalismy sami , czekajac na Claudie. Wyszla zameczona z szatni z pucharem i medalem.
-NASTEPNY DO KOLEKCJI!-krzyknela. Harry podbiegl do niej, wzial na rece i... pocałował.
-O cholera-mruknelam.
-No niezle.-powiedzial Niall.
-NARESZCIE ! -krzyknela Ana a Jessica zaczela wiwatowac.


HARRY 


Tak cholernie byłem dumny.  Gdy zobaczyłem ją uśmiechnięta jak wychodzila z szatni , 
podbieglem , wzialem na rece i po prostu pocalowalem. Byla zaskoczona to fakt, jednak to 
uczucie nie do opisania.
-Co to było?-zapytala oblizujac wargi.
-Nie mam zamiaru dluzej czekac. Kocham Cie....Kocham...SŁYSZYCIE? -wykrzyczałem- 
KOCHAM CLAUDIE EMME EVOL I NIKT ANI NIC TEGO NIE ZMIENI !-uslyszalem smiechy  
towarzystwa.
-Wariacie !-popchnela mnie delikatnie.-Tez Cie kocham Harry, ciesze sie, ze wszystko 
sobie wyjasnilismy.-wyznala mi, po czym nasze usta znow się zlaczyly.
-Musimy uczcic zwyciestwo.-oznajmilem gdy reszta byla juz kolo nas.
-Chodzmy...na impreze ! Przetanczmy całą noc !-zaproponowal Malik. Zgodzilismy sie.
Dziewczyny wrocily osobno autem Jessici a my moim. Claudia postanowila troche 
odpoczac, wiec staralismy sie byc dosc cicho. Uslyszalem krzyk dochodzacy z kuchni.
To Kate.
-Co sie dzieje ?-zapytalem probujac ja uciszyc.
-Nie przejmuj się tym tak ! Może miała jakiś powod, zeby to powiedziec albo po prostu nie 
miala  tego na mysli ?-uslyszalem Nialla.
-Bedziesz teraz jej bronil ? Przeciez slyszales co powiedziala ! Poza tym nie wiem jak 
mozesz myslec, ze bylo w tym chodz troche prawdy !-krzyczala- Niall przeciez wiesz jaka 
jestem ! Nigdy bym jej nie sprawiła przykrości !-Blondyn nie odzywal sie.
-Ah tak.-powiedziala cicho.-Musze stad iść.-wyszla wpadajac na mnie. W jej oczach 
zauwazylem łzy. Czekalem az Niall wytlumaczy mi co sie stalo ale on tylko pokrecil glowa i 
wyszedl z kuchni. Wybieglem na zewnatrz rogladajac sie za nią ale na marne. Cholera,Kate.




___


dziewczyna pisze niesamowicie, pełny luz, tak fajnie sie czyta.
SAMI SPRAWDZCIE !
Moja kochana Martyna, i nastepny hit ! SO CLOSE BUT STILL SO FAR

_
czyta 60 osob? moze udowodnicie ? xD
_
nie podoba mi sie,krotki i wgl nudno tu juz, wszystko zmierza ku koncowi.
_
dlaczego uwazacie, ze  powinnam znow pisac z Niallem w roli glownej ?

piątek, 18 maja 2012

25. Normalnie.


Okazało się, że tylko Harry i Louis wiedzieli o tym "spisku". Liam nieźle ochrzanił Hazze, a 
Jessica jak Jessica uznała, że jest idiotą. W pewnym sensie muszę się zgodzić. No nic, już 
i tak za późno. Postanowiłam nie spędzać jak narazie z nimi czasu, dlatego też zamknęłam 
się w pokoju . Towarzystwo bawiło się beze mnie, widać, że wolą moje nowe lokatorki. 
Mieli się cieszyć ,że wróciłam  a tymczasem mają mnie gdzieś.  Powróciłam do czytania 
pamietnika. Otworzyłam zeszyt na następnym wpisie


"Szlaban na miesiąc. Nie przez to, że upiłem się jak świnia ale dlatego ,że dom był w 
ruinach. Matka wpadła w szał, tacie już przeszło, bo przecież sam pamięta jak był 
nastolatkiem. Przyznaje jednak ,że warto było. Świetnie dogadywaliśmy się z Caroline, 
nawet zdobyłem się na odwage i zaprosiłem ja do tańca. Czuje sie przy niej tak wspaniale, 
mam nadzieje, że ze wzajemnością. Podsumowując, ten dzień zapamiętuje jako najlepszy 
dzień mojego życia. No, i jestem pełnoletni !  A."

Uśmiechnęłam się mimowolnie. Jesteśmy w tym samym wieku, tato. Cicho się zaśmiałam, 
przewróciłam strone i w tym samym czasie ktoś wszedł i naruszył moją prywatność.
-Czemu do nas nie zejdziesz ?-podszedł wolnym krokiem i usiadł na łóżku obok mnie.
-Nie mam ochoty. Jestem zmęczona,  poza tym-wręczylam Niallowi zeszyt -czytam.
-Co to jest ?-zapytał  i zaciekawieniem ogladal zeszyt.
-Pamiętnik. A dokładniej pamiętnik mojego ojca.
Wczytał się w pierwsze zdania. Widziałam jak z sekundy na sekunde uśmiech na jego twarzy staje sie coraz większy.
-Gdzie go znalazłaś ?
-Mama mi go dała .
Pokiwał głową i zaczał przewracać kartki. 
-Dziwne.-powiedzial po chwili.
-Ale co jest dziwne ?-nachylilam się nad zeszytem.
-Spojrz, dwa pierwsze wpisy są normalne a te następne..Jakby pisał to ktoś inny, takie 
bardziej wiesz...Nie opisują tego co się stało, tylko same przemyślenia Twojego ojca.
-Faktycznie- dopiero teraz to zauwazylam.- Tata zawsze był inny, to w sumie nic 
takiego.-zasmialam sie. 
-Ciesze się ,ze masz ten pamietnik. To ogromna pamiątka.
-Taaak,ogromna.-zabrałam mu zeszyt , położyłam głowe na jego kolanach i na głos 
zaczęłam czytać.


"Człowiek czasem może się zauroczyć. Ciągła bieganina, starania a później okazuje się, że 
to nie jest TO. Niepotrzebne kłopoty . Ale zakochanie. Zakochanie jest czymś zupełnie 
innym. Poznajesz kogoś czując obojetnosc. Wkrótce, po wielu godzinach spędzonych z tą osobą , wiesz ,że się zakochałeś.  Tutaj dzieje się magia i nikt ani nic temu nie przeszkodzi., bo przecież magia jest niezniszczalna, miłość jest niezniszczalna "

Nie wyobrażam sobie ,że ojciec mówi takie rzeczy. Wyśmiałabym go, on nie potrafił być 
poważny. Spojrzałam na Nialla.
-Twój ojciec musiał być wspaniały.-powiedział cicho.
-Był i dla mnie zawsze będzie.
-Kocham Cię.-delikatnie mnie pocałował.
-Ja Ciebie też i nigdy nie przestane. 
-Miłość jest niezniszczalna.
-Zdecydowanie.-szepnęłam i zamknęłam oczy. Niall bawił się moimi włosami, więc po 
chwili zasnelam jak małe dziecko.


~*~ HARRY ~*~
Czuje się winny tej całej aferze. Kate teraz siedzi sama, pewnie ma do mnie żal. Sam nie 
wiem czemu nie zapytałem jej o zgode.Mam nadzieje, że wszystko bedzie w porządku.
-Co jest Harry ?-zapytała Claudia wchodzac do salonu.
-Nic, tylko wiesz, głupio mi z tym wszystkim.
-Rozumiem, mi w sumie też ale przecież Kate się zgodziła, więc uśmiechnij się. No już, 
duży uśmiech dla mnie !-wystarczyło pare słów i szczerzyłem się jak chomik.
-To mi się podoba.-skomentowała .
Nic nie powiedziałem. Wziąłem głębokki oddech i...
-Co oglądamy ?-do salonu wpadł Lou z Anabell na rękach, poprawka, z wrzeszcząca 
Anabell na rękach. Claudia wybuchnęła głośnym śmiechem, zrobiłem to samo i już za 
chwile nie było nic słychać a na dodatek huczał telewizor.
-ZAMKNIJCIE SIE !-uciszył nas rozwścieczony Horan.-U siebie jesteście ? Kate właśnie 
zasnęła i chyba jej się należy prawda ?-wszyscy momentalnie się uciszyli. Niall stał 
patrząc na każdego z nas po kolei.
-Em, więc..Anabell, chodźmy na spacerek dziecinko.-pierwszy odezwał się Lou.
-Z Tobą ? Boje sie !-zaprotestowała.
-Użyje innych metod-dziewczyna spojrzała na Horana potem na Louisa.
-Wychodzimy !-oznajmiła ciągnac go. Niall pokrecil glowa i usiadl na fotel. Panowala 
niezreczna cisza.
-Wiecie co chłopcy, ja już pójdę do pokoju. Nie czuje się najlepiej a jutro mam trening. Śpijcie 
dobrze.-wstała i wyszła.
-To przeze mnie ?-zapytał blondyn.
-Nie wiem, raczej nie. Ale wiesz jaka jest sytuacja.-powiedzialem.
-Wiem, głupio mi teraz troche .
Poklepałem go po ramieniu i udałem sie do kuchni. Zrobiłem gorącej herbaty z cytryną i 
wszedłem na piętro. Tylko spokojnie, co moze się stać ? Przecież nie potkniesz sie i nie 
wylejesz na nią wrzątku. Prawie uderzyly mnie otwierajace sie drzwi z ktorych wyszla 
nieprzytomna Kate. Poslalem jej usmiech a ona tylko zmierzyla mnie wzrokiem i poszla.
Zapukalem do drzwi i gdy uslyszalem "prosze" otworzylem je.
-Przynioslem herbate, skoro zle sie czujesz...moze pomoze.-polozylem kubek na szafce 
obok lozka.
-Dziekuje.
-Nie ma sprawy.-usiadlem naprzeciwko niej na fotelu.-Claudia, czy Ty masz do mnie żal o 
to wszystko ?
-Nie, chyba nie ale ta sytuacja z Kate jest ehh...denerwuje mnie. Widać, że ona nas nie 
polubiła.
-Mylisz sie, bedzie dobrze.
-Wiesz, my chyba jednak wyprowadzimy sie.
-CO ?-zdziwilem sie-Nie ma mowy, poczekajcie, zobaczycie, ze to sie zmieni. Claudia nie 
rób mi tego.-powiedzialem w pospiechu.
-Tobie ? -spojrzała na mnie.
-Eee, no tak...
-Dlaczego Tobie ?
-No bo...no wiesz, tak jakby przywiazalem sie do Ciebie i nie chce zebys mieszkala 
niewiadomo gdzie. Chce Cie miec blisko.
-Naprawde ?-zapytała.
Pokiwałem głową , wstałem i przytuliłem jąz całych sił-Zależy mi na Tobie.
-Wreszcie to powiedziales!-usmiechnela sie i po chwili poczulem jej wargi na swoich.
Odwzajemniłem pocałunek. Wplotła rece w moje loki, podnieciło mnie to jak cholera.
Nie wiem ile to trwało ale gdy spojrzałem jej w oczy zauwazylem zadowolenie.
-Wow...to było...WOW.-wydusiłem.-Nie spodziewałem sie.
-Czekalam tylko az bede przekonana co do twoich uczuc.
W tym momencie, byłem najszczęsliwszym człowiekiem na ziemi.


~*~
Obudziły mnie hałasy, próbowałam zasnąć ale nie dałam rady. Zeszłam na dół wypić troche mleka, najwyżej coś zjeść. W kuchni siedział Niall.
-Jednak Cie obudzili ?-zapytał.
-Chyba tak. Gdzie oni są ?
-Liam poszedł na randke z Carlą, Zayn u Jessici, Lou zabrał Anabell na spacer po tym jak 
na nich nakrzyczałem a Claudia musiała odpocząc bo jutro ma trening.
-Ok ale mam kilka pytań. Kto to Carla ? Gdzie jest Harry ? Czemu wszyscy nie przyszliście i 
jaki trening ?-usiadlam przy stole a Niall podal mi szklanke z mlekiem. 
-Carla to dziewczyna Liama. W twoim wieku, mieszka niedaleko. Spotykali się już dawno 
ale nic nie mówił , żeby nie zapeszać.
-Czyli dowiaduje się ostatnia.-powiedziałam bardziej do siebie.
-Nie miej mu tego za złe.Harry poszedł do Claudii,zaniesc jej herbate. Claudia pływa,wiesz 
zawody , olimpiady i tak dalej. Ponoć jest całkiem dobra.
-Musze to zobaczyć-powiedziałam.
-A nie przyszliśmy wszyscy, żeby nie robić zbyt dużego zamieszania. -odpowiedzial na 
kolejne pytanie.
-Ja wlasnie tego chcialam. ZAMIESZANIA. Nie widzialam sie z Wami tyle czasu...I jakieś 
dwie laski to psują.-zdenerwowałam się i wywróciłam szklanke w mlekiem.
-A więc o to chodzi ?-zapytał.
-Tak o to. -powiedziałam zbierając szkło.
-Zostaw, skaleczysz sie.
-Wracam do domu po długiej nieobecności-kontynuowałam nie zwracając uwagi na słowa 
Nialla- a wsyscy mają mie gdzieś, zajęci są innymi ważnymi sprawami. Niby tak tesknili a 
cala uwage poswiecaja Claudii i Anabell.
-Chca zebys troche odpoczęła. Kate uwierz , jesteśmy przyjaciółmi więc napewno myślą o Tobie.
-Może i masz racje. Zobaczymy jutro. CHOLERA !-krzyknelam.
-Co sie stalo ? Mówiłem żebyś to zostawiła ? Chodź-złapał mnie za ręke i pociągnął do łazienki.
-Niall to tylko małe rozcięcie.-mówiłam gdy polewał mi rane wodą utlenioną.
-Nie ważne. -przykleił mi plaster na palca.
-Supermanie ty mój.- sprzedałam mu całusa.
-Tylko Twój.-objął mnie i w tym samym momencie zadzwonił jego telefon. Usiadłam na brzegu wanny i czekałam aż skończy rozmawiać.
-To mama. Pytała czy wszystko w porzadku. Mowiła że wpadnie jutro zobaczyć jak z twoim zdrowiem.
-Nie ma problemu.-powiedziałam.
-A ja zostaje na noc.
-Serio ?-ucieszyłam się.
-Pewnie, sama nie zaśniesz.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Chyba raczej z Tobą nie zasne.
-Nie martw się, bede grzeczny.
-Trzymam Cie za slowo. Ide zrobie jakis popcorn , ogladniemy film.-oznajmiłam blondynowi.
-Dobra, ja wybiore . Tylko szybko.
Zeszłam spowrotem do kuchni w której siedziała Anabell.
-Cześć !-przywitała mnie z uśmiechem.
-Cześć. Gdzie Louis ?-zapytałam wsadzajac torbke do mikrofali.
-Wrócił już do domu.
-Szybko.
-Był troche zmeczony po locie.-powiedziala.
-Nie tylko on.-mruknelam.-Jak wam sie tu mieszka ?
-Wspaniale. Wielkie dzieki, ze sie jednak zgodzilas. Rodzice wracaja dopiero pod koniec wakacji i wtedy beda szukac domu.
-Nie ma sprawy.-popcorn gotowy-Musze isc. -stanelam w drzwiach , odwrocilam się-Śpij dobrze.
-Oh, Ty też Kate.
Po drodze do swojego pokoju, zauwazylam uchylone drzwi u ojca. No chyba Claudia nie mieszka tam ? Ona w pokoju taty? Nie pozwole na to. Otworzyłam drzwi, nikogo nie było.
Przynajmniej tak mi się zdawało. Claudia już spała. Gdy zobaczyłam ją w TYM łóżku, cała złość uleciała ze mnie jak z balonika. Zrobilo mi sie cieplo na sercu. Dlaczego ja taka jestem? Ona nie jest niczemu winna. Stop, od jutra postaram się to naprawić. Skoro Harry ją wybrał, musiał mieć powody, zaufam mu. 
Cicho zamknęłam drzwi i wpadłam do swojego pokoju. Walnęłam się na podłodze,gdzie Niall poustawiał poduszki.
-Co to za film ?-zapytalam otwierajac paczke z popcornem.
-Nie mam pojecia, zobaczymy.-powiedzial i objal mnie ramieniem. Pól godziny, godzina...Nie potrafie skupić się na tym filmie. Jego zapach mnie rozprasza, czuje jego dotyk i mam dreszcze. Jednak on jest wpatrzony w ten telewizor i nic nie widzi poza nim. Nie bede mu przeszkadzac. Położę się na jego kolanach, o tak i postaram się ogladac , a co mi szkodzi, najwyzej usne. 


__
taki tam rozdzial. Ciekawe ile osob ze mna zostalo, hmm? ( ; xx